The Love We Share Without Knowing - Christopher Barzak
The Love We Share Without Knowing nominowano do Nagrody Nebula w kategorii najlepsza powieść, niemniej pierwszą refleksją pojawiającą się w trakcie lektury jest pytanie, czy mamy w rzeczy samej do czynienia z powieścią?
Barzak prezentuje zbiór historii luźno powiązanych ze sobą miejscem, czy raczej krajem, zdarzeń i bohaterami. The Love We Share Without Knowing napisał w trakcie pobytu w Japonii, gdzie uczył języka angielskiego. Wydawać by się zatem mogło, że Kraj Kwitnącej Wiśni w ujęciu Barzaka to zapis miejsc i wydarzeń z punktu widzenia obcokrajowca. Po części tak jest w istocie, co więcej myślę, że śmiało można uznać niektóre z opisanych zdarzeń za wątki biograficzne. Warto wszak zaznaczyć, iż autor, gaijin, zajmująco przedstawia Japonię, obierając za głównych bohaterów również Japończyków. Kompilacja odmiennych perspektyw rzeczywistości kreuje przejmującą, niezwykle barwną, złożoną całość. W różny sposób oglądamy te same obrazy, od malowniczej prowincji po barwne ulice Tokio. Zmienia się również podejście emocjonalne do prezentowanych zdarzeń, od obojętności po eksplozję uczuć.
Uczucia w utworze Barzaka pełnią rolę pierwszoplanową. Niemal z każdej strony emanują emocje. Wątek fabularny jest ledwie punktem wyjściowym, ułatwiającym prezentację złożonych przeżyć wewnętrznych bohaterów, chociaż właściwie, to co Barzak opisuje to uczucia podstawowe: miłość, samotność, niepewność, obawa o osoby najbliższe, czy nawet strach. Najwięcej wrażeń pod tym względem wywołuje historia Sleeping Beauties, zawierająca niesamowitą dawkę stanów uczuciowych. Z opowieści tej wręcz emanuje zadziwiająco silne rozchwianie emocjonalne i tu trudno określić czyje, bohatera czy autora. Sugestywna forma przekazu sprawiła, że kilkakrotnie książkę odkładałem i powracałem by kontynuować lekturę niezbyt długiej przecież opowieści. Poniekąd wbrew woli stany uczuciowe zawarte w Sleeping Beauties poruszały na tyle, by wspomniane rozchwianie emocjonalne przenieść na czytelnika. Przyznaję, że doświadczenie to z mojego punktu widzenia nowe, tym bardziej że w żadnej mierze nie jestem w stanie utożsamiać się z bohaterem tejże historii.
Jednocześnie The Love We Share Without Knowing napisano stosunkowo prostym językiem, lecz w tym wypadku jest to niezaprzeczalna zaleta. Opowieści Barzaka wolne są od zadęcia, wydumanych fraz. Autor posiadł niezwykłą zdolność płynnego, a zarazem sugestywnego i malowniczego przekazu rzeczy ważnych.
Zastosowana przez Barzaka konstrukcja sprawia, że każdy rozdział bez najmniejszego problemu można wydzielić z książki i prezentować jako samodzielne opowiadanie. Oczywiście jako fragment większej całości historia, względem której taki zabieg zastosujemy, nabiera nowego wymiaru oraz zyskuje znaczenia, tracone w wypadku oderwania od pozostałych opowieści. Wraz z każdym kolejnym rozdziałem, autor odpowiada na postawione wcześniej pytanie. Tak, to zdecydowanie jest powieść. Misternie skonstruowany utwór, wymagający nieustającego skupienia w trakcie lektury. Pozornie błahe drobiazgi, zalążki wydarzeń, pojawiające się w tle postacie w kolejnych opowieściach przeradzają się w pierwszoplanowe wątki i głównych bohaterów. Jakże niezwykłe to uczucie, gdy czytając, załóżmy opowieść umieszczoną gdzieś pośrodku utworu, odnajduję subtelne powiązania z wcześniej przeczytaną historią. Sięgam zatem wstecz o kilkanaście, czy kilkadziesiąt stron, by odszukać wzmiankę, ot luźno rzuconą uwagę, wspomnienie osoby i dotykających jej przypadków, w rozmowie bohaterów innego opowiadania. Kojarzę przecież, znajduję nić, nie właściwie to siatka raczej, układanka, w której brak ledwie jednego elementu zachwieje odbiór całości. Można poszczególne rozdziały traktować jako niezależne opowieści, lecz lektura kilku zaledwie, nie zaś jednego, wywołuje uczucie chaosu i zagubienia.
Gdzie w tym wszystkim fantastyka? Pod tym względem utwór wymyka się jednoznacznej klasyfikacji, zresztą w przypadku The Love We Share Without Knowing próba przyporządkowania jednemu z nurtów nie dość, że z góry skazana na niepowodzenie, byłaby nieporozumieniem.
Barzak oszczędnie wprowadza fantastyczne motywy, chociaż już w jednym z pierwszych zdań stwierdza, że żyjemy w świecie iluzji. Taka właśnie jest też książka. Przeplatają się w niej sceny z życia codziennego z elementami mistycznymi, zakorzenionymi w shintoizmie, czy legendach. Spokojnie, subtelnie, delikatnie, z wyczuciem. Fantastyki w podręcznikowym rozumieniu nie sposób tu znaleźć.
The Love We Share Without Knowing to powieść zdecydowanie zasługująca na uwagę. Niejednokrotnie irytująca, z całą pewnością nie pozostawia obojętnym. Christopher Barzak miał odwagę napisać o rzeczach prostych i ważnych. Zrobił to w sposób niezwykle przejmujący.
Barzak prezentuje zbiór historii luźno powiązanych ze sobą miejscem, czy raczej krajem, zdarzeń i bohaterami. The Love We Share Without Knowing napisał w trakcie pobytu w Japonii, gdzie uczył języka angielskiego. Wydawać by się zatem mogło, że Kraj Kwitnącej Wiśni w ujęciu Barzaka to zapis miejsc i wydarzeń z punktu widzenia obcokrajowca. Po części tak jest w istocie, co więcej myślę, że śmiało można uznać niektóre z opisanych zdarzeń za wątki biograficzne. Warto wszak zaznaczyć, iż autor, gaijin, zajmująco przedstawia Japonię, obierając za głównych bohaterów również Japończyków. Kompilacja odmiennych perspektyw rzeczywistości kreuje przejmującą, niezwykle barwną, złożoną całość. W różny sposób oglądamy te same obrazy, od malowniczej prowincji po barwne ulice Tokio. Zmienia się również podejście emocjonalne do prezentowanych zdarzeń, od obojętności po eksplozję uczuć.
Uczucia w utworze Barzaka pełnią rolę pierwszoplanową. Niemal z każdej strony emanują emocje. Wątek fabularny jest ledwie punktem wyjściowym, ułatwiającym prezentację złożonych przeżyć wewnętrznych bohaterów, chociaż właściwie, to co Barzak opisuje to uczucia podstawowe: miłość, samotność, niepewność, obawa o osoby najbliższe, czy nawet strach. Najwięcej wrażeń pod tym względem wywołuje historia Sleeping Beauties, zawierająca niesamowitą dawkę stanów uczuciowych. Z opowieści tej wręcz emanuje zadziwiająco silne rozchwianie emocjonalne i tu trudno określić czyje, bohatera czy autora. Sugestywna forma przekazu sprawiła, że kilkakrotnie książkę odkładałem i powracałem by kontynuować lekturę niezbyt długiej przecież opowieści. Poniekąd wbrew woli stany uczuciowe zawarte w Sleeping Beauties poruszały na tyle, by wspomniane rozchwianie emocjonalne przenieść na czytelnika. Przyznaję, że doświadczenie to z mojego punktu widzenia nowe, tym bardziej że w żadnej mierze nie jestem w stanie utożsamiać się z bohaterem tejże historii.
Jednocześnie The Love We Share Without Knowing napisano stosunkowo prostym językiem, lecz w tym wypadku jest to niezaprzeczalna zaleta. Opowieści Barzaka wolne są od zadęcia, wydumanych fraz. Autor posiadł niezwykłą zdolność płynnego, a zarazem sugestywnego i malowniczego przekazu rzeczy ważnych.
Zastosowana przez Barzaka konstrukcja sprawia, że każdy rozdział bez najmniejszego problemu można wydzielić z książki i prezentować jako samodzielne opowiadanie. Oczywiście jako fragment większej całości historia, względem której taki zabieg zastosujemy, nabiera nowego wymiaru oraz zyskuje znaczenia, tracone w wypadku oderwania od pozostałych opowieści. Wraz z każdym kolejnym rozdziałem, autor odpowiada na postawione wcześniej pytanie. Tak, to zdecydowanie jest powieść. Misternie skonstruowany utwór, wymagający nieustającego skupienia w trakcie lektury. Pozornie błahe drobiazgi, zalążki wydarzeń, pojawiające się w tle postacie w kolejnych opowieściach przeradzają się w pierwszoplanowe wątki i głównych bohaterów. Jakże niezwykłe to uczucie, gdy czytając, załóżmy opowieść umieszczoną gdzieś pośrodku utworu, odnajduję subtelne powiązania z wcześniej przeczytaną historią. Sięgam zatem wstecz o kilkanaście, czy kilkadziesiąt stron, by odszukać wzmiankę, ot luźno rzuconą uwagę, wspomnienie osoby i dotykających jej przypadków, w rozmowie bohaterów innego opowiadania. Kojarzę przecież, znajduję nić, nie właściwie to siatka raczej, układanka, w której brak ledwie jednego elementu zachwieje odbiór całości. Można poszczególne rozdziały traktować jako niezależne opowieści, lecz lektura kilku zaledwie, nie zaś jednego, wywołuje uczucie chaosu i zagubienia.
Gdzie w tym wszystkim fantastyka? Pod tym względem utwór wymyka się jednoznacznej klasyfikacji, zresztą w przypadku The Love We Share Without Knowing próba przyporządkowania jednemu z nurtów nie dość, że z góry skazana na niepowodzenie, byłaby nieporozumieniem.
Barzak oszczędnie wprowadza fantastyczne motywy, chociaż już w jednym z pierwszych zdań stwierdza, że żyjemy w świecie iluzji. Taka właśnie jest też książka. Przeplatają się w niej sceny z życia codziennego z elementami mistycznymi, zakorzenionymi w shintoizmie, czy legendach. Spokojnie, subtelnie, delikatnie, z wyczuciem. Fantastyki w podręcznikowym rozumieniu nie sposób tu znaleźć.
The Love We Share Without Knowing to powieść zdecydowanie zasługująca na uwagę. Niejednokrotnie irytująca, z całą pewnością nie pozostawia obojętnym. Christopher Barzak miał odwagę napisać o rzeczach prostych i ważnych. Zrobił to w sposób niezwykle przejmujący.
Wydawnictwo: Bantam
Data wydania: 2008
Oprawa: miękka
Stron: 304
Cena: 12.00$
Tekst dla Qfant





0 Response to "The Love We Share Without Knowing - Christopher Barzak"
Prześlij komentarz