Gardens of the Sun - Paul McAuley

Przestrzeń, galaktyki, niezmierzone obszary kosmosu, zatrzęsienie cywilizacji, ras, skupisk i czego dusza jeszcze zapragnie, to chleb powszedni wielu tworów literackich, zaskakujących czytelnika, w mniemaniu autorów, nietuzinkową wyobraźnią. Paul McAuley dokonał w moim odczuciu rzeczy niezwykle interesującej. Zamknął bogactwo space opery w Układzie Słonecznym. Pokazał jak wiele można zmieścić w warstwie fabularnej i kreacji świata wykorzystując „zaledwie” jeden system planetarny. Więcej, Gardens of the Sun, kontynuacja The Quiet War, wykracza poza ramy konwencji. Otrzymujemy mieszankę z fantastyką naukową we wspólnym mianowniku, z dużym naciskiem na naukową. Powieść McAuleya wolna jest od naiwności, wypływającej ze stanu wiedzy, utworów sprzed kilkudziesięciu lat, w których autorzy snuli rozważania tyczące cywilizacji zamieszkujących poszczególne planety. Serwowany obraz znajduje mocne podstawy w badaniach naukowych.

Pierwszy tom przybliża, między innymi, zasady rządzące światem we wszystkich aspektach, od układu planetarnego w którym rzec cała się rozgrywa po stosunki społeczne. W Gardens of the Sun autor wykorzystuje wcześniejszą konstrukcję umiejętnie wprowadzając kolejne elementy, powstrzymując się jednak od rewolucyjnych zmian. Dzięki temu w większym stopniu rozbudowuje warstwę fabularną, choć rzecz jasna nie brakuje barwnych opisów świata stanowiących jeden z kluczowych elementów utworu. Czytelnik poniekąd wie czego się spodziewać w tym względzie. To logiczne rozwinięcie koncepcji tomu pierwszego.

Jak na kontynuację przystało spotykamy bohaterów znanych z The Quiet War. Poznajemy dalsze  przypadki kluczowych aktorów przedstawienia w powiązaniu z losami społeczności w jakich przyszło im funkcjonować. McAuley prezentuje zatem niewielkie grupy,  chociażby uciekinierów poszukujących spokojnej przystani w Układzie Słonecznym, zbiorowiska większe wzorowane na greckich polis czy wreszcie mocarstwa umocowane na Ziemi. Nie brakuje  też outsiderów, grupy stanowiącej skrzyżowanie awangardy ewolucyjnej z fanatyzmem sekty, wyznającej koncepcję ekspansji gatunku i idei.

Autor przeprowadza swego rodzaju symulację wprowadzenia w życie utopijnych, lecz nienowych koncepcji. Czy możliwe jest zastąpienie statusu majątkowego przez pozycję wynikającą z kompetencji i użyteczności jednostki dla większej grupy? Jak stworzyć idealną społeczność w której wszyscy dzielić będą ideały, marzenia i cele? Podoba mi się realne podejście do tego typu kwestii. McAuley nie daje prostych odpowiedzi. Tu nic nie musi się udać ponieważ autor tak postanowił i z uporem maniaka wprowadza założenia w życie.

Jednostka, grupa, społeczność, wreszcie gatunek. To uproszczona struktura w oparciu o którą autor snuje wszelkiego rodzaju rozważania i buduje fabułę. Podobnie rzecz wygląda w przypadku eksploracji kosmosu: Ziemia, Układ Słoneczny, dopiero na końcu perspektywa przekroczenia kolejnej granicy.

McAuley, jak zaznaczył w informacji na końcu książki, wykorzystał elementy i postacie pojawiające się w innych, krótszych formach. Trzeba przyznać, że do pewnego stopnia jest to widoczne. Poszczególne wątki biegną niejako obok siebie. Mają oczywiście zbieżne punkty, gdy losy bohaterów przecinają się lecz stanowią raczej zbiór historii osadzonych w tym samym świecie.

W końcowych partiach  powieści wydłużeniu ulegają odstępy czasu pomiędzy kolejnymi odsłonami. To już nie dni i miesiące lecz lata. McAuley wykańcza i zamyka wątki jasno dając do zrozumienia, iż tom drugi jest ostatnią odsłoną przygód wielu postaci. Być może autor powróci jeszcze do świata utworu lecz będzie to zupełnie inna historia prawdopodobnie z nowymi aktorami.

Wydawnictwo: Pyr 
Data wydania: 2010
Oprawa:  miękka
Stron: 411
Cena: 16$


2 Response to "Gardens of the Sun - Paul McAuley"

Prześlij komentarz