He Walked Among Us - Norman Spinrad
Spinrad należy do autorów o których gdzieś się słyszało, coś tam wiadomo, ktoś wspominał. Znacznie słabiej wypada znajomość, bogatej przecież, twórczości. Trudno znaleźć pozycje opublikowane w języku polskim. W latach osiemdziesiątych utwory Spinrada gościły na łamach Fantastyki, zaś w ramach słynnej serii zeszytów Iskier wydano Wszystkie dźwięki tęczy. Wytrwały poszukiwacz odnajdzie zapewne jeszcze tekst w jednej ze stosunkowo nowych antologii.
W kwietniu 2010 na amerykański rynek trafił tytuł He Walked Among Us. Trudno książkę określić mianem nowej, wziąwszy pod uwagę perypetie autora z wydawcami. Po raz pierwszy pojawiła się w 2002 roku w formie elektronicznej, zaś w wydaniu klasycznym w Niemczech i Francji (2009r.). W każdym razie po ośmiu latach rodacy autora znaleźli pozycję na księgarskich półkach. Dlaczego trzeba było czekać tak długo?
W kwietniu 2010 na amerykański rynek trafił tytuł He Walked Among Us. Trudno książkę określić mianem nowej, wziąwszy pod uwagę perypetie autora z wydawcami. Po raz pierwszy pojawiła się w 2002 roku w formie elektronicznej, zaś w wydaniu klasycznym w Niemczech i Francji (2009r.). W każdym razie po ośmiu latach rodacy autora znaleźli pozycję na księgarskich półkach. Dlaczego trzeba było czekać tak długo?
Spinrad prezentuje historię człowieka podającego się za komika z przyszłości, który objawia się w czasach współczesnych czytelnikowi. Trafia pod skrzydła drugorzędnego agenta/łowcy talentów, na tyle jednak obrotnego by zapewnić podopiecznemu kontrakt gwarantujący stały program w telewizji. Do ekipy dołącza uznany pisarz sf, autor tekstów, oraz zafascynowana New Age trenerka pracująca nad osobowością komika.
Poszczególne postacie autor traktuje jako punkt wyjściowy do prezentacji różnych środowisk. Jest to zatem powieść o show biznesie, z wykładnią niepisanych reguł i prezentacją mechanizmów przygotowywania programu od doboru publiczności na wskaźnikach oglądalności skończywszy, zaś po drodze strona finansowa i problemy z produkcją.
Nie brakuje spostrzeżeń tyczących problemów autora związanych z napisaniem, wydaniem i otrzymaniem wynegocjowanego wynagrodzenia za powieść. Prawdziwą gratką dla zainteresowanych będą szczegóły „techniczne” związanych z pracą twórcy (wysokość wynagrodzeń, objętość utworów itd., itp.)
W końcu ruch New Age.
Nie brakuje spostrzeżeń tyczących problemów autora związanych z napisaniem, wydaniem i otrzymaniem wynegocjowanego wynagrodzenia za powieść. Prawdziwą gratką dla zainteresowanych będą szczegóły „techniczne” związanych z pracą twórcy (wysokość wynagrodzeń, objętość utworów itd., itp.)
W końcu ruch New Age.
Spinrad bez wahania, kolokwialnie rzecz ujmując, wali między oczy. Nie szczędzi gorzkich, a jakże trafnych słów pod adresem światka związanego z produkcją telewizyjną. Obrywają równo wszyscy.
Przedstawia niezwykle interesujące i celne uwagi dotyczące fandomu w Stanach Zjednoczonych. Autor wielokrotnie szydzi z tępoty, naiwności, wręcz głupoty fanów. Prezentuje środowisko jako zbiór bezmyślnych, otyłych baranów (chociaż o IQ często powyżej przeciętnej), idealną masę nabywców tandetnych gadżetów, akcesoriów czy kiczowatych książek, a przede wszystkim podatną na wpływy i manipulacje. Wiele scen z konwentów zdaje się odzwierciedlać niezbyt przyjemne doświadczenia autora. Jeden z bohaterów, pisarz, przywołuje niekiedy słowa Spinarda „zasłyszane” na konwentach.
Przynajmniej kilkakrotnie zastanawiałem się na ile uwagi zawarte w utworze odnoszą się do mnie. W jakim stopniu upodobniam się do bezmyślnej masy wydającej pieniądze, z przeproszeniem szanownych czytelników, na bezużyteczne pierdoły i papierową chałę. O, brawo autor! To lubię, bez ogródek, celnie, boleśnie.
Przedstawia niezwykle interesujące i celne uwagi dotyczące fandomu w Stanach Zjednoczonych. Autor wielokrotnie szydzi z tępoty, naiwności, wręcz głupoty fanów. Prezentuje środowisko jako zbiór bezmyślnych, otyłych baranów (chociaż o IQ często powyżej przeciętnej), idealną masę nabywców tandetnych gadżetów, akcesoriów czy kiczowatych książek, a przede wszystkim podatną na wpływy i manipulacje. Wiele scen z konwentów zdaje się odzwierciedlać niezbyt przyjemne doświadczenia autora. Jeden z bohaterów, pisarz, przywołuje niekiedy słowa Spinarda „zasłyszane” na konwentach.
Przynajmniej kilkakrotnie zastanawiałem się na ile uwagi zawarte w utworze odnoszą się do mnie. W jakim stopniu upodobniam się do bezmyślnej masy wydającej pieniądze, z przeproszeniem szanownych czytelników, na bezużyteczne pierdoły i papierową chałę. O, brawo autor! To lubię, bez ogródek, celnie, boleśnie.
He Walked Among Us to utwór mocno osadzony w tradycji fantastycznej. Liczne odniesienia, często wprost, z podaniem autora i/lub tytułu utworu, jasno wskazują, że Spinrad pomimo niechęci do środowiska, sam stanowi jego nieodłączną część. Książka jest częstokroć odbiciem innych utworów, polemiką, a nawet próbą nowego ujęcia tematów już wcześniej poruszanych. Najbliżej zdaje się do Obcego w obcym kraju. To próba trzeźwego spojrzenia na wybrany fragment rzeczywistości w sposób charakterystyczny dla Nowej Fali, do której twórca chętnie się odwołuje.
Spinrad porusza się w dwóch obszarach: socjologicznych obserwacji i metafizycznych podróży.
Pierwsza sfera, socjologiczna stanowi najsilniejszy atut powieści. Metafizyczne odloty w kierunku Zen i New Age zdecydowanie do mnie nie przemawiają. Przejścia, drzwi, obcowanie z nadrzędnym bytem znajdują wprawdzie solidne umocowanie w fabule, niemniej nie potrafię zdobyć się na poważne traktowanie New Age, szczególnie w posthipisowskim duchu. Z tej perspektywy autorowi bliżej do bełkotliwych rojeń aniżeli rozważań filozoficznych.
Pierwsza sfera, socjologiczna stanowi najsilniejszy atut powieści. Metafizyczne odloty w kierunku Zen i New Age zdecydowanie do mnie nie przemawiają. Przejścia, drzwi, obcowanie z nadrzędnym bytem znajdują wprawdzie solidne umocowanie w fabule, niemniej nie potrafię zdobyć się na poważne traktowanie New Age, szczególnie w posthipisowskim duchu. Z tej perspektywy autorowi bliżej do bełkotliwych rojeń aniżeli rozważań filozoficznych.
Wypada wspomnieć jeszcze o jednej kwestii przeszkadzającej w odbiorze. Spinrad wykazuje specyficzną obsesję na punkcie tzw. Polish jokes. Na pierwszych stu stronach można odnaleźć ponad dziesięć odniesień do tego typu żartów. Oczywiście nie przytacza prymitywnych dowcipów wprost (poza jednym przypadkiem). Trudno też postawić zarzut by drwił z Polaków, absolutnie nie (chociaż o życzliwości na podstawie tekstu mówić nie można) To raczej odnotowanie, wygasającego na szczęście, zjawiska. Problem (dla mnie) po stu stronach zanika, chociaż w serduchu pozostaje nieprzyjemne mrowienie. Trudno oprzeć się wrażeniu, na podstawie obserwacji, że rodacy w Stanach Zjednoczonych zapracowali na ordynarne dowcipy, co nie znaczy że można je tolerować.
Jak wspomniałem wcześniej najsilniejszą stroną powieści jest warstwa socjologiczna, obraz współczesnych Stanów Zjednoczonych obdarty ze złudzeń. Wprawdzie książka jest niezwykle nierówna, często miałem ochotę porzucić lekturę, szczególnie gdy autor zapuszcza się w rejony New Age, to ze względu na bezkompromisowy zapis rzeczywistości zdecydowanie warto przeczytać.
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wydawca nie mógł zdecydować się na publikację ze względu na możliwe negatywne przyjęcie ze strony czytelników, o których He Walked Among Us w znacznej mierze opowiada. Cóż, ścieżkę przetarł w delikatniejszej formie Cory Doctorow. W Makers porusza w pewnym stopniu podobne tematy, a książka została stosunkowo dobrze przyjęta. Powieść Spinrada czytana po Makers wydaje się tracić nieco na sile. Tym samym maleje prawdopodobieństwo wydawniczej klapy.
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wydawca nie mógł zdecydować się na publikację ze względu na możliwe negatywne przyjęcie ze strony czytelników, o których He Walked Among Us w znacznej mierze opowiada. Cóż, ścieżkę przetarł w delikatniejszej formie Cory Doctorow. W Makers porusza w pewnym stopniu podobne tematy, a książka została stosunkowo dobrze przyjęta. Powieść Spinrada czytana po Makers wydaje się tracić nieco na sile. Tym samym maleje prawdopodobieństwo wydawniczej klapy.
He Walked Among Us trudno określić jako fantastykę. Odbiór utworu zależy od indywidualnego nastawienia czytelnika, który sam musi odpowiedzieć na pytanie, czy Ralf komik z przyszłości, rzeczywiście z przyszłości przybywa? Szaleniec, czy emisariusz?
.
Wydawnictwo: TOR
Data wydania: 2010
Oprawa: twarda
Stron: 544
Cena: 27.99$





0 Response to "He Walked Among Us - Norman Spinrad"
Prześlij komentarz