Hull Zero Three - Greg Bear


W 1958 roku opublikowano debiutancką powieść Briana Aldissa Non Stop. Przeczytana wiele lat temu książka utkwiła w pamięci na tyle mocno, że chyba zawsze będzie pierwszym skojarzeniem pojawiającym się w związku z motywem arki w fantastyce. Wspominam utwór Aldissa w związku Hull Zero Three. Greag Bear w najnowszej powieści, utrzymanej w konwencji hard SF, przedstawia wydarzenia związane z podróżą ziemskiego statku kolonizacyjnego. Motywem przewodnim są wypadki na pokładzie przed dotarciem do celu.

Główny bohater zostaje wybudzony w związku ze zbliżającym się końcem podróży. Wyrwany ze świata sennych marzeń o nowej planecie, przyszłym domu, ukochanej kobiecie, zostaje gwałtownie wciągnięty w wir wydarzeń. Oszołomiony, zmarznięty i głodny musi natychmiast podjąć walkę o przetrwanie. Rozpoczyna się szalona gonitwa po zdewastowanych korytarzach uszkodzonego statku. Można zapłacić najwyższą cenę za nieprzemyślany krok lub chwilę nieuwagi. Genetycznie zmodyfikowane formy życia pełnią rolę bezlitosnych zabójców. Działają jak dobrze zaprogramowane maszyny.

Bear prowadzi narrację w pierwszej osobie, zmuszając do uważnego wyszukiwania rozrzuconych na drodze wskazówek. Bohater na podstawie szczątkowych informacji, wyłowionych z pozornego chaosu, stara się  odpowiedzieć na podstawowe pytanie: co złego się wydarzyło? Nie pamięta nawet jak się nazywa, wie jedno: jest Nauczycielem.
Odpowiedzi na powtarzane niczym mantra pytania skrywa Hull 03, jeden z trzech kadłubów statku wczepionego w gigantycznych rozmiarów lodową bryłę, kształtem zbliżoną do kuli, potraktowaną jako olbrzymi zapas paliwa.

Muszę przyznać, że pierwsze strony dostarczają ciekawych wrażeń. Bear zmusza niemalże by odbiorca  odczuwał jak bohater. Niestety w pewnym momencie zaleta przeradza się w wadę. Wieczna ucieczka, w połączeniu z doprawdy skąpymi informacjami, zaczyna irytować. Przez pewien czas mechanizm pozwala budować atmosferę lecz po kilkudziesięciu stronach trudno oprzeć się wrażeniu, że autor wpadł w pułapkę. Nie ujawnia zbyt wielu informacji na temat Nauczyciela, co zapewne jest celowym zabiegiem, a jednocześnie nie dopuszcza czytelnika do tajemnicy. Bear stara się przedstawić postać jako pustą kartę zapisywaną zgodnie z formuła zawartą w matrycy pozwalającej na powielanie informacji w kolejnych egzemplarzach. Trudno odnaleźć cechy osobowe, poznać myśli inne aniżeli te związane z przeżyciem. Nie wiadomo tak naprawdę jakim człowiekiem jest Nauczyciel i czego dokładnie ma nauczać. Przyparty do muru odnajduje rozwiązania, nie zdając sobie wcześniej sprawy, że zna odpowiedzi. Autor za bardzo rozbudowuje wspomniany fragment wywołując poczucie przesytu i zniecierpliwienia, nadmiernie eksploatując ciekawy pomysł. Podobny schemat zastosowano w przypadku  towarzyszących bohaterowi postaci. Autor nie znalazł złotego środka, balansu pomiędzy tajemnicą związaną z bohaterem, a prezentacją otoczenia, bowiem określenie świat w odniesieniu do  Hull Zero Three wydaje się niestosowne.

Muszę przyznać, że fabuła nieco rozczarowuje. Bear skonstruował utwór w oparciu o powszechnie znane motywy. Celowo wspomniałem na początku Non Stop Aldissa. Statek w przestrzeni kosmicznej jako arena makabrycznych wydarzeń to wielokrotnie wykorzystywany pomysł, chociaż oczywiście z różnym skutkiem. Dziełem idealnym, moim zdaniem, utrzymanym w takiej konwencji jest film Event Horizon – Ukryty Wymiar z 1997 roku.
Bear korzysta ze wzorca całkiem sprawnie, modyfikując schemat zgodnie z własnymi potrzebami. Trudno jednak nie wspomnieć o wyprodukowanym w ubiegłym roku filmie Pandorum, również bazującym na motywie arki. W fabułę wpleciono nieszczęśliwe zdarzenie w trakcie misji, a wreszcie walkę o przetrwanie. Czytając Hull Zero Three wielokrotnie trafiałem na sceny niemal identyczne z przedstawionymi w filmie.

Bear rozgrywa finał spokojnie, bez fajerwerków, stawiając na wyjaśnienia będące logicznym następstwem wydarzeń. W pełni satysfakcjonuje rozwiązanie zagadki.

Hull Zero Three nie rozczarowuje lecz również nie zachwyca. Utwór obfituje w interesujące pomysły  wplecione w niezbyt fortunnie skonstruowaną fabułę.  

Na zakończenie warto wspomnieć o promocji książki przygotowanej przez wydawnictwo Orbit Books wraz z firmą Starbucks. Pełna wersja powieści w wersji elektronicznej dostępna jest bezpłatnie w kawiarniach sieci poprzez Starbucks Digital Network. Wystarczy przynieść laptopa, palmtopa, ewentualnie wybrane modele telefonów komórkowych. Promocja trwa do 07.12.2010.

Klip promujący książkę:

 

-
Wydawnictwo: Orbit Books
Data wydania: listopad 2010
Oprawa: twarda
Stron: 307
Cena: 19.99$

4 Response to "Hull Zero Three - Greg Bear"

  • Sheila Says:

    Zaciekawił mnie zabieg zastosowany w książce, choć z drugiej strony jestem mistrzynią błyskawicznej irytacji, więc nie wiem, czy nie wkurzałabym się za bardzo nad stronami ;)


  • Katatonia Says:

    Mimo wszystko warto przebrnąć przez irytujące fragmenty. W drugiej połowie jest lepiej.


  • Barbara Silver Says:

    Aldissa znam wyłącznie za sprawą serii: "Halikonia" (Wiosna, Lato, Zima), mam ją w planach na przyszłe miesiące, takie tam skrzywienie... Wizje literackie tego pana nieodmiennie porywają mnie ze sobą. Przyznaję, że twoje odniesienie do niego, wzbudziło we mnie wielką nadzieję, że Bear zaserwuje coś podobnego, ale znowuż kiedy nadmieniłeś, że klimat tej książki utrzymany jest w konwencji "Event Horizont", przeszły mi po plecach ciarki. Raz jeden widziałam ten film i taką załapałam po nim traumę, że do dzisiaj jadam kurze nóżki z zamkniętymi oczami i staram się nie siorbać :/ (don't ask why!). W każdym razie raczej odpuszczę sobie tę lekturę. Ostatnio średnio wychodzi mi czytanie mrocznych kawałków... Za mało słońca na dworze, i guess ;)- Dzięki serdeczne za miłe słowa przy okazji poprzedniej notki, zawsze cieszy słyszeć, że jest się oryginalnym :))

    Pozdrawiam serdecznie, życząc wyższych temperatur za oknem :))


  • Katatonia Says:

    Ja Aldissa oprócz "Non Stop" (którą to książkę przeczytałem tak nieprzyzwoicie dawno temu, że nie wiem czy podobałaby mi się dzisiaj) kojarzę z "Cieplarnią" i tu znowu wspomnienie sprzed wielu lat, kiedy powieść emitowano w odcinkach, jeżeli pamięć mnie nie zwodzi w "Trójce". W każdym razie zamierzam wkrótce zaliczyć powtórkę, by przekonać się czy Aldiss będzie fascynował starego konia. Nie wiem czy pokuszę się o ponowne przeczytanie "Helikonii".
    W każdym razie Aldiss dla mnie to początek fascynacji fantastyką.
    Mam tylko nadzieję, że ponowna lektura nie będzie rozczarowaniem.


Prześlij komentarz