<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864</id><updated>2012-02-09T11:33:03.401-06:00</updated><category term='Charlie Huston'/><category term='VanderMeer Jeff'/><category term='Robinson'/><category term='Jacek Dukaj'/><category term='Kim Stanley Robinson'/><category term='Mike Resnick'/><category term='Heaney  William'/><category term='antologia'/><category term='S.J. Tucker'/><category term='Langan John'/><category term='Campbell John W.'/><category term='McDevitt Jack'/><category term='Pohl Frederik'/><category term='Dick Philip K.'/><category term='Boyczuk Robert'/><category term='Walton Jo'/><category term='czasami człowiek musi'/><category term='science fiction'/><category term='Akers Tim'/><category term='Nebula Awards'/><category term='Weber David'/><category term='Chadbourn Mark'/><category term='prenumerata'/><category term='Gilman Laura A.'/><category term='Simak Clifford D.'/><category term='Brin David'/><category term='Adams John Joseph'/><category term='Valente Catherine M.'/><category term='Nickle David'/><category term='The Silver Skull'/><category term='Erikson Steven'/><category term='James P. Blaylock'/><category term='Rowe Michael'/><category term='McIntosh Will'/><category term='Jacobs John Hornor'/><category term='Kowal Mary Robinette'/><category term='Harrison M. John'/><category term='Makers'/><category term='Muzyka'/><category term='Locus'/><category term='Biggle Jr. Lloyd'/><category term='Buckell Tobias S.'/><category term='Wolfe Gene'/><category term='Lalumiere Claude'/><category term='Baker Kage'/><category term='Esensja'/><category term='Kaja Foglio'/><category term='Murphy Derryl'/><category term='Zajac Gord'/><category term='Murder By Death'/><category term='Newton Mark Charan'/><category term='Robinson Kim Stanley'/><category term='Czerneda Julie E.'/><category term='Sanderson Brandon'/><category term='Night Shade Books'/><category term='Phil Foglio'/><category term='Okorafor Nnedi'/><category term='Palahniuk Chuck'/><category term='Wilson R. C.'/><category term='Ryman Geoff'/><category term='Eisenstein Phyllis'/><category term='Amazing Stories'/><category term='Sedia Ekaterina'/><category term='McDermott J.M.'/><category term='Bacigalupi Paolo'/><category term='Hawkwind'/><category term='Nowa Fantastyka'/><category term='Chwedyk Richard'/><category term='Kollin Dani i Eytan'/><category term='Scalzi John'/><category term='Spinrad Norman'/><category term='Joyce Graham'/><category term='Priest Cherie'/><category term='recenzja'/><category term='Lethem Jonathan'/><category term='Willis Connie'/><category term='Rothfuss Patrick'/><category term='Capricon'/><category term='Zaremba Bielawski Maciej'/><category term='Hurley Kameron'/><category term='Gernsback Hugo'/><category term='Cory Doctorow'/><category term='Gilman Felix'/><category term='Windycon 36'/><category term='Czas Fantastyki'/><category term='Lerner Edward M.'/><category term='Robert V.S. Redick'/><category term='Nebula 2010'/><category term='Tricky Pixie'/><category term='Mann George'/><category term='Tim Akers'/><category term='Hull Elizabeth Anne'/><category term='Pat Frank'/><category term='Hodder Mark'/><category term='steampunk'/><category term='McAuley Paul'/><category term='Frank M.'/><category term='Barzak Christopher'/><category term='film'/><category term='Finch'/><category term='konwent'/><category term='Miéville China'/><category term='Clarkesworld Magazine'/><category term='Bear Greg'/><title type='text'>Mechaniczny człowiek</title><subtitle type='html'>Rzecz o fantastyce</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>79</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-1661496350511386571</id><published>2012-02-06T21:22:00.000-06:00</published><updated>2012-02-06T21:35:21.485-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='McIntosh Will'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wilson R. C.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rowe Michael'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Styczniowy koktajl</title><content type='html'>O styczniowych lekturach będzie, zatem do rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszej kolejności owoce sylwestrowych zakupów poprzedzających nocne „szaleństwo”. Styczeń rozpocząłem powieścią &lt;b&gt;Enter, Nigh&lt;/b&gt;t, autor &lt;b&gt;Michael Rowe&lt;/b&gt;. Rzecz o wampirze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wampirami mam problem. Nie wprost, krwiopijcy nie czyhają w ciemnych zakątkach. Fascynuje natomiast koncepcja drapieżnika, pozbawionego skrupułów mordercy, którego istotę egzystencji stanowi zaspokojenie łaknienia. Ludzkie uczucia, motywacje, pragnienia wyparowały w chwili przemiany. Wprost rzecz ujmując: mroczna istota (bez względu na banalny wydźwięk sformułowania). Niestety niezbyt często trafiam na teksty skonstruowane wokół ciemnej strony.&lt;br /&gt;Z przeczytanych powieści wyłania się obraz istot zbliżonych do bohemy, ewentualnie środowiska cwanych biznesmenów, czasami gangsterów. Klasyczna dewaluacja pojęcia. &amp;nbsp;Z mroku (no jakąż to reakcję wywołuję obecnie mrok? Uśmieszek i kpinę w najlepszym przypadku. Odkleiła się od mroku, nie wiadomo kiedy, groza) pozostały popłuczyny.&lt;br /&gt;Powieści o wampirach wysyp, szczególnie skierowanych do nieco młodszych czytelniczek, jednak trudno wyłuskać kilka trafiających, w moim mniemaniu, w istotę tematu.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Enter, Night&lt;/b&gt; stanowi antidotum na łzawe historyjki o bladych amantach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-E-sKCiX76w4/TzCMMeEWOwI/AAAAAAAAAkI/DUEOnp98hOI/s1600/rowe.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-E-sKCiX76w4/TzCMMeEWOwI/AAAAAAAAAkI/DUEOnp98hOI/s320/rowe.JPG" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W prostocie siła, w zachowaniu schematu charakteryzującego konwencję. Sposób wykorzystania typowych elementów, poruszanie się w obrębie gatunku podkreśla klasę autora. Podkreśla, ponieważ trzeba nie lada odwagi oraz kunsztu, by chwycić za bary, wydawać by się mogło zgrane motywy i nie spartolić. W pierwszej kolejności wspominam &lt;b&gt;Imię wiatru&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Rothfuss&lt;/b&gt; znakomicie rozwinął, wykorzystywany przecież wielokrotnie w fantasy, motyw karczmy, stanowiącej w &amp;nbsp;jego przypadku centrum opowieści, początek i koniec.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rowe&lt;/b&gt; sięga po horror, klasyczny, dobrze znany, wydawać by się mogło międlony do nudności. Jednak opowieść, powieściowy debiut tak na marginesie, udowadnia, że klasyczne ujecie wciąż może być świeżym. Dlaczego klasyczne? Jest banalnie: mała miejscowość, para zagubionych bohaterów, las, tajemnica, wreszcie wampir. W zasadzie po co czytać? No właśnie czytać, bo to świetna książka jest, pomimo irytującego zakończenia.&lt;br /&gt;Kilka słów o fabule.&lt;br /&gt;Młoda wdowa, razem z córką i bratem męża, przeprowadza się do rodzinnej miejscowości. Kiepska sytuacja finansowa zmusza do zamieszkania w domu teściowej. Zamożna, &amp;nbsp;trzęsąca okolicą, starsza kobieta zamienia życie trójki w koszmar. Syn marnotrawny, nieprzystosowany do życia homoseksualista (orientacja ma w powieści znaczenie), nie spełnił oczekiwań matki, zaś synowa odebrała ukochanego, starszego syna. Horrorem są już relacje pomiędzy domownikami, a to dopiero przygotowanie do właściwego koszmaru.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rowe&lt;/b&gt; wyśmienicie kreśli obraz prowincji lat siedemdziesiątych minionego wieku. Wyciąga przywary zamkniętej społeczności, burząc stereotypowy obraz uroczego, kanadyjskiego miasteczka. O miejscu decydują mieszkańcy, ich słabości i sposób myślenia.&lt;b&gt; Rowe&lt;/b&gt; przeprowadza wiwisekcję, przede wszystkim głównych bohaterów, chwilami nieco przesadzając, jakby celowo podkreślając niektóre postawy. Skaleczeni śmiercią bliskiego stoją w opozycji do jeszcze jednego przybysza: psychopaty odpowiadającego na niedookreślone wezwanie, głos zmuszający do powrotu do miejsca badań archeologicznych sprzed lat. Miasteczko wyrosło bowiem w miejscu misji Jezuitów z XVII wieku.&lt;br /&gt;Pierwsza część powieści bazuje przede wszystkim na niedopowiedzianym zagrożeniu. &lt;b&gt;Rowe&lt;/b&gt; wyśmienicie buduje atmosferę. W zasadzie fizyczna obecność wampira nie jest potrzebna by stworzyć nastrój. Czytelnik, w odróżnieniu od bohaterów, od początku wie, co się zbliża. Kilka elementów kuleje, zwłaszcza w drugiej połowie, jednak szczegółowe omówienie wymagałoby przybliżenia poszczególnych scen. O mały włos autor nie zarżnął utworu zakończeniem. Opisy pomyślane zapewne jako drastyczne, może nawet szokujące, ocierają się o żenującą śmieszność. Właściwie zarżnął ostatnią scenę. Sytuację ratuje nowelka załączona jako dokumenty w sprawie prowadzonej przez lokalną policję. Jest to historia początku i upadku misji. Ważne, by przeczytać ją na końcu, chociaż kusiło by zrobić to wcześniej. W książce znalazłem dodatkowo kilka intrygujących ciekawostek, zachęcających do poznania wybranych zagadnień z historii Kanady. Na przykład ciekawe spojrzenie na problem traktowania rdzennej ludności przez białych.&lt;br /&gt;W sumie horrorów takich jak &amp;nbsp;&lt;b&gt;Enter, Night&lt;/b&gt; szukam. Książkę polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą sylwestrową zdobyczą jest &lt;b&gt;A Bridge of Years Roberta Charlesa Wilsona&lt;/b&gt;, wznowienie powieści wydanej po raz pierwszy w 1991 roku. Historia o podróżach w czasie. Każdą książkę tego autora witam z zainteresowaniem, nawet entuzjazmem. Do tej pory się nie zawiodłem. Tak było również i tym razem.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-espcVNuEmGg/TzCNnxLfiXI/AAAAAAAAAkQ/M3BLGFlT850/s1600/wilson.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-espcVNuEmGg/TzCNnxLfiXI/AAAAAAAAAkQ/M3BLGFlT850/s320/wilson.JPG" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Wilson&lt;/b&gt; znakomicie kreśli obraz świata. Kilkoma zdaniami potrafi osadzić miejsca zdarzeń w czasie i przestrzeni nadając specyficzną głębię mocującą w historii. Robi to z imponującą łatwością. Kilkoma zdaniami sugeruje jak wygląda przyszłość na różnych etapach rozwoju ludzkości. Nie potrzebuje rozbudowanych opisów, pobudza wyobraźnię pozwalając czytelnikowi wypełnić przestrzeń w oparciu o sugestię.&lt;br /&gt;Akcja rozgrywa się głównie na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku oraz na początku lat sześćdziesiątych. Epoki łączy tunel pod niepozornym domem, typowym dla amerykańskiej prowincji, kończącym się w piwnicy kamienicy w Nowym Jorku. Dom wcześniej pełnił rolę węzła łączącego różne epoki lecz w wyniku burzliwych zdarzeń możliwe jest tylko jedno połączenie, wciąż otwarte. Serce akcji stanowią wysiłki bohaterów, zmierzające do zamknięcia przejścia oraz odnalezienia sprawcy kłopotów, w tej roli zabójca z przyszłości.&lt;br /&gt;Stosunkowo prosta historia jest tłem rozważań tyczących wyboru drogi życiowej. Każda z kluczowych postaci w pewnym momencie musi zdecydować w którym kierunku podążyć. Nowy właściciel domu, początkowo nie wie o przejściu; sponiewierany przez zabójcę strażnik z przyszłości; kobieta z lat sześćdziesiątych; wreszcie sprawca zamieszania. W prostej historii nie ma prostych rozwiązań. Myślę, że nie ma również bohatera, którego postępowanie w całości można potępić. Dwie strony, każda w miarę racjonalnie uzasadniająca swoje postępowanie.&lt;br /&gt;Odpowiada mi sposób prowadzenia opowieści, stonowana narracja, pomimo stosunkowo wartkiej akcji. Wilson zgrabnie zarysował &amp;nbsp;klimat nowojorskiej kontrkultury, obserwowany z poziomu niespełnionych artystów i gawędziarzy, lat sześćdziesiątych, a dokładniej środowisko młodych zbuntowanych, bez których żadne z dziesięcioleci dwudziestego wieku nie potrafiło się obejść, a jak to z kontrkulturą bywa staje się częścią kultury, a następnie pożywką dla kolejnej kontrkultury, ewentualnie obumiera w konfrontacji z rzeczywistością. W powieści zarezerwowano należyte miejsce dla zaawansowanych technologii, choć trzeba zaznaczyć, że autor nie pochyla się nad drobiazgowym wyjaśnieniem ścieżki rozwoju nauki, nie wyjaśnia zasad działania oraz źródła pochodzenia, co &amp;nbsp;wyśmienicie wtapia się w klimat książki. &amp;nbsp;Jest jeszcze wątek romantyczny, zagmatwany tak, jak na historię o podróżach w czasie przystało.&lt;br /&gt;Powieść wyśmienicie napisana, czas poświęcony na lekturę to dobra inwestycja. Czekam na nowości i kolejne wznowienia. Nie chcę zagłaskać kotka, zatem nie szukam książek &lt;b&gt;Wilsona&lt;/b&gt; na siłę. Kilkumiesięczne odstępy w przygodzie z jego prozą pozwalają zaostrzyć apetyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia pozycja jest świeżutką bułeczką. Zapowiadaną na luty kupiłem pod koniec stycznia. Druga powieść, wedle obiegowych opinii, jest testem dla autora. Czekałem zatem na &lt;b&gt;Hitchers Willa McIntosha&lt;/b&gt;, by przekonać się, czy da radę, szczególnie, że &lt;b&gt;Soft Apocalypse&lt;/b&gt;, czyli debiut, uważam za powieść godną uwagi. Nie sposób uniknąć porównania. &lt;b&gt;Soft Apocalypse&lt;/b&gt; automatycznie stała się punktem odniesienia. W trakcie lektury przez dłuższą chwilę nie mogłem się pozbierać, ponieważ Hitchers jest książką zupełnie inną aniżeli oczekiwałem. Nie zabrakło apokalipsy, choć w tym przypadku w nieco innym wydaniu i na mniejszą skalę.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-oWvkngi2gcs/TzCPrKf_CpI/AAAAAAAAAkY/4d7QsLn9GLo/s1600/Hitchers.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-oWvkngi2gcs/TzCPrKf_CpI/AAAAAAAAAkY/4d7QsLn9GLo/s320/Hitchers.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W wyniku wprowadzenia do obiegu wąglika wymiera znaczna część mieszkańców Atlanty. Właściwie z bioterroryzmem książka ma niewiele więcej wspólnego, ponieważ autor posłużył się tymże jako pretekstem, by przywołać pośród żywych umarłych. Nie zabrakło przy tej okazji refleksji tyczącej kto może posunąć się do aktu niosącego śmierć oraz z jakich przyczyn.&lt;br /&gt;Masowe opętania stają się utrapieniem, któremu nikt nie potrafi zapobiec. Żywi i umarli muszą rozwiązać swoje problemy.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;McIntosh&lt;/b&gt; zastosował, w znacznie większej skali niż zazwyczaj, wielokrotnie wykorzystywany schemat. Powracają wyłącznie ci, którzy mają ku temu powód, w uproszczeniu niezałatwione sprawy.&lt;br /&gt;Powieść horrorem nie jest. Autor położył nacisk przede wszystkim na relacje pomiędzy zmarłym, a osobą z którą powrót jest związany. Całość okraszono solidną dawką humoru. Główny bohater, autor pasków komiksowych w jednej z gazet, zostaje opętany przez dziadka. Dziadek był autorem pomysłu i głównych postaci przejętych po śmierci przez wnuka. Wnuk postąpił wbrew ostatniej woli zmarłego, co więcej odnosi znaczne większe sukcesy doprowadzając tym dziadka do furii. Konflikt, sprowadzony do prób przejęcia lub zapobieżenia utraty kontroli nad ciałem stanowi, oś akcji. W tle, a bardzo często na pierwszym planie, relacje z przyjaciółmi i rodziną. Rysownik wraz z kelnerką i wypaloną gwiazdą rocka, starają się odnaleźć sposób na skłonienie zmarłych by ponownie odeszli. Namieszał &lt;b&gt;McIntosh&lt;/b&gt; konkretnie, zaś spisał z podziwu godną lekkością. Można doszukiwać się głębszych przesłań ale &lt;b&gt;Hitchers&lt;/b&gt; odbieram przede wszystkim jako rozrywkę. Och, na zakończenie dodam jeszcze, że książkę okraszono paskami komiksowymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To już jest koniec. Przeczytałem jeszcze &lt;b&gt;Faith&lt;/b&gt;, autor &lt;b&gt;John Love&lt;/b&gt;. Nie mam jednak nerw i siły by pisać o tej książce, przynajmniej na razie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-1661496350511386571?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/1661496350511386571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2012/02/styczniowy-koktajl.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1661496350511386571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1661496350511386571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2012/02/styczniowy-koktajl.html' title='Styczniowy koktajl'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-E-sKCiX76w4/TzCMMeEWOwI/AAAAAAAAAkI/DUEOnp98hOI/s72-c/rowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3561995471941019047</id><published>2012-01-01T20:45:00.000-06:00</published><updated>2012-01-01T20:45:56.311-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Locus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lalumiere Claude'/><title type='text'>Rzutem na taśmę, czyli ostatni dzień roku</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DETK2KXl-m0/TwEXb1PDj5I/AAAAAAAAAjw/o5h_fBZQcBg/s1600/Locus01-12.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-DETK2KXl-m0/TwEXb1PDj5I/AAAAAAAAAjw/o5h_fBZQcBg/s200/Locus01-12.gif" width="153" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Największą sylwestrową niespodzianką okazał się, znaleziony w skrzynce pocztowej, styczniowy numer magazynu &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt;. Wspominam o tym z dwóch powodów. Niezbyt dawno, pod koniec każdego miesiąca, poczta, reprezentowana zazwyczaj przez obrażoną na cały świat panią, popychającą służbowy wózeczek wyładowany przesyłkami, dostarczała numer z mijającego miesiąca. Dwa lub trzy razy &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt; trafiał do mnie w pierwszych dniach następnego. Budyniowy uśmiech jest zatem w pełni uzasadniony. Po raz pierwszy wersja papierowa wyprzedziła elektroniczną. Uwzględniając perturbacje z przedłużeniem prenumeraty, mniej więcej w połowie roku, &amp;nbsp;oraz wspomniane terminy doręczania, poprawa w ciągu ostatnich czterech miesięcy jest znaczna, szczególnie, że nie zmieniłem rodzaju przesyłki na droższą. Oczywiście kwestie związane z dystrybucją są drugorzędne, zwłaszcza od chwili wprowadzenie wersji elektronicznej (symboliczna dopłata do standardowej prenumeraty) dostępnej w pierwszych dniach miesiąca.&lt;br /&gt;Zawartość jest więcej aniżeli satysfakcjonująca. Obszerny tekst, dokładniej zbiór refleksji i wspomnień, poświęcono zmarłej w listopadzie 2011&lt;b&gt; Anne McCaffrey&lt;/b&gt;. Jest to temat przewodni numeru. Na początku grudnia zmarł, (nota plus kolorowe ilustracje) &lt;b&gt;Darrell K. Sweet&lt;/b&gt;, autor wielu prac zdobiących okładki (na przykład &lt;b&gt;Oko świata&lt;/b&gt;, również w polskiej wersji).&lt;br /&gt;Kolejną postacią stycznia jest &lt;b&gt;Lois McMaster Bujold&lt;/b&gt;, lekturę odkładam jednak na później.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-i2JSl-_y4FI/TwEX3kOx1EI/AAAAAAAAAj8/BBS_MACySso/s1600/lostpages.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-i2JSl-_y4FI/TwEX3kOx1EI/AAAAAAAAAj8/BBS_MACySso/s200/lostpages.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wielkie nazwiska muszą poczekać. W pierwszej kolejności przeczytałem ostatnie strony, których bohaterem został &lt;b&gt;Claude Lalumière&lt;/b&gt;. Autor nieznany mi jeszcze pół roku temu. We wrześniu wspominałem o dwóch tomikach : &lt;b&gt;Objects of Worship&lt;/b&gt; oraz &lt;b&gt;The Door to Lost Pages&lt;/b&gt;, wydanych nakładem oficyny &lt;b&gt;CZP&lt;/b&gt;. Chwile spędzone z prozą Kanadyjczyka okazały się ciekawym doświadczeniem, chwilami niezwykłym, zaprawionym poczuciem zwiedzania oryginalnych rejonów literatury.&lt;b&gt; The Door to Lost Pages&lt;/b&gt;, zbiór opowieści skupionych wokół niezwykłego antykwariatu, utkwił w pamięci na dobre. Dlatego entuzjastycznie powitałem tekst w&lt;b&gt; Locus&lt;/b&gt;. Wywiad jest wyśmienitym dodatkiem do prozy. Autor odkrywa źródła inspiracji, a jednocześnie przybliża, między innymi, na tle osobistych doświadczeń, chwilami outsidera, specyfikę życia w Kanadzie, zwłaszcza w Quebecu. Nie zabrakło wyłożenia osobistego spojrzenia na literaturę i własną twórczość. Wspomina również o projekcie &lt;a href="http://lostmyths.net/"&gt;&lt;b&gt;Lost Myths&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Nie chcę podawać szczegółów, by nie odebrać przyjemności potencjalnym czytelnikom. Z niektórymi opiniami nie do końca się zgadzam, większość podzielam. Nie wszystkie teksty&lt;b&gt; Lalumière'a&lt;/b&gt; trafiają do mnie. &lt;b&gt;The Door to Lost Pages&lt;/b&gt; trafił. Czekam na więcej, przeświadczony, że &lt;b&gt;Lalumière&lt;/b&gt; zapewni jeszcze, przynajmniej mi, solidną dawkę emocji.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3561995471941019047?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3561995471941019047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2012/01/rzutem-na-tasme-czyli-ostatni-dzien_01.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3561995471941019047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3561995471941019047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2012/01/rzutem-na-tasme-czyli-ostatni-dzien_01.html' title='Rzutem na taśmę, czyli ostatni dzień roku'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-DETK2KXl-m0/TwEXb1PDj5I/AAAAAAAAAjw/o5h_fBZQcBg/s72-c/Locus01-12.gif' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-7231848658246214444</id><published>2011-12-19T23:54:00.000-06:00</published><updated>2011-12-20T00:17:41.344-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Robinson'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Frank M.'/><title type='text'>Science Fiction of the 20th Century: An Illustrated History - Frank M. Robinson</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TV_hVluGjj8/TvAfSyfAkrI/AAAAAAAAAig/Fb7q-3EVDCw/s1600/sf20th.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-TV_hVluGjj8/TvAfSyfAkrI/AAAAAAAAAig/Fb7q-3EVDCw/s320/sf20th.jpg" width="235" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj trochę inaczej. Nie zamierzam rozpisywać się zbytnio, wystarczy bezwzględne minimum. Książka, chociaż właściwszym określeniem jest album, a najwłaściwszym hybryda.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Science Fiction Of The 20th Century: An Illustrated History&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Frank M. Robinson&lt;/b&gt;, postać nietuzinkowa, o czym możecie przekonać się odwiedzając jego stronę, przygotował rys historyczny fantastyki bogato zdobiony wyjątkowymi ilustracjami. Stosunek treści do tekstu sprawia, że pozycji nie można określić, moim zdaniem, mianem klasycznego albumu. Dużo informacji, świetne ilustracje. Doskonałe wprowadzenie do tematu dla wszystkich. Opis nie odda zawartości, znacznie lepiej zadanie spełnią zdjęcia prezentujące wybrane plansze z ilustrowanej historii fantastyki dwudziestego wieku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dysponuję egzemplarzem w miękkiej oprawie. Często czytam i oglądam. Niestety okładka odkleja się od grzbietu. Dodam jeszcze, że kupiłem&lt;b&gt; Science Fiction Of The 20th Century: An Illustrated History&lt;/b&gt; w tak zwanej taniej książce, za ułamek ceny z okładki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5F8UcXJ5-TE/TvAhBfCsxuI/AAAAAAAAAi4/yOHsDsqU-Gw/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-5F8UcXJ5-TE/TvAhBfCsxuI/AAAAAAAAAi4/yOHsDsqU-Gw/s400/1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Re35dN3CDjw/TvAhHt90OtI/AAAAAAAAAjA/r0lgN6axYRM/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-Re35dN3CDjw/TvAhHt90OtI/AAAAAAAAAjA/r0lgN6axYRM/s400/2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-X_vJcm-UjmI/TvAhMxnsLkI/AAAAAAAAAjI/NYgXiNlV8dU/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-X_vJcm-UjmI/TvAhMxnsLkI/AAAAAAAAAjI/NYgXiNlV8dU/s400/3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HPP8L4KfInc/TvAhSTPJ5UI/AAAAAAAAAjQ/PB6LDerajAs/s1600/4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-HPP8L4KfInc/TvAhSTPJ5UI/AAAAAAAAAjQ/PB6LDerajAs/s400/4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: #f3f4ee; color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Wydawnictwo: &amp;nbsp;Barnes &amp;amp; Noble Books&lt;br /&gt;Data wydania: 1999&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #f3f4ee; color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: -webkit-auto;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #f3f4ee; color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: -webkit-auto;"&gt;Liczba stron: 256&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-7231848658246214444?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/7231848658246214444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/12/science-fiction-of-20th-century.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7231848658246214444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7231848658246214444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/12/science-fiction-of-20th-century.html' title='Science Fiction of the 20th Century: An Illustrated History - Frank M. Robinson'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-TV_hVluGjj8/TvAfSyfAkrI/AAAAAAAAAig/Fb7q-3EVDCw/s72-c/sf20th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-5263825469479138654</id><published>2011-12-04T18:55:00.001-06:00</published><updated>2011-12-04T20:32:46.248-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryman Geoff'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sanderson Brandon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Palahniuk Chuck'/><title type='text'>Co tam, panie, w fantastyce?</title><content type='html'>Odpoczynek ważna sprawa. Odpoczynek od sieciowych wędrówek oraz aktywności w ogóle, jeszcze ważniejsza, szczególnie potraktowany jako forma utrzymania pożądanego poziomu higieny i poprawy samopoczucia. W połączeniu z, ocierającym się o zdradę, odstawieniem fantastyki na boczny tor, skutkuje utratą rozeznania. Dryfowałem, niewierny, zwiedzając literackie dziedziny fantastyką nieskalane. Odpuściłem nawet odwiedzany co roku konwent. Dwa miesiące, z poważnym hakiem przed, a nie ogarniam oceanu blogowych wpisów i forumowych dyskusji. Nadrabiam powoli, chociaż nie wiem, czy uzupełnię. Przerwa, niezbyt długa, pozwoliła złapać oddech, odświeżyć spojrzenie na faworyzowany gatunek. W odróżnieniu od obecnie panującego trendu/mody lubię znowu (to wraca) przyklejać etykiety precyzujące co czytam, ha, najciekawiej gdy etykiety przypiąć się nie da, co też jest etykietą, z demonizowanym głównym nurtem w tle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sieć sobie, rynek sobie. Wizyta w stosownym dziale księgarni, nie sprawiła, bym odczuł, że coś mnie ominęło, zachłysnął wysypem tytułów, nowych autorów. Zdecydowanie zbyt krótko na podobne atrakcje, chociaż wystarczająco, by z werwą uzupełnić braki w biblioteczce. Zakończenie prawdziwego, ponieważ trwającego blisko, a może ponad, dekadę, rozbratu z fantastyką, sprzed kilku lat, kojarzę jako wędrówkę po dziewiczych terenach. Świetne doświadczenie. Z ogromną przyjemnością chłonąłem wszystko, nawet starwarsowe i warhammerowe książeczki, oczywiście do przesytu. Poziom tolerancji zdecydowanie wzrósł, proporcjonalnie do spadku wymagań. Nawet sieczka ma urok. Atrakcyjne zdawały się również tytuły, za sprawą których fantastykę odtrąciłem. Taki nowy, prywatny Złoty Wiek. Tylko ludzi nie znam osobiście, jedynie z blogowych i forumowych wpisów. Generalnie zmiana nastąpiła kolosalna. Internet, panie, fanziny wyparł, hardcorowa prawica chyba w odwrocie, zaś moi rówieśnicy (+/-) wyznaczają trendy, jeszcze ebooki, ale dosyć geriatrycznego ramolenia, znaczy zrzędzenia. Skąd to wypełzło nie wiem, przecież dobijam dopiero do. To nawet jeszcze nie czas na nową kobietę i czerwoną furę. Oglądaliście&lt;b&gt; American Beauty&lt;/b&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="284" src="http://www.youtube.com/embed/6Q3ltyPJJMQ" width="500"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jeszcze:&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="284" src="http://www.youtube.com/embed/luqqWLDHDq0" width="500"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;Mam nadzieję, że aż takostro nie będzie :)))). Średnia życia się wydłuża, a wślad za tym zmienia wiek emerytalny.  Obserwowałem pracę osób wpoważnym wieku, w różnych placówkach. Chory to system zmuszającyseniorów do wyjątkowo fatalnie opłacanego wysiłku. Potrzebęreformy rozumiem, mam tylko nadzieję, że za trzydzieści lat osobysześćdziesięciopięcioletnie i + będą w znacznie lepszej formieaniżeli dzisiaj. Szansa jest. Serialowego czterdziestolatka zawszeuważałem za pierdziela, zaś o kumplach w tym wieku tak powiedziećjuż nie mogę. Coraz dłuższy żywot statystycznego Kowalskiegokojarzę z twórczością&lt;b&gt; P.F. Hamiltona&lt;/b&gt;, snującego wizjeprzyszłości, w przygodowych jakby nie było historiach. Wplataformę odnowy biologicznej, czy może kompletnej rekonstrukcjiorganizmu w powieść, jako oczywiste następstwo rozwoju nauki, aprzede wszystkim technologii przebudowy organizmu skutkującej wzasadzie nieśmiertelnością. O emerytach nie wspomina, bo nie mao kim.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;Wracam do nowości w księgozbiorze, z takim zamiarem zacząłem klepać w klawiaturę, a tymczasem odbijam od tematu.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hrd7srQkeas/TtwZWatUcjI/AAAAAAAAAiI/Oz0SFnYn4bg/s1600/Ryman.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-hrd7srQkeas/TtwZWatUcjI/AAAAAAAAAiI/Oz0SFnYn4bg/s200/Ryman.JPG" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;W pierwszej kolejności&lt;b&gt; Geoff Ryman&lt;/b&gt;. Oficyna&lt;b&gt; Small Beer Press&lt;/b&gt; wydała zbiór &lt;b&gt;Paradise Tales&lt;/b&gt;, zawierający teksty z dwóch ostatnich dekad. Tomik uświadomił mi jak wielu wyjątkowych twórców wciąż czeka na odkrycie, oczywiście przeze mnie, ponieważ autor postacią nową nie jest. Podobnym objawieniem była proza &lt;b&gt;Barzaka&lt;/b&gt;, choć w tym przypadku kolejność zdaję się być naruszona zważywszy, że autor &lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/04/love-we-share-without-knowing.html"&gt;The Love We Share Without Knowing&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; debiutował znacznie później. Stawiam tomiki obok siebie ze względu na charakterystyczny nastrój i sposób prowadzenia opowieści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;b&gt;Rymana&lt;/b&gt; sporo ostatnio. Pierwszym tekstem na który zwróciłem uwagę był wstrząsający &lt;b&gt;O Happy Day&lt;/b&gt; zamieszczony w antologii &lt;b&gt;Brave New Worlds&lt;/b&gt; (&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/04/brave-new-worlds-dystopian-stories-john.html"&gt;o której pisałem kilka miesięcy wcześniej&lt;/a&gt;). Opowiadania tego w &lt;b&gt;Paradise Tales&lt;/b&gt; nie ma, podobnie jak zamieszczonego w wrześniowo-październikowym numerze&lt;b&gt; Fantasy &amp;amp; Science Fiction What We Found.&lt;/b&gt; W listopadowym numerze&lt;b&gt; Locus&lt;/b&gt; obszerny wywiad z&lt;b&gt; Rymanem&lt;/b&gt; świetnie dopełniający lekturę prozy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;Tomik liczy niewiele ponad 300 stron lecz nie potrafię, w tym przypadku, przyjemności podzielić na dwie lub trzy dłuższe sesje. Każde opowiadanie jest odrębną konstrukcją, pochłonięcie kilku pod rząd zakrawa niemal na profanację, zatem nie pochłaniam, a czytam jeden tekst co kilka dni. Śmiałe, a jednocześnie stonowane, ironiczne, niepokojące, ciepłe, jednym słowem niepowtarzalne. Brakuje odwagi by nieporadnymi frazami komentować prozę&lt;b&gt; Rymana&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-d9DBw9m9iF0/TtwaOeQ6cxI/AAAAAAAAAiQ/m8b1V7Vahgc/s1600/Damned.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-d9DBw9m9iF0/TtwaOeQ6cxI/AAAAAAAAAiQ/m8b1V7Vahgc/s200/Damned.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;b&gt;Chuck Palahniuk Damned&lt;/b&gt;, czyli &lt;b&gt;Potępieni. Palahniuk&lt;/b&gt; jaki jest każdy widzi. Bezceremonialnie wali między oczy punktując bezlitośnie amerykańskie kołtuństwo w różnych formach. Rozdziela ciosy na prawo i lewo, stojąc z boku, a może ponad. Jednocześnie popada w schemat, który sam stworzył w poprzednich utworach. Oczywiście jest inaczej. Wraz z nastoletnią bohaterką trafiamy do piekła, by poznawać potępioną krainę. Wędrówkę ubarwiają historie z życia dziewczyny. W sumie jednak &lt;b&gt;Palahniuk&lt;/b&gt; poza chwilami niesmaczną, chociaż oczywiście należy przyjąć, że zabieg to celowy, otoczką oferuje niewiele nowego. Jednocześnie jestem przekonany, że to, o czym pisze, trzeba było powiedzieć i ciągle mówić, by nieco wybić samozachwytu z głów. Największym plusem jest zimny prysznic sprawiony zamożnej, lewej stronie społeczeństwa, tej wyzwolonej, otwartej, postępowej, przesączonej pozerstwem, podejmującej pozorne działania obliczone na wywołanie określonego efektu.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-K0IEXIx8alE/Ttwa9gPTAhI/AAAAAAAAAiY/RdCW-pRUoHk/s1600/Sanderson.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-K0IEXIx8alE/Ttwa9gPTAhI/AAAAAAAAAiY/RdCW-pRUoHk/s200/Sanderson.JPG" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;b&gt;The Alloy of Law, Brandon Sanderson.&lt;/b&gt; Historia osadzona w świecie&lt;b&gt; Z mgły zrodzonego&lt;/b&gt;, chociaż w innej epoce, aniżeli trylogia. Steampunkowa przygoda. Sanderson najwyraźniej rozpoczyna nowy cykl. Prosta, sprawnie skreślona i skonstruowana historia wykorzystująca pieczołowicie zbudowany świat. Poza światem książka z &lt;b&gt;Mistborn&lt;/b&gt; nie ma zbyt wiele wspólnego. Bez wątpienia część pierwsza, o czym dobitnie świadczy otwarte zakończenie. Rozrywka i taki najwyraźniej był zamysł autora.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;Do kompletu jeszcze trzy tytuły &lt;b&gt;Night Shade Books&lt;/b&gt; i nowa powieść &lt;b&gt;Stephensona&lt;/b&gt;. O tym jednak następnym razem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0in;"&gt;Dla porządku dodam, że katuję starocie. W ramach powtórek pokonałem &lt;b&gt;Katar Lema&lt;/b&gt;, napocząłem &lt;b&gt;Solaris&lt;/b&gt; i jestem w połowie&lt;b&gt; Syren z Tytana Vonneguta&lt;/b&gt;. Och, jeszcze&lt;b&gt; Trojka&lt;/b&gt; skończona. Rzeczywiście Uczta Wyobraźni.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-5263825469479138654?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/5263825469479138654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/12/co-tam-panie-w-fantastyce.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5263825469479138654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5263825469479138654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/12/co-tam-panie-w-fantastyce.html' title='Co tam, panie, w fantastyce?'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/6Q3ltyPJJMQ/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-5789534071936356561</id><published>2011-10-04T21:03:00.001-05:00</published><updated>2011-12-07T20:49:50.103-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jacobs John Hornor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Southern Gods - John Hornor Jacobs</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X8JQA17i-dY/TouyqyhVwQI/AAAAAAAAAh0/kZVuI-mbU5E/s1600/Hastur.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-X8JQA17i-dY/TouyqyhVwQI/AAAAAAAAAh0/kZVuI-mbU5E/s320/Hastur.JPG" width="206" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ramblin' John Hastur, bluesman. Dorzućmy zabitą dechami dziurę w Arkansas, wspomnijmy, że lata pięćdziesiąte, krew, groza, a otwiera się zestaw powszechnych wyobrażeń południowych obszarów Stanów Zjednoczonych, doprawionych lovecraftowskim mitem. Tak, to o tego Hastura chodzi.&lt;br /&gt;Legend o bluesmenach, oj ciężkie jest życie bluesmana, przekazywanych w ramach tradycji z muzyką związanych, utrwalono dziesiątki. Jednym z najpopularniejszych motywów jest pakt ze złem, przywołując słowa klasyka, to oczywista oczywistość. Sprzedać duszę diabłu na rozstaju dróg. Oglądaliście zapewne film &lt;b&gt;Crossroads&lt;/b&gt; skonstruowany wokół podobnej legendy. (Niemiecki dubbing to jest dopiero horror). Finałowe sceny pojedynku gitarowego wmaszerowały do klasyki kina i muzyki prosto z ekranu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/atw6F47UCYM" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a tutaj oryginalne wykonanie Crossroad:&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/Yd60nI4sa9A" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jacobs&lt;/b&gt; wokół paktu buduje opowieść. Niby podobnie, niby to samo, a jednak inaczej. Jest zło, jest umowa, ale wyzuta ze sterylnej elegancji paktu z szatanem, proponowanej przez niektórych twórców. Nie ma miejsca na subtelne kuszenie, zwodzenie i podchody. Autor proponuje brutalną prostotę dla wtajemniczonych, z jasno określoną ceną. Tak lub nie. Nie o muzykę, doprowadzającą do obłędu, a jednocześnie intrygujący wabik, bezpośrednio chodzi, lecz podejmowane decyzje, negację naturalnych, ludzkich odruchów. Ubabrane, nieczyste poświęcenie innych pod względem emocjonalnym oraz fizyczne zbezczeszczenie, zbrukanie ciała.&lt;br /&gt;Główny bohater przyjmuje zlecenie, w ramach którego ma odnaleźć przedstawiciela niewielkiej firmy fonograficznej oraz muzyka występującego jako Ramblin' John Hastur. Jacobs nawiązuje do praktyki rozpowszechniania nagrań w latach pięćdziesiątych, kiedy reprezentanci wytwórni odwiedzali właścicieli rozgłośni zachęcając do nadawania proponowanych utworów w zamian za, mniejsze lub większe, nieoficjalne, korzyści. Nagrania Hastura nadaje nieregularnie piracka rozgłośnia radiowa na różnych częstotliwościach. Fragmenty muzyki przyprawiają o dreszcz, zaś kompletne kompozycje doprowadzają do obłędu, popychając słuchaczy do aktów szaleństwa, zaś umarli powstają. Dostarcza &lt;b&gt;Jacobs&lt;/b&gt; krwawych opisów.&lt;br /&gt;Autor konfrontuje podstawy doktrynykatolickiej z rzeczywistością kreowaną w powieści. Miesza światywyobrażeń i wierzeń, tworząc obraz zakulisowej rozgrywki pomiędzysiłami przerastającymi ludzi. Wszystko sprowadza jednak do parteru,bez egzaltacji szczytnymi ideami. Znakomicie wychodzi ukazanieobcości celów i metod kłócących się z racjonalnym  rozumemczłowieka (bez względu jak zdefiniujemy takowy).&amp;nbsp;&lt;b&gt;Jacobs&lt;/b&gt; początkowo dozuje napięcie, buduje atmosferę, a nawet pobudza czytelniczą ciekawość, by w drugiej połowie położyć nacisk na akcję. Następuje rozwarstwienie klimatu i przedstawianych wydarzeń. Kolejne rozbabrane zwłoki nie wzbudzają emocji.&lt;br /&gt;Kilkakrotnie coś nie zagrało, obniżając nieco, generalnie pozytywny, odbiór, sprawnie pod względem językowym skreślonej opowieści. Zanim się zorientowałem skończyłem czytać, a niedziela minęła nie wiadomo kiedy, no i kilka płyt odkurzyłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: #f3f4ee; color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Wydawnictwo: Night Shade Books&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Data wydania: 2011&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Liczba stron: 270&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Cena: 14,99$&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na deser jeszcze&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="274" src="http://www.youtube.com/embed/oKnkwdYUd8E" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;bo lubię&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-5789534071936356561?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/5789534071936356561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/10/southern-gods-john-hornor-jacobs.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5789534071936356561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5789534071936356561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/10/southern-gods-john-hornor-jacobs.html' title='Southern Gods - John Hornor Jacobs'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X8JQA17i-dY/TouyqyhVwQI/AAAAAAAAAh0/kZVuI-mbU5E/s72-c/Hastur.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-9217099517207761140</id><published>2011-09-29T22:14:00.000-05:00</published><updated>2011-09-29T22:49:08.931-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Amazing Stories'/><title type='text'>Amazing Stories - Reaktywacja</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DfxlF0k3bfI/ToUwDQCEW2I/AAAAAAAAAhw/1AKsJSKLKRk/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-DfxlF0k3bfI/ToUwDQCEW2I/AAAAAAAAAhw/1AKsJSKLKRk/s320/1.jpg" width="233" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt;, pobieżną historię magazynu przybliżyłem kilka wpisów wcześniej, powraca na rynek. Informuje na swojej stronie internetowej &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt;. W rozszerzeniu wiadomości link do nowego właściciela praw do tytułu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dysponentem został Steve Davidson prowadzący &lt;a href="http://www.rimworlds.com/thecrotchetyoldfan/"&gt;&lt;b&gt;The&amp;nbsp;Crotchety Old Fan&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, czyli Science Fiction for Old Farts. Szczegóły&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.rimworlds.com/thecrotchetyoldfan/_wp/?p=7218"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Magazyn powróci w formie internetowej.&lt;br /&gt;W tym celu Davidson zarejestrował domenę&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.amazingstoriesmag.com/"&gt;www.AmazingStoriesmag.com&lt;/a&gt;, z bezpłatnym, w założeniu, dostępem.&amp;nbsp;Autor projektu zamierza, między innymi, &amp;nbsp;przybliżyć zawartość pierwszego numeru z 1926 roku. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Projektowi kibicuję, czekam na rozwój wydarzeń. Ciekawe ile będzie pulpy w pulpie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-9217099517207761140?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/9217099517207761140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/09/amazing-stories-reaktywacja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/9217099517207761140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/9217099517207761140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/09/amazing-stories-reaktywacja.html' title='Amazing Stories - Reaktywacja'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DfxlF0k3bfI/ToUwDQCEW2I/AAAAAAAAAhw/1AKsJSKLKRk/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6598566660485673720</id><published>2011-09-25T17:03:00.000-05:00</published><updated>2011-09-25T17:17:03.003-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Filmowo</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Trzy stygmaty Palmera Eldritcha&lt;/b&gt;&amp;nbsp;przypomniały mi film obrazujący podróż wywołaną środkami odurzającymi. &lt;b&gt;The Trip&lt;/b&gt;, produkcja z 1967 roku, z &lt;b&gt;Peterem Fondą &lt;/b&gt;(oj, dobry to aktor jest)&amp;nbsp;w roli głównej. Próba odwzorowania na ekranie halucynacji, wywołanych w wyniku zażycia LSD, przywołuje wybrane sceny z książki, chociaż podobieństwo umowne, chodzi raczej o istotę przekazu, a nie dosłowne przeniesienie prozy&lt;b&gt; Dicka&lt;/b&gt; na ekran. Zarówno film jak powieść śmiało można zaliczyć do powstałych na fali zainteresowania, połączonego z praktycznym zgłębianiem zagadnienia. Owoce, zdaniem niektórych, szalonych, a niewątpliwie interesujących lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Oglądając film warto pamiętać, że pochodzi sprzed ponad czterdziestu lat oraz uwzględnić implikacje płynące z tego faktu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Produkcja &lt;b&gt;The Trip&lt;/b&gt; skupiła ekipę, która ponownie spotkała się dwa lata później przy realizacji&lt;b&gt; Easy Rider&lt;/b&gt;, no i to dopiero jest film kultowy. Zmianie uległy zadania, przykładowo scenariusz &lt;b&gt;The Trip&lt;/b&gt; napisał &lt;b&gt;Jack Nicholson&lt;/b&gt;, a w &lt;b&gt;Easy Rider&lt;/b&gt; występuje w jednej z ról.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Trip&lt;/b&gt; warto poświęcić nieco uwagi również ze względu na muzykę &lt;b&gt;The Electric Flag&lt;/b&gt;, stanowiącą nieodłączną część widowiska. W efekcie obraz jest klasycznym przejawem psychodelii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="274" src="http://www.youtube.com/embed/cgsVc3WRTLo" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/rGtcFxlamS0" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-6598566660485673720?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/6598566660485673720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/09/filmowo.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6598566660485673720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6598566660485673720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/09/filmowo.html' title='Filmowo'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/cgsVc3WRTLo/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-56504604329016048</id><published>2011-09-04T19:06:00.000-05:00</published><updated>2011-09-05T13:07:41.217-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wilson R. C.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rothfuss Patrick'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Murphy Derryl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dick Philip K.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Simak Clifford D.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zajac Gord'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pohl Frederik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brin David'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Biggle Jr. Lloyd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lalumiere Claude'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Pobieżny przegląd subiektywny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nadeszła pora by wreszcie podsumować letnie miesiące. Zobowiązania różnego rodzaju pochłaniają ostatnio piekielnie dużo uwagi, co w połączeniu z wypadami nad wodę pozostawia niewiele czasu na blogowe wpisy. Stosunkowo niedawno marudziłem, że nie chce mi się czytać, &amp;nbsp;jednak stosik przeczytanych książek, na który właśnie patrzę, pozwala wysnuć wniosek, że dałem ponieść się chwili. Nie było źle, chociaż czytelnicze znużenie wpłynęło na dobór lektur. Pomimo drobnych problemów z układem chronologicznym, zebrałem tytuły, które kojarzę z ciepłymi miesiącami 2011 roku.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Pobieżny przegląd subiektywny&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PTy7YlcZRHE/TmQEfuFK25I/AAAAAAAAAhI/UY1EvOmRtho/s1600/objectsworship.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-PTy7YlcZRHE/TmQEfuFK25I/AAAAAAAAAhI/UY1EvOmRtho/s200/objectsworship.jpg" width="129" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pierwszej kolejności, wciąż trwająca, fascynacja fantastyką kanadyjską. Pominąłem autorów uznanych, których myślę, nie trzeba przedstawiać. Od pewnego czasu śledzę poczynania &lt;b&gt;CZP&lt;/b&gt;, czyli &lt;b&gt;&lt;a href="http://chizinepub.com/index.php"&gt;ChiZine Publications&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Wydawnictwo prezentuje literaturę częstokroć trudną do zaszeregowania pod względem przynależności gatunkowej. Wcześniej pisałem o &lt;b&gt;Nexus: Ascension Boyczuka&lt;/b&gt; oraz &lt;b&gt;Eutopii Nickle'a&lt;/b&gt;. Liczba publikacji przekracza moje zdolności wchłaniania, musiałem zatem wybierać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-592FWO1PTQw/TmQFBIdYgTI/AAAAAAAAAhM/XbdBh6st0Y8/s1600/lostpages.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-592FWO1PTQw/TmQFBIdYgTI/AAAAAAAAAhM/XbdBh6st0Y8/s200/lostpages.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pierwszy ogień proza &lt;b&gt;C. Lalumière'a&lt;/b&gt;. Dwa niewielkie tomiki dostarczyły wielu wrażeń. Zbiór opowiadań &lt;b&gt;Objects of Worship&lt;/b&gt; wprowadza w świat pogmatwanej wyobraźni i makabrycznego humoru autora. Już pierwsze dwa teksty: &lt;b&gt;Object of Worship&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;The Ethical Treatment of Meat&lt;/b&gt; zapowiadały niebagatelną jazdę. Czytelnik otrzymuje w zbiorze dawkę często &amp;nbsp;mrocznych, niepokojących i przemyślanych tekstów.&amp;nbsp;Jednak to druga książeczka &lt;b&gt;The Door to Lost Pages&lt;/b&gt; wciągnęła bez reszty. &lt;b&gt;Lalumière&lt;/b&gt; prezentuje historie bohaterów powiązanych z księgarnią/antykwariatem oferującym tytuły, których próżno szukać u innych sprzedawców. Prace spisane w różnych językach, nawet w tych zapomnianych, tomiszcza prezentujące wiedzę o sprawach powszechnie uznanych za fikcję, magię itp. Trudno odnaleźć poszukiwane książki, a większym jeszcze wyzwaniem jest znalezienie drogi do Lost Pages. Praktycznie &lt;b&gt;The Door to Lost Pages&lt;/b&gt; jest zbiorem opowiadań połączonych bohaterami, światem, z zarysowanym panteonem, a przede wszystkim tajemniczym miejscem. Autor na strzępy roznosi bohaterów w sferze emocjonalnej. Niezwykle intymne teksty, szczególnie rozdział trzeci, w którym bohater zostaje obnażony niemal w każdy możliwy sposób.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba właśnie w prozie &lt;b&gt;Lalumière'a&lt;/b&gt; odnalazłem, kanadyjski rys, a może charakterystyczny podpis autora pomiędzy wierszami.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JGAT2WLV0P4/TmQGIrqHwQI/AAAAAAAAAhQ/pUfdf-sBTJo/s1600/napiersbones.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-JGAT2WLV0P4/TmQGIrqHwQI/AAAAAAAAAhQ/pUfdf-sBTJo/s200/napiersbones.jpg" width="129" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Derryl Murphy&lt;/b&gt; w &lt;b&gt;Napier's Bones&lt;/b&gt; w oryginalny sposób traktuję magię. Opiera sztukę na matematyce, co sugerować może tytuł, bowiem niebagatelną role w powieści odgrywają odkrycia Johna Napiera.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Osoby obdarzone talentem widzą i potrafią manipulować liczbami, często w powiązaniu z przedmiotami z różnych przyczyn przyciągającymi liczby. Autor serwuje wyprawę przez Kanadę, Stany i Wielką Brytanię. Utwór skonstruowany na wzór powieści sensacyjnych: tajemnica, ścigany bohater, u boku niewiasta, po drodze nieoczekiwani sprzymierzeńcy, całość zaprawiona humorem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--r6T2A3-hd0/TmQGqgem8qI/AAAAAAAAAhU/v66MouH8RrU/s1600/majorkarnage.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; display: inline !important; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/--r6T2A3-hd0/TmQGqgem8qI/AAAAAAAAAhU/v66MouH8RrU/s200/majorkarnage.jpg" width="129" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kończę czytać &amp;nbsp;&lt;b&gt;Major Karnage G. Zajaca&lt;/b&gt;. Kluczem wydaje się być wiadro popcornu, a dokładniej pop kultura okresu kojarzonego ze Złotym Wiekiem fantastyki, no i trochę później. Wprawdzie do końca została jeszcze 1/3, ale mogę pokusić się o stwierdzenie, że &lt;b&gt;Zajac&lt;/b&gt; ewidentnie bawi się konwencją. &amp;nbsp;Wykorzystuje, często krytykowane, wzorce pionierskiej epoki fantastyki, chwilami rodem z pulp fiction. Wszystko z solidną dawką humoru. Jest tu również ślad &lt;b&gt;Bestera&lt;/b&gt;, a precyzyjniej asfaltowa, szeroka droga skojarzeń z twórczością autora &lt;b&gt;Człowieka do przeróbki&lt;/b&gt;. Muszę skończyć jak najszybciej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W kolejce kilka obiecujących tytułów, kiedy jednak zostaną pokonane, tego nie wie nikt.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Druga grupa lektur to powtórki. To właśnie efekt czytelniczego znużenia. Wróciłem do książek, których niemal nie pamiętałem, a właściwie pamiętałem, że się podobały. Eksperyment nieco ryzykowny, ponieważ wcześniejsze powroty były rozczarowaniem. Tym razem czas poświęcony lekturze okazał się dobrą inwestycją. Próbuję zapanować nad chaosem wynikającym z pochłaniania wszystkiego, co wpadało w ręce. Nowości obok klasyki itp., z raczej miernym pozycjonowaniem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QkVEk_Y2o10/TmQIBW17AYI/AAAAAAAAAhY/QJhAiDB-E1I/s1600/Brin.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-QkVEk_Y2o10/TmQIBW17AYI/AAAAAAAAAhY/QJhAiDB-E1I/s200/Brin.jpg" width="121" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Stare jest piękne Brina&lt;/b&gt; był hitem, przynajmniej dla mnie i moich kolegów, &lt;b&gt;Nowej Fantastyki&lt;/b&gt;. Wyprawa bohatera do świata o nieco odmiennej fizyce rozpalała w 1990 roku umysły. Do powieści w odcinkach podchodziliśmy różnie. Niektórzy czytali w chwili ukazania się kolejnego numeru, inni (ha, inni, było nas raptem kilku, kombatantów:)))) czekali, aż dostępna będzie całość. Nie pamiętam jak było w moim przypadku. W każdym razie pięć miesięcy stanowiło nie lada test cierpliwości. Obecnie do powieści &lt;b&gt;Brina&lt;/b&gt; podszedłem ze znacznie większym dystansem i nastawieniem malkontenta. Nie odnalazłem zapierającego dech w piersiach klimatu. Rozczarowuje prostota, nawet naiwność, fabuły, niemniej efekt zużycia wciąż pobudza wyobraźnię. Fantastyka przygodowa połowy lat osiemdziesiątych.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HA7uXmRiyAI/TmQJQzd8pEI/AAAAAAAAAhc/MT7eNXzdYQw/s1600/Dick.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-HA7uXmRiyAI/TmQJQzd8pEI/AAAAAAAAAhc/MT7eNXzdYQw/s200/Dick.jpg" width="122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha&lt;/b&gt; to pierwsza powieść &lt;b&gt;Dicka&lt;/b&gt;, która mnie poruszyła. Dzisiaj jest podobnie. Zdecydowanie warto przeczytać po raz kolejny. Wcześniej zwracałem uwagę przede wszystkim na fantastyczny sztafaż. Obecnie uwagę przyciągnęły narkotyczne odloty. Psychodeliczna wyprawa, z naciskiem na złą stronę podróży. Przemieszanie rzeczywistości z halucynacjami zaprawione złudzeniem mistycyzmu. Czyli elementy dla twórczości&lt;b&gt; Dicka&lt;/b&gt; charakterystyczne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Pomnik Biggle'a&lt;/b&gt; kojarzę przede wszystkim z kieszonkowym wydaniem w ramach serii fantastyki &lt;b&gt;Wydawnictwa Alfa&lt;/b&gt;. Wydaje się, że powieść jest odbiciem, czy raczej odpowiedzią na budowę ośrodków wypoczynkowych dla turystów z krajów rozwiniętych w ubogich państewkach, których jedynymi zasobami są piękne plaże, krystaliczna woda oceanów oraz sprzyjający wypoczynkowi klimat. &lt;b&gt;Biggle&lt;/b&gt; przenosi problem na planetę zamieszkałą przez potomków kolonistów cofniętych przez stulecia w rozwoju cywilizacyjnym do etapu plemiennego. Rozbija się statek badawczy, którego właściciel postanawia pomoc tubylcom w obliczu zagrożeń płynących z odkrycia planety dla cywilizowanego świata. Rajska planeta zostaje uznana za idealne miejsce wypoczynku itd.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Delikatnie rzecz ujmując utwór stronniczy, choć niewątpliwe porusza istniejący problem. W sumie prosta, linearna opowieść z boleśnie przewidywalnym zakończeniem. Niemniej &lt;b&gt;Pomnik&lt;/b&gt; posiada niezaprzeczalny urok charakteryzujący opowieści spod znaku kolonizacji.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sVoTj4zpVvA/TmQKWB-BleI/AAAAAAAAAhg/nKkLM9xq4xs/s1600/DSC01570.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-sVoTj4zpVvA/TmQKWB-BleI/AAAAAAAAAhg/nKkLM9xq4xs/s200/DSC01570.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas jest najprostszą rzeczą Clifforda D. Simaka&lt;/b&gt;. Kolejna powieść poznana dzięki &lt;b&gt;Fantastyce&lt;/b&gt; (1984 rok). W pamięci zachowałem jedynie różową istotę. Świetna powieść, pod warunkiem oddzielenia bohatera od fabuły. Niestety opisywane wydarzenia nie wytrzymują próby czasu, być może odzwierciedlają stan np. procedur bezpieczeństwa korporacji na przełomie lat 50/60 minionego wieku, chociaż nie jestem przekonany. Nowatorskie podejście do kwestii podróży w kosmosie, kontaktu z obcymi, a przede wszystkim do bohatera. Moim zdaniem &lt;b&gt;Czas jest najprostszą rzeczą&lt;/b&gt; stanowi forpocztę, wraz innymi utworami tego okresu, czy jeżeli ktoś woli, awangardę Nowej Fali i wszystko jasne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Irm-VaPjv30/TmQLRDkD0lI/AAAAAAAAAhk/vGQ_XJlbh6I/s1600/roth.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-Irm-VaPjv30/TmQLRDkD0lI/AAAAAAAAAhk/vGQ_XJlbh6I/s200/roth.JPG" width="123" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Wise Man's Fear&lt;/b&gt;, czyli drugi tom przygód królobójcy. Niemal tysiąc stron, utknąłem na 590 i nie mam siły dokończyć. Siedzę z drużyną bohatera w jakimś lesie i wysłuchuję pouczających historyjek uczestników wyprawy. Opowieści w opowieści, opowieść tworzące. Dydaktyczne zacięcie &lt;b&gt;Rothfussa&lt;/b&gt; na dłuższą metę jest ciężkostrawne. Wplata szereg dykteryjek i opowiastek służących edukacji bohatera, ale również czytelnik winien skorzystać z krynicy mądrości, zaś uniwersalne prawdy przełożyć na realia codzienności. Pracował autor nad kontynuacją długo, chyba zbyt długo, ponieważ przedobrzył. Odchudzenie tekstu o 30 % zdecydowanie by pomogło. Dorośnie wreszcie chłopaczysko (bohater), czy nie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-n164b-Q96fk/TmQMKYuMhNI/AAAAAAAAAho/1ukVXH3QKZ0/s1600/wilson.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-n164b-Q96fk/TmQMKYuMhNI/AAAAAAAAAho/1ukVXH3QKZ0/s200/wilson.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Chronolity – Robert Charles Wilson&lt;/b&gt;. Zdziwiło mnie wznowienie pod szyldem &lt;b&gt;ORB&lt;/b&gt;. Jednak to już dziesięć lat od chwili opublikowania &lt;b&gt;The Chronoliths&lt;/b&gt;. Doskonale pamiętam w jakim punkcie znajdowałem się wówczas, czym się zajmowałem itd. Minęło błyskawicznie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od pierwszych stron wiedziałem, że to książka dla mnie. Czuję subtelną, osobistą więź z utworem, stanowiącą wypadkową stylu, opowiadanej historii, bohatera i wreszcie moich upodobań. Opowieść o podróżach w czasie z perspektywy bohatera do którego czasów podróż się odbywa. Ciekawe spojrzenie na paradoks związany z tego typu zjawiskiem. &lt;b&gt;Wilson&lt;/b&gt; prowadzi narrację spokojnie, pomimo opisywania burzliwych wydarzeń, a jednocześnie w sposób sprawiający, że niechętnie odkładałem książkę z konieczności zrobienia przerwy. Więcej o książce &lt;b&gt;&lt;a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/10719/Wilson-Robert-Charles-Chronolity/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BO3ICHWbMJY/TmQM5HgaeKI/AAAAAAAAAhs/kaIuiTqdV1s/s1600/pohl.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-BO3ICHWbMJY/TmQM5HgaeKI/AAAAAAAAAhs/kaIuiTqdV1s/s200/pohl.jpg" width="118" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec &lt;b&gt;The Way the Future Was – Frederik Pohl&lt;/b&gt;. Wspomnienia legendarnego twórcy i redaktora. Niesamowita opowieść o historii fantastyki niemal od początku dwudziestego wieku. Historia z perspektywy człowieka, który dotknął wszystkiego osobiście, współtworzył i uczestniczył w szeregu wydarzeń i przedsięwzięć bez których literatura sf bez wątpienia byłaby uboższa. Relacja tym bardziej wartościowa, że z pierwszej ręki, od środka, a skreślona z niezwykłą lekkością. Gorąco polecam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;… i to by było na tyle. Wprawdzie zacząłem jeszcze to i owo ale książki czekają na odpowiednią chwilę. Na przykład podejście do &lt;b&gt;Lodu&lt;/b&gt; w trakcie upałów okazało się czytelniczą perwersją. Mróz, śnieg, lute, a tu, panie, skwar.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-56504604329016048?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/56504604329016048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/09/pobiezny-przeglad-subiektywny.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/56504604329016048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/56504604329016048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/09/pobiezny-przeglad-subiektywny.html' title='Pobieżny przegląd subiektywny'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PTy7YlcZRHE/TmQEfuFK25I/AAAAAAAAAhI/UY1EvOmRtho/s72-c/objectsworship.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6565104874231855535</id><published>2011-08-14T21:17:00.005-05:00</published><updated>2011-08-14T21:43:21.714-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Filmowo</title><content type='html'>Brykając w sieci natrafiłem na wzmianki o filmach, które obejrzałem jako małolat. Do tej pory czuję dreszcze wspominając grozę, a jednocześnie utwierdzam się w przekonaniu, że ograniczenia wiekowe dla młodych widzów są jak najbardziej wskazane. Filmy obejrzałem zbyt młodym szczenięciem będąc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zagadka nieśmiertelności&lt;/b&gt; ( &lt;b&gt;The Hunger&lt;/b&gt; 1983; reż. &lt;b&gt;Tony Scott&lt;/b&gt;) wywołała wieloletnia traumę. Oglądałem widowisko grozy w letnim kinie, opatulony w koc, na leżaku przytarganym z domku letniskowego. Wakacje w czasach, gdy puszczenie smarka samopas nie było wiązane z przerażeniem rodziców karmiących się wizjami zboczeńców grasujących w chaszczach. Właściciel, chociaż wówczas raczej ajent albo agent, woniejący promilami, kasując bilet rzucił: właź mały, se na cycki popatrzysz. No to se popatrzyłem, że mi bokiem wyszło. Cycki były, tylko, że nie kobiece krągłości wracały w snach przez kolejnych kilka tygodni.&lt;br /&gt;Bałem się okropnie. Niewiele, a właściwie nic nie zrozumiałem, w każdym razie film przez wiele lat omijałem szerokim łukiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="320" src="http://www.youtube.com/embed/l9IDoAPC6Ps" width="510"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtórka, kilka dni temu, okazała się strzałem w dziesiątkę.&lt;b&gt; Catherine Deneuve, David Bowie, Susan Sarandon&lt;/b&gt;. Maniera lat osiemdziesiątych, zaprawiona dekadencją, emanująca z ekranu o dziwo nie przeszkadza, a jest atutem filmu. Świetna realizacja. Pomimo upływu lat obraz wciąż trzyma klimat. Pierwszorzędne kreacje aktorskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Harry Angel&lt;/b&gt; (&lt;b&gt;Angel Heart&lt;/b&gt; 1987; reż. &lt;b&gt;Alan Parker&lt;/b&gt;).&lt;br /&gt;Mroczne i przewrotne widowisko. Noir. Stany Zjednoczone, lata pięćdziesiąte, detektyw, tajemnica, krew, pot, groza i pułapka.&lt;b&gt; Robert De Niro&lt;/b&gt; jako Louis Cyphre i&lt;b&gt; Mickey Rourke&lt;/b&gt;, w roli detektywa, tworzą jeden z najciekawszych filmowych duetów jakie oglądałem. Według mnie &lt;b&gt;Rourke&lt;/b&gt; osiągnął szczyt kreacji aktorskiej, na który więcej się nie wspiął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="416" src="http://www.youtube.com/embed/Vp0LXxkx7yA" width="515"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-6565104874231855535?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/6565104874231855535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/08/filmowo.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6565104874231855535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6565104874231855535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/08/filmowo.html' title='Filmowo'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/l9IDoAPC6Ps/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6995376593243899048</id><published>2011-08-14T19:10:00.000-05:00</published><updated>2011-08-14T19:10:43.038-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gernsback Hugo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Campbell John W.'/><title type='text'>Historycznie #1</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uJwSSmC523E/TkhajOo2WrI/AAAAAAAAAgs/I6DDp2YeNh8/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-uJwSSmC523E/TkhajOo2WrI/AAAAAAAAAgs/I6DDp2YeNh8/s320/1.jpg" width="233" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Stanach Zjednoczonych pierwszy periodyk tematyczny, publikujący literaturę obecnie określaną mianem science fiction, wydano w 1926. &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt; utworzone przez &lt;b&gt;Hugo Gernsbacka&lt;/b&gt; wyznaczało nowy trend, a jednocześnie stanowiło odpowiedź na od lat rosnące oczekiwania czytelników. &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt; nie tylko były pierwszym czasopismem nowego rodzaju, lecz jednocześnie zwieńczeniem okresu poszukiwania przez właściciela formuły wydawniczej dla opowiadań spełniających określone wymogi. W artykule wstępnym posłużył się terminem „Scientifction”, by określić nowy gatunek. Pojęciem tym określał rodzaj literatury charakteryzujący twórczość &lt;b&gt;Verne’a&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Wellsa&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Poe&lt;/b&gt;, czyli parafrazując: urzekające historie z elementami naukowych faktów i proroczych wizji. Proponowany termin można powiązać z określeniem „Scientific Fiction” umieszczonym na okładce specjalnego wydania &lt;b&gt;Science and Invention&lt;/b&gt; z 1923 roku, jednego z przedsięwzięć wydawniczych założyciela &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Gernsback&lt;/b&gt; przybył do Stanów Zjednoczonych z Luksemburga, z zamiarem sprzedaży wynalazku własnego pomysłu. Projektu nie zdołał zrealizować. Założył firmę importującą części radiowe. Wsparcie sprzedaży miał zapewnić katalog, przekształcony w czasopismo &lt;b&gt;Modern Electrics&lt;/b&gt;, przemianowane na &lt;b&gt;Electrical Experimenter&lt;/b&gt;, by wreszcie przyjąć tytuł &lt;b&gt;Science and Invention&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można pokusić się o stwierdzenie, że &lt;b&gt;Gernsback&lt;/b&gt; należał do pasjonatów łączących zamiłowanie do odkryć i nowinek technicznych z popularną literaturą. Praktycznym przejawem, oprócz magazynu, były opowiadania, które w nim publikował. Komercyjny sukces „Scientific Fiction Number” &lt;b&gt;Science and Invention&lt;/b&gt; sprawił, że wydawca rozważał wypuszczenie na rynek czasopisma zawierającego wyłącznie tego typu historie. Projekt zrealizował trzy lata później, pomimo nasycenia rynku powszechnie dostępnymi, groszowymi magazynami, drukowanymi na tanim papierze z pulpy drzewnej, czyli legendarnymi pulp magazines. Opowiadania uznawane obecnie za fantastykę publikowano w podobnych czasopismach praktycznie od końca dziewiętnastego wieku. Przykładowo teksty &lt;b&gt;E.A. Burroughsa&lt;/b&gt; (autora, między innymi, cyklu marsjańskiego rozpoczętego „&lt;b&gt;Księżniczką Marsa&lt;/b&gt;” oraz twórcy Tarzana) należały do stałych, cieszących się uznaniem czytelników, pozycji &lt;b&gt;Argosy All-Story Weekly&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sprzedawane w cenie 25 centów za egzemplarz &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt; błyskawicznie zyskały uznanie. &lt;b&gt;Gernsback&lt;/b&gt; zachęcony powodzeniem rozważał przekształcenie pisma w dwutygodnik. Poprosił czytelników, by zagłosowali odpowiadając na pytanie, jak często magazyn ma się ukazywać: raz w miesiącu, czy co dwa tygodnie. Odpowiedziało ponad 33% (!) czytelników. Dwutygodnik zwyciężył przytłaczającą większością głosów. Jesienią 1927 zdecydował jednak wydać &lt;b&gt;Amazing Stories Annual&lt;/b&gt;. Dwukrotnie droższe w porównaniu do miesięcznika. Roczne wydanie okazało się dużym sukcesem, wyprzedano nakład, zdecydował zatem o przekształceniu w kwartalnik, zachowując podwyższoną cenę.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DIoa7rSvaLI/Tkha4r3m2WI/AAAAAAAAAgw/epSghVUWarU/s1600/11-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-DIoa7rSvaLI/Tkha4r3m2WI/AAAAAAAAAgw/epSghVUWarU/s320/11-1.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt; publikowano obok starszych prac, np. &lt;b&gt;Verne’a&lt;/b&gt;, teksty weteranów pulp fiction oraz nowych twórców. Początkowo dominowały historie prezentujące najnowsze osiągnięcia naukowe, z dużym naciskiem na popularyzację i edukację, ewentualnie przyszłe wynalazki, obleczone w proste, przygodowe fabuły. Jednak czytelnicy preferowali przede wszystkim opowiadania o odwrotnych proporcjach, stawiając na przygodę. Nie mogło zatem zabraknąć ratujących świat bohaterskich bohaterów, naukowców, złoczyńców, band piratów, obcych, planet, podróży kosmicznych, nie zapominając o niebagatelnej roli pięknych niewiast. Specjalnością stały się space opery w dziewiczej formie. To właśnie na stronach &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt; gościł, między innymi, &lt;b&gt;Buck Rogers&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z upływem czasu magazyn pełnił coraz ważniejszą rolę, nie tylko na rynku, lecz również wśród fanów. &lt;b&gt;Gernsback&lt;/b&gt; doskonale wyczuwał oczekiwania pierwszych geeków, czy jeżeli ktoś woli: nerdów, do których, przynajmniej w pewnym stopniu, się zaliczał. Wprowadzony w 1928 roku dział „Discussion” stanowił wstęp do powoli kształtującego się wówczas fandomu (zachęty do zakładania klubów w różnych miastach itp.).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Gernsback&lt;/b&gt; w związku z problemami finansowymi, utracił kontrolę nad magazynem. Pozostaje kwestią sporną, czy nie regulował terminowo należności, w tym honorariów autorskich, przecenił możliwości inwestycyjne, czy proces był wynikiem działań konkurencji. Kryzys światowy pracy nie ułatwiał. W maju 1929 roku przedsiębiorstwo Experimenter Publishing zbankrutowało, zaś nazwisko założyciela, zniknęło z &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowym redaktorem naczelnym został &lt;b&gt;T. O’Conor Sloan&lt;/b&gt;, niemal osiemdziesięciolatek. Nie wierzył w możliwość podróży kosmicznych, co, wziąwszy pod uwagę profil pisma, wydaje się grzechem śmiertelnym. Prowadził magazyn w sposób niezwykle nierówny. Zaliczył szereg wpadek, gubił teksty, wraz z postępującym wiekiem zwiększał objętość artykułów wstępnych bez merytorycznego uzasadnienia. Pośród niewątpliwych sukcesów należy wymienić w pierwszej kolejności publikacje utworów &lt;b&gt;Frederika Pohla&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Johna W. Campbella&lt;/b&gt;, wówczas nastolatków.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W krytycznym momencie (1938 rok) nakład &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt;, niegdyś kilkudziesięciotysięczny, a początkowo około 100 tys., osiągnął 18 tysięcy, zaś kwartalnik zniknął z rynku. Jednak wcześniej, w 1929, &lt;b&gt;Sloan&lt;/b&gt; musiał stawić czoło bezpośredniej konkurencji: błyskawicznie powracającemu na scenę &lt;b&gt;Hugo Gernsbackowi.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0bXTPeh6-vs/TkhcDOezt5I/AAAAAAAAAg0/jyZ069N7lew/s1600/4-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-0bXTPeh6-vs/TkhcDOezt5I/AAAAAAAAAg0/jyZ069N7lew/s320/4-1.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czerwcowym numerze &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt; nie można odnaleźć nazwiska założyciela, chociaż w praktyce był ostatnim przez niego zredagowanym. Warto o tym wspomnieć, zważywszy, że w tym samym miesiącu do sprzedaży trafia: &lt;b&gt;Science Wonder Stories&lt;/b&gt; – najnowsza inicjatywa wydawnicza &lt;b&gt;Gernsbacka&lt;/b&gt;. Wypuszcza jeszcze &lt;b&gt;Air Wonder Stories&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Science Wonder Quarterly&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W odniesieniu do nowych pism nie używa terminu „scientifiction”, utożsamianego z &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt;, lecz „science fiction”. Określenie „science” nie wpłynęło korzystnie na sprzedaż. W efekcie połączył tytuły tworząc &lt;b&gt;Wonder Stories&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W związku z problemami ze sprzedażą, &lt;b&gt;Wonder Stories&lt;/b&gt; przechodziło szereg zmian: formatu, ceny, papieru. Sytuacji nie poprawiały trudności z realizacją zobowiązań finansowych, poczynając od wypłat dla autorów, a kończąc na wynagrodzeniach pracowników. &lt;b&gt;Gernsback&lt;/b&gt; próbował wprowadzić rodzaj prenumeraty, czytelnik miał wysłać wyrwaną z pisma kartę, by w następnym miesiącu otrzymać &lt;b&gt;Wonder Stories&lt;/b&gt; wraz z rachunkiem. Celem było uniezależnienie się od dystrybutorów, oskarżanych o nazbyt duże zwroty i sprzedaż pozbawionych okładek egzemplarzy za ułamek ceny. Pomysł nie wzbudził zbyt dużego zainteresowania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejna inicjatywa: &lt;b&gt;The Science Fiction League&lt;/b&gt;, również miała, z perspektywy &lt;b&gt;Gernsbacka&lt;/b&gt;, wpłynąć na wzrost sprzedaży poprzez organizację i zrzeszenie czytelników. Właściwie był to pomysł komercyjny, chociaż pierwsi członkowie wiązali z organizacją większe nadzieje. Dwie postacie przykuwają szczególną uwagę: &lt;b&gt;Frederik Pohl&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Donald A. Wollheim&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przykładem stosunków panujących pomiędzy &lt;b&gt;Gernsbackiem&lt;/b&gt;, a pisarzami świadczyć może przykład &lt;b&gt;Wollheima&lt;/b&gt;, którego debiutancki tekst opublikowano właśnie w &lt;b&gt;Wonder Stories&lt;/b&gt;. Autorowi nie wystarczała satysfakcja płynąca z publikacji. Oczekiwał wynagrodzenia, którego nie mógł wyegzekwować. W efekcie wraz z grupą przyjaciół założył konkurencyjne względem ligi&lt;b&gt; International Scientific Association.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WT437LxsUSE/TkhcXezNweI/AAAAAAAAAg4/gVRLgOgN37Y/s1600/1-8.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-WT437LxsUSE/TkhcXezNweI/AAAAAAAAAg4/gVRLgOgN37Y/s320/1-8.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatecznie &lt;b&gt;Gernsback&lt;/b&gt; zrezygnował. W kwietniu 1936 roku ukazał się ostatni numer. Sprzedał &lt;b&gt;Wonder Stories&lt;/b&gt;, które kilka miesięcy później powróciły pod tytułem &lt;b&gt;Thrilling Wonder Stories&lt;/b&gt;. Magazyn zniknął z rynku w połowie lat pięćdziesiątych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Hugo Gernsback&lt;/b&gt; był pierwszy. Przez nieco ponad dekadę, tę najważniejszą i niełatwą, stworzył warunki rozwoju literatury, bez względu na wady i krytykę – nawet jeżeli tylko pośrednią – publikowanych tekstów, płynącą ze strony następców, oraz zainicjował ruch fanów. Wyrazem uznania jest przyznawana co roku w trakcie Worldconu nagroda jego imienia, czyli&lt;b&gt; Hugo&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zainteresowanie czytelników towarzyszące pierwszemu pismu &lt;b&gt;Gernsbacka&lt;/b&gt;, w szczególności przełożone na liczbę sprzedawanych egzemplarzy, zwróciło uwagę innych, znacznie większych wydawców.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;William Clayton&lt;/b&gt; prowadził linię magazynów zawierającą trzynaście tytułów określanych jako pulp fiction. Wysokie nakłady &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt; obiecywały stosunkowo łatwy zarobek, szczególnie, że wymagany wkład nie stanowił zbyt dużego obciążenia dla wydawcy kilkunastu innych pozycji. Stanowiłyby zaledwie dodatek, a jednocześnie pozwalały lepiej wykorzystać zasoby (oszczędności na papierze i druku). Nowe tytuły mieli obsługiwać redaktorzy zatrudnieni w innych pismach.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SYMgk6wi85o/TkhcsM_vUiI/AAAAAAAAAg8/gxaJadjXG9E/s1600/Astounding.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-SYMgk6wi85o/TkhcsM_vUiI/AAAAAAAAAg8/gxaJadjXG9E/s320/Astounding.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ten sposób utworzono &lt;b&gt;Astounding Stories of Super-Science&lt;/b&gt;, debiutujące w styczniu 1930 roku. Pomysłodawcą tytułu był zatrudniany przez Claytona redaktor &lt;b&gt;Harry Bates&lt;/b&gt;, który objął magazyn.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomysł &lt;b&gt;Batesa&lt;/b&gt; polegał na drukowaniu tekstów wpisanych w ramy pulp science fiction, czyli dużo akcji, minimum nauki. Redakcja tekstów wymagała wiele pracy, ponieważ starał się dostosować utwory zorientowane na pulp fiction do science fiction i odwrotnie. Wypracowywał nową formułę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W odróżnieniu od &lt;b&gt;Gernsbacka&lt;/b&gt; więcej płacono autorom. Optymizm związany z niskimi kosztami nie znalazł potwierdzenia w praktyce. &lt;b&gt;Astounding Stories of Super-Science&lt;/b&gt; nie spełniły finansowych oczekiwań wydawcy, zmuszonego, w obliczu bankructwa, do sprzedaży.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy nabywca, Street &amp;amp; Smith, należał do najstarszych i najlepiej sytuowanych wydawców pulp fiction. Kolejnym redaktorem został &lt;b&gt;F. Orlin Tremaine&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hnSXMVfb1pI/TkhdDWEEpnI/AAAAAAAAAhA/RfnJV7dzaJo/s1600/124-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-hnSXMVfb1pI/TkhdDWEEpnI/AAAAAAAAAhA/RfnJV7dzaJo/s320/124-1.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwiększono objętość, utrzymano atrakcyjną cenę, 20 centów przy 25 centach konkurencji. &lt;b&gt;Tremaine&lt;/b&gt; pozyskał cieszących się uznaniem czytelników autorów.&lt;b&gt; Doc Smith, John W. Campbell&lt;/b&gt; (publikujący również jako &lt;b&gt;Don A. Stuart&lt;/b&gt;), &lt;b&gt;Stanley G. Weinbaum&lt;/b&gt; zyskali największą popularność. Pośród autorów znalazł się również poprzedni redaktor naczelny, czyli&lt;b&gt; Harry Bates&lt;/b&gt;. Jeden z jego tekstów opublikowanych w &lt;b&gt;Astounding Stories&lt;/b&gt;, „&lt;b&gt;Farewell to the Master&lt;/b&gt;” (1940 r.), zainteresował producentów filmowych. Zaskoczony wydawca sprzedał prawa za 150 $, kwotę, którą sam zaproponował. Autor otrzymał połowę, czyli 75 dolarów. Cena nawet wówczas, delikatnie rzecz ujmując, nie była wygórowana. Obecnie klasyk: „&lt;b&gt;Dzień, w którym zatrzymała się ziemia&lt;/b&gt;”, trafił na ekrany w 1951 roku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Tremaine&lt;/b&gt;, pomimo popularności tekstów z naciskiem na przygodę, regularnie publikował artykuły naukowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Hugo Gernsback&lt;/b&gt; uosabia pionierską działalność. Drugi etap kojarzony jest przede wszystkim &lt;b&gt;Johnem W. Campbellem&lt;/b&gt;, szczególnie w okresie kiedy zajmował stanowisko redaktora naczelnego &lt;b&gt;Astounding Stories&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Campbell&lt;/b&gt; wywodził się ze środowiska fanów. Wcześniej jego opowiadania pojawiały się w&lt;b&gt; Astounding&lt;/b&gt;, ale po objęciu stanowiska skupił się na pracy redakcyjnej. Stał się symbolem zmian, nie tylko w magazynie, lecz w całej przestrzeni łączonej z literaturą science fiction. Wymagania stawiane autorom, wpłynęły na istotną zmianę jakości tekstów. Oczekiwał spójnych logicznie, zrozumiałych opowiadań budowanych wokół wiarygodnych bohaterów. Prosił, by pisano o przyszłości jak dla czytelników w przyszłości żyjących, rezygnując z nachalnych opisów, objaśnień mechanizmów i reguł działania świata i wynalazków. Szukał w tekstach impulsów pobudzających wyobraźnię, swobodnych wzmianek o niezwykłych rzeczach funkcjonujących w kreowanym świecie jako niemal powszednie elementy. Prawdopodobne zdarzenia w prawdopodobnym świecie. Przykładał wagę do racjonalnych zachowań bohaterów podejmujących decyzję w oparciu o posiadaną wiedzę. Bohater, zazwyczaj technokrata, a przynajmniej człowiek wykształcony, zajmujący należne miejsce w społeczności, miał często uzasadniać działania dobrem wyższym grupy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wciąż poszukiwał nowych nazwisk i tekstów. Rynek pulp fiction chłonął olbrzymie ilości opowiadań w niesamowitym tempie, wiele tytułów ukazywało się dwa razy w miesiącu. Redaktorzy miewali zatem problemy z pozyskiwaniem odpowiednich materiałów. Zadanie trudne, ale możliwe do zrealizowania. Młodzi twórcy znużeni powtarzalnością banalnych fabuł starali się tworzyć historie, jakie najchętniej by czytali, a jednocześnie oczekiwali stosownego wynagrodzenia. Wprawdzie magazyny ogłaszały, praktycznie nieustające, konkursy, lecz nagrody finansowe, po przeliczeniu słów, często były niższe aniżeli regularne stawki. Filozofia sukcesu sprowadzała się do odnalezienia złotego środka pomiędzy nową jakością tekstów, którym nie zawsze można było przypiąć etykietę science fiction w ówczesnym pojęcia rozumieniu, a wynagrodzeniem. Dobrym przykładem jest poszukujący wydawcy &lt;b&gt;Robert A. Heinlein&lt;/b&gt;. Zwrócił się do &lt;b&gt;Campbella&lt;/b&gt;, ponieważ oprócz &lt;b&gt;Astounding&lt;/b&gt; prowadził &lt;b&gt;Unknown&lt;/b&gt;, magazyn należący do tego samego wydawcy, o nieco innym profilu tematycznym. W efekcie zadebiutował na łamach &lt;b&gt;Astounding „Life-Line&lt;/b&gt;”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy&lt;b&gt; Campbell&lt;/b&gt; odkrył utalentowanego, lecz niedoświadczonego autora, poświęcał wiele czasu na pracę nad tekstami i intensywną korespondencję. Skupił wokół magazynu grupę twórców uznanych później za klasyków gatunku: &lt;b&gt;Asimova&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Simaka, Hubbarda, Vonneguta, Van Vogta, del Reya, Bestera&lt;/b&gt; i oczywiście&lt;b&gt; Heinleina&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Początek działalności&lt;b&gt; Campbella&lt;/b&gt; na stanowisku naczelnego &lt;b&gt;Astounding Stories&lt;/b&gt; uważany jest przez niektórych za równoznaczny z rozpoczęciem Złotego Wieku fantastyki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_hSOC6PZV5U/TkhdatEE74I/AAAAAAAAAhE/lU2hQaSx9Pc/s1600/3-1+%25281%2529.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-_hSOC6PZV5U/TkhdatEE74I/AAAAAAAAAhE/lU2hQaSx9Pc/s320/3-1+%25281%2529.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym samym czasie nie brakowało czasopism twardo obstających przy starszej formule. &lt;b&gt;Planet Stories&lt;/b&gt;, funkcjonujące do połowy lat pięćdziesiątych, adresowano, w odróżnieniu od &lt;b&gt;Astounding&lt;/b&gt;, przede wszystkim do nastoletnich odbiorców, preferujących kosmiczne przygody prawdziwych twardzieli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pulp magazines, obok słuchowisk radiowych, wypełniały przestrzeń zdominowaną obecnie w znacznej mierze przez telewizję, a przede wszystkim seriale i telenowele. Nie przypadkiem liczące setki odcinków tasiemce nazywane są operami mydlanymi (soap opera). Nazwa w prostej linii pochodzi z epoki przedtelewizyjnej. Niektóre teksty publikowane w &lt;b&gt;Amazing Stories&lt;/b&gt; oraz w mnożących się klonach, szczególnie&lt;b&gt; Planet Stories&lt;/b&gt;, nazywano w latach czterdziestych space operami, zaś pozycjonowano pomiędzy soap operami, a horse operami – prostymi historyjkami o Dzikim Zachodzie, których poziom literacki, delikatnie rzecz ujmując, pozostawiał wiele do życzenia. Właśnie początki, groszowe magazyny, niski poziom literacki tekstów, wpłynęły na negatywne postrzeganie fantastyki przez lata. O zawartości, a raczej zamierzonym oddziaływaniu na czytelnika, świadczą wyraziste tytuły obfitujące w dosadne przymiotniki: niesamowite, zdumiewające, przerażające itp. Proponowane historie obnażały tajemnice, nie pozostawiając miejsca na interpretacje. Miały wprawić odbiorcę w osłupienie, przerażenie, zadziwić. Zaspokajały łaknienie w możliwie najprostszy sposób.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Astounding Stories&lt;/b&gt; w latach trzydziestych i czterdziestych dominowały na rynku. Zainicjowane przez &lt;b&gt;Campbella&lt;/b&gt; zmiany miały przynieść rezultaty na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Science fiction ewoluowała, wynikiem miały być lepsze teksty: opowieści o ludziach, a nie wynalazkach i odkryciach mających od tej pory stanowić tło, ale również narodziny realnej konkurencji: &lt;b&gt;The Magazine of Fantasy &amp;amp; Science Fiction&lt;/b&gt; oraz &lt;b&gt;Galaxy&lt;/b&gt;. Z rynku zniknie tytuł &lt;b&gt;Astounding Science Fiction&lt;/b&gt; przemianowany na &lt;b&gt;Analog&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O tym następnym razem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;* * *&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Powyższy tekst jest pracą odtwórczą. Nadmiar przypisów raczej nie wpłynąłby korzystnie na tekst. Ograniczę się do podania wybranych źródeł:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space: pre;"&gt;	&lt;/span&gt;James Edward, and Mendlesohn Farah, eds. The Cambridge Companion to Science Fiction (Cambridge: Cambridge University Press, 2003).&lt;br /&gt;2.&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space: pre;"&gt;	&lt;/span&gt;Robinson Frank M. Science Fiction of the 20th Century (New York: Barnes &amp;amp; Noble Books, 1999).&lt;br /&gt;3.&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space: pre;"&gt;	&lt;/span&gt;Patterson William H. Robert A. Heinlein: In Dialogue with His Century, Volume I: 1907-1948 Learning Curve (New York: TOR, 2010).&lt;br /&gt;4.&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space: pre;"&gt;	&lt;/span&gt;Hartwell David G., and Kathryn Cramer, eds. The Space Opera Renaissance (New York: TOR, 2006).&lt;br /&gt;5.&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space: pre;"&gt;	&lt;/span&gt;Gunn James [red.], Droga do science fiction 3: Od Heinleina do dzisiaj. (Alfa, 1987).&lt;br /&gt;6.&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space: pre;"&gt;	&lt;/span&gt;The Way the Future Blogs – Frderik Pohl (blog).&lt;br /&gt;7.&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space: pre;"&gt;	&lt;/span&gt;Wolfe, Gary K. Evaporating Genres: Essays on Fantstic Literature (Middletown: Wesleyan University Press, 2011).&lt;br /&gt;8.&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space: pre;"&gt;	&lt;/span&gt;Wybrane numery Amazing Stories.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;Tekst ukazał się w&amp;nbsp;&lt;b&gt;&lt;a href="http://katedra.nast.pl/artykul/5671/Katatonia-zza-oceanu-1/"&gt;Katedrze&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-6995376593243899048?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/6995376593243899048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/08/historycznie-1.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6995376593243899048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6995376593243899048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/08/historycznie-1.html' title='Historycznie #1'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-uJwSSmC523E/TkhajOo2WrI/AAAAAAAAAgs/I6DDp2YeNh8/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-1962979577176052775</id><published>2011-07-16T09:30:00.000-05:00</published><updated>2011-07-16T09:30:02.113-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Filmowo</title><content type='html'>Nie chce mi się (czytać), zatem tydzień upływa przede wszystkim na filmowych powtórkach. Przekopałem filmowy zbiór, by w końcu wybrać kilka staroci ( ponieważ lubię wyłącznie filmy, które wcześniej widziałem - że tak nawiążę do klasyka). Wypadło na nogi Jane Fondy, przerośnięte warzywa przyszłości, spragnionego obcego, a wreszcie wredne ciężarówki, och i zapomniałbym o przygodach chłopaka z sąsiedztwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/SsPkQt2H4YQ" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/Qo2Lo28FNpg" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="303" src="http://www.youtube.com/embed/oKF5lHcJY9k" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/lqz2rejJS6M" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;Obejrzałem do końca. Twardym trzeba być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/WsQRLkL8OlQ" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-1962979577176052775?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/1962979577176052775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/07/filmowo.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1962979577176052775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1962979577176052775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/07/filmowo.html' title='Filmowo'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/SsPkQt2H4YQ/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-29027977876212194</id><published>2011-07-10T21:45:00.004-05:00</published><updated>2011-07-10T23:15:32.152-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czasami człowiek musi'/><title type='text'>Nie chce mi się</title><content type='html'>Nie chce mi się, nie chce mi się jak cholera. Siedzę niepomiernie zirytowany (...bo tak) w niedzielny wieczór, usiłując wyłuskać z domowej biblioteki coś świeżego, bezpretensjonalnego, pozwalającego wyłączyć rozum. Patrzę na kilka rozpoczętych książek straszących zakładkami, bezczelnie przypominającymi, że nie dokończyłem, jeszcze kilkadziesiąt, a nawet kilkaset stron do mety.&lt;br /&gt;Tylko, że nie chce mi się, nie chce &amp;nbsp;mi się jak cholera. &amp;nbsp;Mam po dziurki w nosie, przynajmniej chwilowo, fantastyki, a raczej generalnie literatury okrzykniętej ambitną, często pretensjonalnej, nadętej niczym przed puszczeniem bąka, &amp;nbsp;rozbebeszonych wywnętrzeń, „wielkich” nazwisk. Nie mam dzisiaj na takie atrakcje siły.&lt;br /&gt;Potrzebuję rozrywki prostej niczym budowa cepa, papki przyćmiewającej umysł, buły z parówą na szybko. Początek, środek i koniec. Z punktu A do Z, przez resztę alfabetu po drodze. W barwnym świecie, &amp;nbsp;bez udziwnień, eksperymentów, egzystencjalnych wywnętrzeń. Szukam produktu w kolorowej okładce, barwnego niczym komiks (tak,tak, komiks komiksowi nie jest równy) wtłaczający kolorowe kadry bezpośrednio do mózgu. Chcę zapomnieć i nie myśleć co przyniesie kolejny dzień. Wali mnie to z góry na dół. Jutro będę się martwić. Właśnie takiej rozrywki szukam – wyłączającej szare komórki. Z pewnością coś znajdę. Jestem „targetem” szukającym produktu. Serial albo papka osadzona w jednym z powielanych światów, może jeszcze coś innego. Pożywka, niekoniecznie zielona. &lt;br /&gt;Na wszystko jest czas i miejsce – ot, banał.&lt;br /&gt;Najmniej potrzebuję złotych myśli mądrali, rzeczonych „onych”, wiedzących najlepiej, co jest dobre, a co złe, jak interpretować, co czytać, a co wywalić przez okno. Sam "onym" mądralą oczywiście bywam.&lt;br /&gt;Nie chce mi się, nie chce mi się jak cholera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami (tu soczyście) człowiek musi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-29027977876212194?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/29027977876212194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/07/nie-chce-mi-sie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/29027977876212194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/29027977876212194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/07/nie-chce-mi-sie.html' title='Nie chce mi się'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-7116951237280611610</id><published>2011-07-07T20:50:00.002-05:00</published><updated>2011-07-07T20:59:16.472-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hodder Mark'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>The Curious Case of the Clockwork Man - Mark Hodder</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nbbbxrar3p0/ThZfQVtNlnI/AAAAAAAAAgU/OjFFG_g88P4/s1600/hodder2.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-nbbbxrar3p0/ThZfQVtNlnI/AAAAAAAAAgU/OjFFG_g88P4/s320/hodder2.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilę temu Fabryka Słów ogłosiła wykupienie praw do publikacji w Polsce cyklu &lt;b&gt;Marka Hoddera&lt;/b&gt;, otwieranego przez &lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/strange-affair-of-spring-heeled-jack.html"&gt;&lt;b&gt;The Strange Affair of Spring Heeled Jack&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, czyli o przygodach Richarda F. Burtona, w&amp;nbsp;alternatywnej wersji dziewiętnastowiecznego Londynu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tom drugi: &lt;b&gt;The Curious Case of the Clockwork Man&lt;/b&gt;, stanowi bezpośrednią kontynuację przypadków agenta króla. Autor w zwięzłych słowach nawiązuje do głównego wątku pierwszej odsłony, co więcej stara się, nieco na siłę, wydarzenia powiązać. Jeżeli zatem nie czytaliście &amp;nbsp;&lt;b&gt;The Strange Affair of Spring Heeled Jack&lt;/b&gt; śmiało możecie sięgnąć po osobliwy przypadek mechanicznego człowieka. Oczywiście pod warunkiem, że nie zamierzacie później czytać części pierwszej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Będzie krótko:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Hodder&lt;/b&gt; korzysta z receptury zastosowanej wcześniej. Folguje wyobraźni, kreując w oparciu o historyczne wydarzenie mniejszej wagi, awanturniczą historię, zabarwioną steampunkowymi elementami. Punktem wyjściowym tym razem jest kwestia dziedziczenia olbrzymiego majątku, w zadziwiający sposób powiązana z próbą kradzieży niezwykłych diamentów. Cała zaś awantura tyczy bezpieczeństwa imperium. Nie może być wszak inaczej, skoro obserwujemy poczynania agenta króla wspieranego przez, mniej lub bardziej odurzonego, poetę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W części pierwszej autor z lubością przedstawiał naukę i technikę, a dokładniej wizje rozwoju tychże, ewoluujące w zupełnie innym kierunku aniżeli w świecie rzeczywistym. W&amp;nbsp;&lt;b&gt;The Curious Case of the Clockwork Man&lt;/b&gt; elementy te funkcjonują jako utrwalone, pewne części składowe świata. Tak jest i już. &lt;b&gt;Hodder&lt;/b&gt; bierze tym razem na celownik, wydawać by się mogło, całkowite zaprzeczenie nauki, a mianowicie spirytyzm. Wpisując tym samym w fikcyjną rzeczywistość kolejny element, rozwinięty i &amp;nbsp;skrojony na miarę steampunkowej przygody. Szaleją po placach i ulicach Londynu wzbudzające niepokoje zjawy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor zdecydowanie spuszcza z tonu. Ofiar śmiertelnych jakby mniej, bohater kobiety traktuje z należytym szacunkiem itd. Zdecydowanie korzystniej wypada Swinburne (poeta). Tym razem znacznie lepiej wpasowany w powierzoną rolę. Duże wrażenie ponownie wywiera swoboda z jaką &lt;b&gt;Hodder&lt;/b&gt; porusza się wśród historycznych zawiłości, szelmowsko wypaczanych, a zarazem zgrabnie wplatanych w powieść.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qp5kzYjlggQ/ThZfvrbXllI/AAAAAAAAAgY/IeB6HKilfZ4/s1600/hodder3.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-qp5kzYjlggQ/ThZfvrbXllI/AAAAAAAAAgY/IeB6HKilfZ4/s200/hodder3.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawca zapowiada publikację trzeciej części:&lt;b&gt; Expedition to the Mountains of the Moon&lt;/b&gt;. Zapewne tym razem autor potraktuje nie tylko naukę i technikę jako stałą świata lecz również spirytyzm, natomiast sercem historii będzie wyprawa, naturalne środowisko Burtona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cykl rozwijany jest jako przygodowo-awanturniczy, w założeniu nawiązujący do tego typu dziewiętnastowiecznej literatury. Nieporozumieniem byłoby chyba traktowanie utworów &lt;b&gt;Hoddera&lt;/b&gt; jako czegoś więcej, aniżeli czysta, chwilami zwariowana rozrywka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wciąż przeszkadza, charakterystyczne dla tomu pierwszego, przeładowanie gadżetami, worem steampunkowych (celowo nadużywam) rupieci i wszelkimi powierzchownymi cechami, ozdobnikami powszechnie uznawanymi za typowe znamiona nurtu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za dużo cukru w cukrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Wydawnictwo: PYR&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Data wydania: 2011&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Liczba stron: 359&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Cena: 16,00$&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-7116951237280611610?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/7116951237280611610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/07/curious-case-of-clockwork-man-mark.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7116951237280611610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7116951237280611610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/07/curious-case-of-clockwork-man-mark.html' title='The Curious Case of the Clockwork Man - Mark Hodder'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-nbbbxrar3p0/ThZfQVtNlnI/AAAAAAAAAgU/OjFFG_g88P4/s72-c/hodder2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3716035707993030442</id><published>2011-07-01T20:03:00.000-05:00</published><updated>2011-07-01T20:03:42.834-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zaremba Bielawski Maciej'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nickle David'/><title type='text'>Eutopia: A Novel of Terrible Optimism - David Nickle</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8up_XNup3_U/Tg5nGM9ehCI/AAAAAAAAAgI/HBbVJaNU41c/s1600/eutopia-okladka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-8up_XNup3_U/Tg5nGM9ehCI/AAAAAAAAAgI/HBbVJaNU41c/s400/eutopia-okladka.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Papier przyjmie wszystko. Próby stworzenia idealnych społeczności znacznie częściej mają miejsce na kartach powieści lub rozpraw filozoficznych, aniżeli w rzeczywistości. Przyczyna wydaje się banalna: człowiek jest z natury krnąbrny. Zawsze gdzieś pod wierzchnią warstwą światłych i postępowych założeń myśliciela, kryje się przekonanie o wyższości autora nad przeciętnymi przedstawicielami gatunku. Twórca systemu, idei, społeczności itd., itp. wie lepiej. Przede wszystkim jak inni powinni żyć. Jednak owi inni zazwyczaj mają nieco odmienne wyobrażenie i cele aniżeli oświecony. Stąd w praktyce prosta droga do konfliktu. Rzecz jasna charyzmatyczne jednostki są w stanie przekonać do swych racji, pociągnąć naiwnych desperatów, niepoprawnych marzycieli, egzaltowanych społeczników. Rozpoczyna się wówczas Budowa. Próby wdrażania przepięknych ideałów doświadczyliśmy na własnych skórach, a przynajmniej nasi rodzice poznali realny smak jedynie słusznej idei.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W wielu przypadkach, bez względu na położenie geograficzne, przeraża makabryczna konsekwencja we wdrażaniu zamysłu w życie. Idealne społeczeństwo, perfekcyjny człowiek. Za doskonałe narzędzie w pierwszej połowie XX wieku uważano eugenikę, naukę, zdaniem niektórych pseudonaukę, opartą, w najprostszych słowach, na selektywnym rozmnażaniu. Dobór jednostek o pożądanych cechach z jednej strony, zaś z drugiej sterylizacja osób takich cech pozbawionych. Czysta rasa w Niemczech, higiena rasowa w Szwecji, obostrzenia w zawieraniu małżeństw przez osoby obciążone i sterylizacja w Stanach Zjednoczonych. Przykłady można mnożyć.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idealna społeczność, konstruowana z uwzględnieniem zasad eugeniki, stanowi podstawę fabuły powieści &lt;b&gt;Davida Nickle’a&lt;/b&gt; pt. &lt;b&gt;Eutopia: A Novel of Terrible Optimism&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor kreśli obraz Stanów Zjednoczonych 1911 roku, czasów w których agenci, powołanego zaledwie rok wcześniej w Nowym Jorku, Eugenics Records Office (instytucja funkcjonowała w rzeczywistości) przemierzają kraj katalogując przypadki chorób psychicznych, deformacji oraz kryminalnych występków, celem wypracowania metod ulepszenia człowieka i społeczeństwa. Poligon doświadczalny stanowi miasteczko Eliada, osada położona pośród gór i lasów północnego Idaho. Odizolowaną mieścinę wybrał na miejsce eksperymentu przemysłowiec, owładnięty wizją utopijnej, modelowej wspólnoty tworzonej przez doskonałych przedstawicieli gatunku. Nie każdy może zatem znaleźć miejsce w Eliadzie. Niepożądanymi gośćmi są przykładowo potomkowie pierwszych osadników, na poły zdziczali ludzie, zamieszkujący ostępy wokół osady. Opowieść prowadzi autor przeplatając przypadki ciemnoskórego lekarza, historią chłopaka pochodzącego z miasteczka, którego mieszkańcy wymarli na skutek tajemniczej choroby.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nickle&lt;/b&gt; sprawnie konstruuje obraz początku XX wieku. Otrzymujemy widokówki z epoki, fikcyjny, lecz przekonujący zapis miejsc i wydarzeń utrzymany w konwencji mrocznej opowieści. Oświetla autor wybrany fragment życia społecznego niezwykle silnie zakorzeniony w historii, wycinek rozpalającej umysły myśli społecznej. Sięga po elementy dla eugeniki charakterystyczne, nie szczędząc opisów, pozwalając owładniętemu poczuciem misji rzeźnikowi wprowadzać zamysł w życie. Wszystko to na tle wzorowej, uporządkowanej wspólnoty opartej na racjonalnych zasadach współżycia. Eutopia, dobre miejsce, świat użytecznych.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pierwszych chwilach, w trakcie otwierających scen, miałem jednak ochotę porzucić lekturę. Sceny z udziałem doktora Waggonera, Murzyna, uprowadzonego przez Klu Klux Klan, sugerowały poprowadzenie opowieści w kierunku poprawnej, chwytającej za serce, historyjki o prześladowaniach kolorowych. Kolejne strony uświadamiają jednak zasadność wyboru człowieka o ciemnej karnacji jako jednego z głównych bohaterów. W ten sposób autor mógł uchwycić obraz zabitej dechami prowincji, a przede wszystkim mentalności mieszkańców. Ograniczona akceptacja kontra bezmyślna agresja. To jeden z budujących nastrój elementów tła.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pobrzmiewa w utworze coś, co można chyba określić mianem amerykańskiej tradycji horroru. O miejscowości na odludziu wspomniałem, ostępach również, chociaż w tym przypadku należy przywołać jeszcze grozę ukrytą wśród lasów, dodatkowo opętani, oraz makabryczne zabiegi/eksperymenty. Przede wszystkim jednak tajemnica skrywana w budynku kwarantanny miejscowego szpitala. Właśnie tam, przetrzymywana jest, pod nadzorem uczonego zarządzającego placówką, enigmatyczna istota znana jako Mister Juke. Wszystko to stanowi punkt wyjściowy fabuły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nickle&lt;/b&gt; spaja horror z opowieścią o budowaniu utopii. Wskazuje płynną granicę pomiędzy ideałem, a koszmarem osób wykluczonych, wyrzuconych poza wspólnotę. Jest to historia o kształtowaniu, w różnych aspektach pojęcia: rasowym, mentalnym, społecznym, religijnym. Rywalizacji i konfrontacji, nie tylko człowieka z człowiekiem, słabości, niestabilności i podatności na wpływy umysłów, akceptujących religijne wizje zsyłane przez drapieżników, żerujących dzięki ludzkim lękom, potrzebie wiary, wykorzystującym obietnicę odkupienia jako przynętę. Ociera się &lt;b&gt;Nickle&lt;/b&gt; o &lt;b&gt;Lovecrafta&lt;/b&gt; i celtyckie legendy, w których doszukiwać się można pierwowzoru lęku oraz fascynacji halucynacjami zsyłanymi przez leśne istoty.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej wciąga aspekt społeczny powieści. Nie wzbudza niepokoju, groza w wydaniu &lt;b&gt;Nickle’a&lt;/b&gt;, zaś horror zanika pod koniec utworu w gmatwaninie wydarzeń, pomimo wprowadzenia elementów teoretycznie gwarantujących sukces w tym względzie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gnLUfmUredo/Tg5owhl56-I/AAAAAAAAAgM/9aknJZ2jZfo/s1600/Zion.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-gnLUfmUredo/Tg5owhl56-I/AAAAAAAAAgM/9aknJZ2jZfo/s200/Zion.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lektura &lt;b&gt;Eutopii&lt;/b&gt; okazała się nieoczekiwanie przygodą innego rodzaju. Otóż w Eliada wciąż istnieje, wprawdzie nie w Idaho, a w Illinois, nieopodal granicy z Wisconsin. Nazwa również nieco inna, chociaż korzenie podobne. Kolejne strony mnożyły skojarzenia z historią miejscowości Zion, położonej nad brzegiem jeziora Michigan, a założonej przez, wywodzącego się z Edynburga, duchownego &lt;b&gt;Johna Alexandra Dowie&lt;/b&gt;, nieodparcie przywodzącego na myśl przemysłowca z powieści. Postać stworzona przez &lt;b&gt;Nickle’a&lt;/b&gt; ma niezwykle wiele wspólnego z duchownym – osobą owładniętą poczuciem misji stworzenia doskonałej społeczności, odizolowanej od zagrożeń zewnętrznych. &lt;b&gt;Dowie&lt;/b&gt; tworzył azyl dla wybranych, szukających schronienia przed bezprawiem i grzechami amerykańskiego społeczeństwa, gwarantując wybawienie poprzez wiarę w ramach kościoła, któremu przewodził jako założyciel. W &lt;b&gt;Eutopii&lt;/b&gt; wprawdzie kościół zastępuje eugenika, niemniej jest to siła napędowa porównywalna z religią. W powieści autor również znalazł miejsce dla wiary, niemniej w nieco innym ujęciu. Stanowi ona niejako podstawę konstrukcji horroru.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając miałem wrażenie, że zdołałem odnaleźć ślady inspiracji &lt;b&gt;Nickle’a&lt;/b&gt;, chociaż nie mam pojęcia, czy jest to trop właściwy, być może wyłącznie skojarzenie czytelnika. W każdym razie wyśmienita zabawa. Zgadza się w przybliżeniu czas, w jakim rzecz ma miejsce. &lt;b&gt;Dowie&lt;/b&gt; zakłada osadę w 1900 roku, zaś akcja powieści rozgrywa się w przybliżeniu dziesięć lat po przybyciu Harpera (przemysłowca) do Eliady. Obaj panowie w Chicago poszukują poparcia dla głoszonych idei, zahaczając o Wystawę światową w 1893 roku. Rodowody nazw miasteczek należy wyprowadzić z Biblii, wszak Eliada był jednym z synów Dawida, zaś Zion, to Syjon.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przewaga duchownego ze Szkocji nad Harperem nie podlega dyskusji. Wszak fikcyjny bohater może dokonywać czynów niebywałych. Jakiej jednak potężnej pasji, wewnętrznego ognia, wiary w słuszność postępowania, zaprawionej mimo wszystko egocentryzmem, potrzeba, by podążać za utopijnym marzeniem. Poświęcić energię i majątek w pogoni za nieosiągalnym.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zion istnieje do dziś, chociaż historia powstania miejscowości jest obecnie raczej ciekawostką. Pamięć o założycielu podtrzymuje przede wszystkim &lt;b&gt;Zion Historical Society&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0grOy84jSFI/Tg5pzrU3ohI/AAAAAAAAAgQ/igVq-XVEma0/s1600/Higienisci.jpeg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-0grOy84jSFI/Tg5pzrU3ohI/AAAAAAAAAgQ/igVq-XVEma0/s320/Higienisci.jpeg" width="196" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;David Nickle&lt;/b&gt; napisał interesującą powieść, w której odnalazłem więcej, aniżeli początkowo oczekiwałem. Autor zwrócił uwagę na pomijany przez lata system rasowego profilowania, praktykowany niemal na całym świecie, o czym poszczególne państwa najchętniej by zapomniały. Blakną mroczne wizje fikcji literackiej w konfrontacji z wydarzeniami, a przede wszystkim praktykami opisywanymi w coraz liczniejszych pracach. Zainteresowani tematem zapewne odnotowali publikację &lt;b&gt;Higieniści. Z dziejów eugeniki&lt;/b&gt;. Poraża ogrom zjawiska świetnie przedstawiony przez &lt;b&gt;Macieja Zarembę Bielawskiego&lt;/b&gt;, z omówieniem poszczególnych przypadków skrzywdzonych osób. Nie brakuje rozdziałów opisujących zjawisko w kraju nad Wisłą.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przedmowie do wydania polskiego &lt;b&gt;Bielawski&lt;/b&gt; pisze: „nauka obiecuje czyścić nasze geny z cech niepożądanych, tym razem nie przez państwo – tylko przez rodziców oraz, prawdopodobnie, przez towarzystwa ubezpieczeniowe.” Cóż, temat fantastyce nieobcy. Pierwszym, najsilniejszym skojarzeniem jest &lt;b&gt;Gattaca&lt;/b&gt; film z 1997 roku. Obraz świata, w którym naturalne zapłodnienie stanowi wyjątek, dominuje natomiast metoda in vitro, poprzedzona programowaniem genomu dziecka, czyli eliminowaniem cech niepożądanych. W połączeniu z obowiązującą linią polityczno-społeczną prezentowaną w filmie, powiązanie z eugeniką wydaje się co najmniej uzasadnione.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, czy &lt;b&gt;Eutopia: A Novel of Terrible Optimism&lt;/b&gt; dostarczy innym czytelnikom tylu wrażeń. Dla mnie jest to jedna z książek pobudzających do sięgnięcia dalej, poza sprawnie opowiedzianą historię.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;Tekst ukazał się w&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://katedra.nast.pl/artykul/5605/Nickle-David-Eutopia-A-Novel-of-Terrible-Optimism/"&gt;Katedrze&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Wydawnictwo: ChiZine Publications&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Data wydania: Kwiecień 2011&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Liczba stron: 332&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Cena: 15.95$&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3716035707993030442?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3716035707993030442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/07/eutopia-novel-of-terrible-optimism.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3716035707993030442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3716035707993030442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/07/eutopia-novel-of-terrible-optimism.html' title='Eutopia: A Novel of Terrible Optimism - David Nickle'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-8up_XNup3_U/Tg5nGM9ehCI/AAAAAAAAAgI/HBbVJaNU41c/s72-c/eutopia-okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-5256533752706338848</id><published>2011-06-26T18:11:00.001-05:00</published><updated>2011-06-26T20:28:50.020-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prenumerata'/><title type='text'>Prenumerata</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ wygasła moja prenumerata&lt;b&gt; Fantasy &amp;amp; Science Fiction&lt;/b&gt; otrzymałem od wydawcy list z ofertą przedłużenia. Pismo stało się pretekstem by uporządkować domowe zasoby „...lub czasopism”, szczególnie prenumerowanych.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Ig2IVGx9ByY/Tge1y9JSVGI/AAAAAAAAAgA/L3mdzKR9OiY/s1600/prenumerata+%2528600+x+450%2529.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ig2IVGx9ByY/Tge1y9JSVGI/AAAAAAAAAgA/L3mdzKR9OiY/s200/prenumerata+%2528600+x+450%2529.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie przykładałem wcześniej wagi do faktu, że większość otrzymuję w formie elektronicznej. Przyczyn wyboru nośnika innego niż papier jest kilka. W przypadku publikacji amerykańskich o cyfrowej formie decyduje wyjątkowo niechlujny sposób wydania. Prym wiedzie, niestety, &lt;b&gt;Asimov's science Fiction&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Analog&lt;/b&gt;. Kiepskiej jakości papier, mały, zagęszczony druk. Niekorzystne wrażenie potęguje, a właściwie rozpoczyna, cieniusieńki papier okładek. W efekcie czytelnik otrzymuje pomarszczone, wymięte egzemplarze, z widocznymi śladami klejenia. Właśnie wyjąłem spomiędzy ściśle wypełniających półkę pozycji, działających niczym prasa,&lt;b&gt; Analog Science Fiction and Fact&lt;/b&gt;, numer z lutego 2010. Rok „dogniatania” wiele nie pomógł, prezentuje się niewiele lepiej niż w chwili zakupu. W tych przypadkach elektroniczna subskrypcja stanowiła logiczne następstwo, szczególnie w przypadku osoby o niskim progu tolerancji bylejakości, chociaż opłacone cierpieniem płynącym z braku fizycznego posiadania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na tle wspomnianych czasopism stosunkowo dobrze wypada&lt;b&gt; F&amp;amp;SF&lt;/b&gt;, poza paskudnym zwyczajem przyklejania etykiety z danymi adresowymi odbiorcy na pierwszej stronie – zostają ślady po kleju, &amp;nbsp;dla odmiany nie oferują wersji elektronicznej, poza składankami. Kiedy dotarły do mnie pierwsze numery polskiej edycji, z przyjemnością stwierdziłem, że pod względem edytorskim przerastają &amp;nbsp;wydanie angielskojęzyczne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Lightpeed&lt;/b&gt; i&lt;b&gt; Clarkesworld&lt;/b&gt; to tytuły publikowane wyłącznie w formie elektronicznej. Numer bieżący oraz archiwalne &lt;b&gt;Clarkesworld&lt;/b&gt; dostępne są nieodpłatnie na stronie pisma. Amazon oferuje wersję na czytnik w cenie 2.99$ za numer, podobnie jak wszystkie inne tytuły, z którymi miałem styczność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wersje Amzon obarczone są jedną poważną wadą. Mianowicie, w odróżnieniu od książek, nie można otworzyć ich w komputerowej wersji czytnika. Kindle nie zawsze mi wystarcza. &amp;nbsp;Przez pewien czas np. &lt;b&gt;Clarkesworld&lt;/b&gt; przesyłany był jak książki, mogłem zatem korzystać z komputera. Od dwóch numerów funkcjonuje jak inne subskrypcje, chociaż zważywszy dostęp na stronie, nie jest to w tym przypadku problem. Niewątpliwą zaletą oferty Amazon jest czternastodniowy okres próbny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bezwzględnym mistrzem w dziedzinie formatów jest moim zdaniem &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt;. Symboliczna dopłata do klasycznej prenumeraty skutkuje dostępem do wersji elektronicznej (login i hasło przesyłany na email) w popularnych formatach: .pdf, .epub, .mobi. Żeby było ciekawiej możliwe jest pobranie wszystkich. Zanim zatem wydanie papierowe listonosz zostawi w skrzynce, można cieszyć się lekturą praktycznie od dnia, w którym informację o nowym numerze umieszczono na stronie pisma.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qYnD5IDEpsQ/Tge3djBjnAI/AAAAAAAAAgE/ulfg8tW6aOM/s1600/28dozois.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-qYnD5IDEpsQ/Tge3djBjnAI/AAAAAAAAAgE/ulfg8tW6aOM/s200/28dozois.JPG" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiam się tylko, po co te wszystkie tytuły. Zanim przeczytam, dostępne są już nowe numery. Oczywiście mógłbym, na wzór czasopism polskich (dawno i nieprawda), prowadzić archiwum, ale nie jest mi to potrzebne. Nie chcę i nie muszę bawić się w łowcę opowiadań. Dołączając książki, wciąż rośnie lista zaległości, chociaż nie wiem, czy to dobre określenie. Dobór interesujących tekstów chyba ponownie pozostawię zaufanym firmom. Za kilka dni do sprzedaży trafi &lt;b&gt;The Year's Best Science Fiction: Twenty-Eighth Annual Collection&lt;/b&gt;. Podane na tacy, z komentarzem oraz danymi tyczącymi rynku i sprzedaży.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostawię tylko &lt;b&gt;F&amp;amp;SF&lt;/b&gt; no i oczywiście&lt;b&gt; Nową Fantastykę&lt;/b&gt; (papierową), prosto ze stojaka pomiędzy śledziami, a warzywami, oraz &lt;b&gt;Czas Fantastyki&lt;/b&gt; (elektroniczny), chociaż e-kiosk reader jest do bani.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;… i to by było na tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-5256533752706338848?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/5256533752706338848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/06/prenumerata.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5256533752706338848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5256533752706338848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/06/prenumerata.html' title='Prenumerata'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Ig2IVGx9ByY/Tge1y9JSVGI/AAAAAAAAAgA/L3mdzKR9OiY/s72-c/prenumerata+%2528600+x+450%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-4107238631480222866</id><published>2011-05-22T18:06:00.002-05:00</published><updated>2011-05-23T17:47:34.730-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula Awards'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Willis Connie'/><title type='text'>Nebula Awards za 2010 przyznane</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iqbHwPdos0I/S3I_HHAX3EI/AAAAAAAAAMw/tkYTMovjfdE/s1600/blackout" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-iqbHwPdos0I/S3I_HHAX3EI/AAAAAAAAAMw/tkYTMovjfdE/s200/blackout" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest chyba zaskoczeniem, że nagroda w kategorii powieść trafiła do &lt;b&gt;Connie Willis &lt;/b&gt;za&lt;b&gt; Blackout / All Clear&lt;/b&gt;. Wyróżnienie otrzymała zatem firma znana i uznana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach projektu zamieściłem zbiór refleksji na temat &lt;b&gt;Blackout&lt;/b&gt;. Niestety nie przeczytałem zakończenia, czyli &lt;b&gt;All Clear&lt;/b&gt;, co nie oznacza, że nie próbowałem. Winą obarczam, prócz własnego lenistwa, wydawcę. Tom drugi wydano kilka miesięcy po pierwszym. Moim zdaniem przerwa zbyt długa, ponieważ w tak zwanym międzyczasie straciłem zapał, a raczej zainteresowanie. Tym bardziej, że &lt;b&gt;Blackout&lt;/b&gt; nie zachwycił. Niepomiernie irytuje czekanie. Oczywiście mogłem wstrzymać się z lekturą do chwili opublikowania kontynuacji. Zakładam jednak, że nie jest dziwną chęć przeczytania książki bezpośrednio po wypuszczeniu na rynek. Żal duży, ponieważ zakończenie tomu pierwszego to wątki przerwane w połowie. Kiedy sięgnąłem po &lt;b&gt;All Clear&lt;/b&gt; nie mogłem odnaleźć klimatu, szczególnie, że pod koniec pierwszej części byłem &amp;nbsp;zirytowany losami miotających się bohaterów. Początek tomu drugiego &amp;nbsp;namieszał w głowie, myliłem postacie. Rzucono czytelnika bezpośrednio w wir wydarzeń gwałtownie &amp;nbsp;wcześniej przerwanych. Wiem, być może nie należę do zbyt bystrych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pmVafQqbveQ/TdmS4vS6xhI/AAAAAAAAAf0/PJxseZ62xWQ/s1600/willis.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-pmVafQqbveQ/TdmS4vS6xhI/AAAAAAAAAf0/PJxseZ62xWQ/s200/willis.JPG" width="130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;All Clear&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Blackout&lt;/b&gt; to nierozerwalne części. Nie warto rozpoczynać lektury, jeżeli na półce nie ma obu tomów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawca zapewne liczył na nagrodę, której przyznanie stałoby pod dużym znakiem zapytania w przypadku opublikowania poszczególnych części w rocznych odstępach, co w Stanach Zjednoczonych jest powszechnie praktykowane. Odstąpiono zatem od niepisanej reguły. Jak mniemam &amp;nbsp;przeciwko wydaniu w jednym tomie przemawiały względy finansowe, konkretnie ograniczone wpływy ze sprzedaży. W księgarniach pojawiły się dwa „hardcovery” (twarde oprawy), co pozwoliło &amp;nbsp;sprzedać produkt niemal za podwójną cenę. Daleki jestem od krytykowania podobnych praktyk, szczególnie w przypadku powieści tak obszernych jak nagrodzona. Wkurza tylko konieczność czekania, potęgowana gwałtownym przerwaniem, bo nie zakończeniem, tomu pierwszego, czyli wracam do punktu wyjścia.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;Tegoroczne nominacje podkreślają mizerię minionego roku. Może nazbyt mocne określenie. W każdym razie rok trudno zaliczyć do wyjątkowych, raczej przeciętnych. Szczególnie porównując z wcześniejszym.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;Nie znalazłem pozycji na miarę powieści &lt;b&gt;VanderMeera&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Bacigalupiego&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Barzaka&lt;/b&gt;, czy &lt;b&gt;Mieville'a&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;Ciekawie wypada &lt;b&gt;Okorafor&lt;/b&gt;, również &lt;b&gt;Koval&lt;/b&gt;, chociaż &lt;b&gt;Shades of Milk and Honey&lt;/b&gt;&amp;nbsp;jest raczej obiecująca zapowiedzią przyszłych dokonań.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;Nie dokończyłem &lt;b&gt;The Hundred Thousand Kingdoms&lt;/b&gt;. Przerwałem około pięćdziesiątej strony. Nie  mogę ocenić. Niemniej historia młodej niewiasty, kandydatki do tronu, nie wciągnęła. Składam to częściowo na karb znużenia fantasy. Być może wrócę do lektury, może nie. Zależy od nastroju.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Echo McDevitta&lt;/b&gt; poparzyło paluchy.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;Próbowałem ugryźć &lt;b&gt;The Native Star Hobson&lt;/b&gt;. Niestety odpadłem. 1876 rok, magia, Nowy Jork itd. Blurb zapowiada klimaty w stylu &lt;b&gt;Jonathan Strange &amp;amp; Mr. Norrell&lt;/b&gt;, otóż tak nie jest. Nie dla mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;… i to by było na tyle.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-4107238631480222866?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/4107238631480222866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/05/nebula-awards-2010-przyznane.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/4107238631480222866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/4107238631480222866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/05/nebula-awards-2010-przyznane.html' title='Nebula Awards za 2010 przyznane'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-iqbHwPdos0I/S3I_HHAX3EI/AAAAAAAAAMw/tkYTMovjfdE/s72-c/blackout' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-7608972377098639408</id><published>2011-04-26T23:07:00.000-05:00</published><updated>2011-04-26T23:07:59.992-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='McIntosh Will'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Soft Apocalypse - Will McIntosh</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QosOAYsrPwI/TbeR2ribeiI/AAAAAAAAAfg/fNN-SJnpPf8/s1600/soft.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-QosOAYsrPwI/TbeR2ribeiI/AAAAAAAAAfg/fNN-SJnpPf8/s320/soft.jpg" width="206" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po raz pierwszy zwróciłem uwagę na twórczość &lt;b&gt;McIntosha&lt;/b&gt; w 2010 roku, po ogłoszeniu zdobywców Hugo. W Polsce zwycięskie opowiadanie, &lt;b&gt;Bridesicle&lt;/b&gt;, opublikowano w antologii &lt;b&gt;Kroki w nieznane&lt;/b&gt; (2010 r.) pod tytułem &lt;b&gt;Mrożona panna młoda&lt;/b&gt;. Do tej pory w dorobku autora, obfitującego w krótkie formy, brakowało powieści. Lukę wypełnia wydana w kwietniu, nakładem &lt;b&gt;Night Shade Books&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Soft Apocalypse.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Apokalipsa &lt;b&gt;McIntosha&lt;/b&gt; jest procesem długotrwałym. Nie ma gwałtownego konfliktu, czy kataklizmu wywracającego świat spodem do góry. Przeciwnie, obserwujemy stopniowy proces, odwrotny do rozwoju gospodarczego, pogłębiającą się zapaść, stanowiącą niejako rozwinięcie, konsekwencję, obecnej (współczesnej czytelnikowi) recesji. To projekcja rzeczywistości, w której mechanizmy gospodarcze zawiodły, a właściwie zawodzą, na całej linii, zaś wyczekiwane odbicie nie następuje.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyprawa po, chylących się ku upadkowi, Stanach Zjednoczonych rozpoczyna się w 2023 roku, kiedy wraz z grupą bezdomnych wędrujemy drogami lub poboczem autostrady. Przedziwna to zbieranina, mieszanina osobowości o przeróżnych umiejętnościach, zróżnicowana pod względem wykształcenia. Funkcjonują w oparciu o precyzyjnie ustalone zasady dotyczące podziału zadań i skromnych dóbr, przypominające reguły obowiązujące w komunie lub plemieniu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W świecie 40% bezrobocia bardzo dobrze widoczna jest linia podziału, granica praktycznie nie do przekroczenia, pomiędzy zatrudnionymi, a wegetującymi z dnia na dzień osobami bez stałego zajęcia. Rzeczywistość brutalnie weryfikuje marzenia. Nie ma miejsca na bujanie w obłokach. Wykształcenie humanistyczne nie zapewnia pracy, nie zabezpiecza minimum środków niezbędnych do utrzymania na podstawowym poziomie. W cenie są umiejętności praktyczne, a nie wydumane bajania.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wędrowne plemię nie należy do pożądanych gości w sąsiedztwie. Grupa wywołuje agresywne reakcje maskujące strach, obawę przed losem, który może stać się udziałem lepiej sytuowanych w niedalekiej przyszłości.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To dopiero początek. Lepiej nie będzie. Chwilowa poprawa losu głównego bohatera, ciągnącego za sobą grupę, jest jedynie krótką przerwą, chwilą na złapanie oddechu przed jazdą w dół. Nie pomoże rozpaczliwe chwytanie strzępów normalności w pogoni za złudzeniem stabilizacji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna wyzwala skrajne postawy. Można zrozumieć wymuszone &amp;nbsp;instynktem przetrwania działania bohaterów. &amp;nbsp;Trudno jednak zaakceptować wątpliwe moralnie akcje, podejmowane przez Science Alliance, grupę anarchizujących naukowców, ukierunkowanych na przeprowadzenie reform, teoretycznie zmierzających do poprawy sytuacji, zaś w praktyce będących realizacją partykularnych interesów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;McIntosh&lt;/b&gt; przeprowadza realistyczną symulację degradacji struktur społecznoekonomicznych. Atutem powieści bez wątpienia jest prezentacja mechanizmu, nieodwracalnego procesu. To tak, jakby autor wypełniał lukę pomiędzy światem nam współczesnym, a &lt;b&gt;Drogą&lt;/b&gt;. Utwór &lt;b&gt;McCarthy'ego&lt;/b&gt; &amp;nbsp;był pierwszym skojarzeniem w trakcie lektury. Wszak autor &lt;b&gt;Drogi&lt;/b&gt; nie wyjaśnia, nie tłumaczy. Natomiast &lt;b&gt;McIntosh&lt;/b&gt; skupia się właśnie na odpowiedzi na pytanie: jak do tego doszło? &amp;nbsp;Można rzecz jasna zastanawiać się nad zasadnością porównania, szczególnie, że siła przekazu &lt;b&gt;Drogi&lt;/b&gt; jest bez porównania większa, niemniej w trakcie lektury czułem, że McIntosh wypełnia niezagospodarowaną przestrzeń.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odwołań do innych utworów, przynajmniej moim zdaniem, w &lt;b&gt;Soft Apocalypse&lt;/b&gt; jest znacznie więcej. Niewątpliwe furtką prowadzącą do ciągu skojarzeń jest Doctor Happy, preparat dokonujący zmian w mózgu, polegających na wyeliminowaniu skłonności do agresji. Przemienia poddanych „kuracji” w zobojętniałe na negatywne bodźce, wiecznie szczęśliwe, bez względu na okoliczności, warzywa. Ciekawie prezentuje się kwestia dobrowolnego przyjęcia specyfiku w zderzeniu z przymusowym podaniem osobom ceniącym nade wszystko wolny wybór oraz zachowanie niezmienionego „ja”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Soft Apocalypse&lt;/b&gt; jest utworem nierównym. Nie mam wątpliwości, że powieść powstała w oparciu o wcześniejsze opowiadania. Zresztą, autor wprost wysyła sygnał w postaci tytułów rozdziałów. Jeżeli prześledzić wcześniejszy dorobek &lt;b&gt;McIntosha&lt;/b&gt;, okaże się, że przynajmniej trzy rozdziały są włączonymi do powieści opowiadaniami. Więcej, stanowią serce historii, wokół którego powstała dłuższa opowieść. Spoiwem jest niewątpliwe świat przedstawiony, ale pod warunkiem przyjęcia z góry założenia, że autor prezentuje, wcześniej wspomnianą, degradację, zaś kraj, w którym rzecz ma miejsce, w kolejnych odsłonach jest nieco inny. Rzeczywistymi ogniwami, prócz perypetii bohatera, są kobiety, jego przyjaciółki i kochanki. W ten sposób &lt;b&gt;McIntosh&lt;/b&gt; ukazuje paletę osobowości i postaw w konfrontacji z otaczającym światem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;Do pewnego stopnia można, w oparciu o książkę, obserwować rozwój autora na przestrzeni lat (2005-2011). Początkowo lekturze towarzyszy wrażenie ślizgania się na powierzchni, niemożność przebicia zewnętrznej otoczki. Uczucie nieobecne w drugiej, znacznie lepszej, połowie.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;Wydawca zapowiada kolejną powieść &lt;b&gt;McIntosha&lt;/b&gt; w 2012 roku. &lt;b&gt;Soft Apocalypse&lt;/b&gt; traktuję zatem jako przedsmak, przygrywkę przed książką, która, mam nadzieję, nie będzie składanką.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Wydawnictwo:&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;Night Shade Books&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: xx-small; line-height: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2011&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Stron: 256&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Cena: 14.99$ &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-7608972377098639408?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/7608972377098639408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/04/soft-apocalypse-will-mcintosh.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7608972377098639408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7608972377098639408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/04/soft-apocalypse-will-mcintosh.html' title='Soft Apocalypse - Will McIntosh'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-QosOAYsrPwI/TbeR2ribeiI/AAAAAAAAAfg/fNN-SJnpPf8/s72-c/soft.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6787812558068841565</id><published>2011-04-08T21:51:00.007-05:00</published><updated>2011-04-10T08:12:57.007-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Adams John Joseph'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='antologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Brave New Worlds: Dystopian Stories - John Joseph Adams</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_TQ6CL_G1Xk/TZ_CIjfSuDI/AAAAAAAAAfc/ZZVU7Iba_cE/s1600/BNW.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-_TQ6CL_G1Xk/TZ_CIjfSuDI/AAAAAAAAAfc/ZZVU7Iba_cE/s320/BNW.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W najprostszych słowach dystopię można określić jako niepokojącą wizję przyszłości zakorzenioną w czasach współczesnych. Zazwyczaj punktem wyjściowym jest zaobserwowany przez autora mechanizm lub zespół prawidłowości, mogących przekształcić się w system represyjny względem jednostki. Przedmiot rozważań stanowi zatem ograniczenie wolności, uzasadniane mitycznym dobrem wyższym, definiowanym najczęściej przez władze. Za klasyczny przykład należy uznać &lt;b&gt;Nowy wspaniały świat&lt;/b&gt;. Wprost do utworu &lt;b&gt;Huxleya&lt;/b&gt; nawiązał, specjalizujący się w tworzeniu tematycznych zbiorów opowiadań, &lt;b&gt;John Joseph Adams. Brave New Worlds&lt;/b&gt; to antologia której temat przewodni stanowią dystopie właśnie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W jednym tomie zebrano ponad trzydzieści tekstów, ukazujących różne formy życia społecznego, wypaczone w wyniku absurdalnego rozwinięcia teoretycznie szlachetnych i światłych idei. &lt;b&gt;Adams&lt;/b&gt;, obok pozornie sielankowych obrazów, umieścił mroczne wizje prezentujące wycinki opresyjnych systemów. Prace twórców powszechnie uznawanych za klasyków fantastyki, sąsiadują z utworami &amp;nbsp; autorów jeszcze niezbyt znanych. Sposób doboru, a następnie rozmieszczenie opowiadań, stanowi jedną z największych zalet zbioru. &lt;b&gt;Adams&lt;/b&gt; odnalazł punkty zbieżne, pozwalające płynnie przechodzić do kolejnych tekstów, a jednocześnie wyjątkowo sprawnie buduje nastrój. Temat drugiego opowiadania jest logicznym następstwem pierwszego, trzecie wypływa z drugiego, czwarte z trzeciego itd. Elementy układanki stanowią doskonale korespondujące ze sobą prace powstałe w różnych okresach, bowiem redaktor za cel obrał przekrojową prezentację zagadnienia. Antologię otwiera &lt;b&gt;The Lottery Shirley&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Jackson&lt;/b&gt; z 1948, po niej następuje &lt;b&gt;Red Card S.L. Gilbow&lt;/b&gt; z 2007 roku. Punkt zbieżny: obraz pozornie spokojnej, prowincjonalnej miejscowości. Ostatnia praca &lt;b&gt;Civilization Vylar Kaftan&lt;/b&gt;, pomijając temat przewodni antologii, nie ma nic wspólnego z pierwszą, jednak dobór tekstów „pomiędzy”, sprawia, że wydaje się być następstwem pierwszej. Ponadto układ tekstu uwypukla elementy charakterystyczne dla dystopii, ze szczególnym uwzględnieniem utworu &lt;b&gt;Huxleya&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Adams&lt;/b&gt;, przemyślanym rozmieszczeniem opowiadań, podkreśla najciekawsze aspekty prac, które w innych okolicznościach być może nie wydawałby się tak interesujące.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pierwszej kolejności poznajemy społeczności oparte na praktycznych, zdroworozsądkowych zasadach. Normalne życie, nawet sielankę dnia codziennego. W każdym jednak przypadku płaszczyk pozorów skrywa skazę, nadająca uśmiechniętym twarzom karykaturalny wyraz. Na przykład w &lt;b&gt;Red Card&lt;/b&gt; obywatele losują karty uprawniające do zlikwidowania innej osoby w dowolnie wybranych okolicznościach. Obraz zwykłego przedmieścia i ludzi spotykanych codziennie na ulicach. Modelowym przykładem jest &lt;b&gt;The Ones Who Walk Away from Omelas Le Guin&lt;/b&gt;. Cenę idealnego życia, a jednocześnie ukryty głęboko w lochach sekret, mieszkańcy poznają w dzieciństwie. Akceptacja stanowi indywidualną decyzję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Porusza &lt;b&gt;Evidence of Love in a Case of Abandoment M. Rickert&lt;/b&gt;, historia opowiadana z perspektywy nastolatki oceniającej postępowanie matki. Wypaczenie klasycznego modelu roli kobiety w rodzinie, sprowadzonej do poziomu automatu rozrodczego. Odmowa prawa do ambicji i pragnień innych, aniżeli zgodnych z przyjętym wzorcem. Zmienia się profil wychowania dziewcząt poddawanych praniu mózgów. Kobiety pamiętające stary porządek, a które nie chcą pogodzić się z nowym modelem życia, likwidowane są w publicznych egzekucjach transmitowanych przez media. Ponownie pozornie logicznie zorganizowane społeczeństwo, uznające za dobro wyższe wartości rodzinne, a przede wszystkim prokreację.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W antologii zamieszczono również opowiadania stanowiące wariacje na temat metod zapładniania, warunkowania pod kątem realizacji obowiązków względem społeczności, czy wreszcie przyporządkowanie jednostki do określonej grupy. Nad tekstami zalega cień Ośrodka Rozrodu i Warunkowania oraz rytualnej orgii-porgii opisanych w &lt;b&gt;Nowym wspaniałym świecie&lt;/b&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przykładowo w &lt;b&gt;The Funeral Kate Wilhelm&lt;/b&gt; obserwujemy, w postapokaliptycznym sztafażu, metody wychowawcze przypominające szkolenie i indoktrynacje typowe dla faszystowskich lub komunistycznych obozów młodzieżowych. Profilowanie osobowości, ograniczenie emocjonalnych reakcji do bezwzględnego minimum prowadzące do ukształtowania społeczności jednakowych ludzi, żyjących zgodnie z wymogami klasy zawodowej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ten With a Falg J.P. Hainsa&lt;/b&gt; to klasyczne opowiadanie, dystopia i science fiction w jednym. Każdy obywatel zostaje zaklasyfikowany do grupy społecznej zgodnie z indywidualnymi predyspozycjami. Status otrzymują dzieci jeszcze przed narodzeniem, w wyniku szczegółowej analizy danych genetycznych. &amp;nbsp;Tekst nieodparcie przywodzi na myśl &lt;b&gt;Limes inferior Zajdla&lt;/b&gt;. Można awansować lub spadać w hierarchii. Władza manipuluje postępowaniem ludzi prowokując zachowania prowadzące do pożądanych skutków.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powala brutalnością przekazu &lt;b&gt;O Happy Day G. Ryman&lt;/b&gt;. Tym razem podział ze względu na płeć. &amp;nbsp;Kobiety uznając mężczyzn za źródło przemocy, przejmują władzę. Prowadzą totalną eksterminację samców. Rzecz rozgrywa się na bocznicy kolejowej na którą trafiają transporty z zagazowanymi mężczyznami. Rozładunek jest obowiązkiem grupy homoseksualistów (klimaty zgodne z powszechnym wyobrażeniem stosunków seksualnych w ciężkich więzieniach), ledwie tolerowanej przez strażniczki. W zamian za pracę otrzymują żywność oraz przedłużenie życia o kolejny dzień. Nie wiem, czy to dobry tekst, z pewnością wstrząsający.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejną grupę stanowią opowiadania tyczące inwigilacji, totalnej kontroli. W pierwszej kolejności wypada wspomnieć &lt;b&gt;The Things that Make Me Weak and Strange Get Engineered Away Doctorowa&lt;/b&gt;. Jednak najbardziej porusza &amp;nbsp;&lt;b&gt;Independence Day S. Langan&lt;/b&gt;. System obserwuje otępiałych obywateli, którzy nie potrafią, nie chcą pamiętać o nieprzyjemnych wydarzeniach. Autorka podkreśla zgodę, przynajmniej częściową, na podporządkowanie się obowiązującym regułom, płynącą z wygody i przerzucenia odpowiedzialności za własne życie na niedookreślony system. &amp;nbsp;Regularna, zautomatyzowana spowiedź skutkuje otrzymaniem dawki środka odurzającego, dla wielu sens życia. Karą za wykroczenia jest wzmożona inwigilacja, forma społecznego piętna. Tysiące, praktycznie niepoliczalnych, kanałów telewizyjnych pozwalają obserwować siebie, sąsiadów, przyjaciół. &amp;nbsp;Nieustający Big Brother. Historia z punktu widzenia dziewczyny zastanawiającej się, czy donieść na ojca.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Omawianie wszystkich opowiadań mija się z celem. Wspomniałem wcześniej o zamykającej zbiór &lt;b&gt;Civilization Valyr Kaftan&lt;/b&gt;. Utwór ciekawy ze względu na formę. Konstrukcją przypomina gry &amp;nbsp;paragrafowe oferujące opcje skutkujące różnym przebiegiem wydarzeń. Można czytać na różne sposoby. Ciekawy zabieg, chociaż rzecz jasna podporządkowany nieco tendencyjnym założeniom przyjętym przez autorkę.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właściwie utwór &lt;b&gt;Huxleya&lt;/b&gt; wypada potraktować jako przewodnik po antologii &lt;b&gt;Adamsa&lt;/b&gt;. Być może to nieco nietypowe podejście, niemniej każde zagadnienie, nawet te jedynie zarysowane w &lt;b&gt;Nowym wspaniałym świecie&lt;/b&gt;, stanowią pretekst do zdecydowanie dalej idących rozważań. Powtórka z klasyki wskazana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opisałem tylko przykłady, które uznałem za charakterystyczne dla &lt;b&gt;Brave New Worlds&lt;/b&gt;. Jeżeli dodać prace: &lt;b&gt;Dicka; Bacigalupiego;Vonneguta; Silverberga; &amp;nbsp;Robinsona; &amp;nbsp;Ellisona; Carda&lt;/b&gt;, czy komiks &lt;b&gt;Gaimana i Talbota&lt;/b&gt; oraz teksty wielu innych, obraz staje się pełniejszy. Redaktor znalazł również miejsce dla poprawności politycznej, marketingu, korporacyjnego piekiełka itd. Tom zamyka lista proponowanych lektur powiązanych z tematem antologii.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście można zastanawiać się nad zasadnością przypięcia etykiety dystopii niektórym pracom, podobnie jak rozważać szanse zaistnienia wybranych wizji w rzeczywistości. W tym ostatnim przypadku warto zawiesić na chwilę zasady racjonalnego rozumowania, by sprawdzić w jakich kierunkach podąża wyobraźnia autorów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wprawdzie pod względem konstrukcji wiele utworów zdaje się być odbitych, niczym od matrycy dla dystopii charakterystycznej, to treść z nawiązką rekompensuje powtarzalność formy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podsumowując: &lt;b&gt;Brave New Worlds&lt;/b&gt; uważam za najlepszą i najważniejszą książkę jaka ukazała się w pierwszym kwartale 2011 roku, spośród przeze mnie przeczytanych oczywiście. No i okładka świetnie odzwierciedla charakter tomu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lektura obowiązkowa.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Wydawnictwo:&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;Night Shade Books&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: xx-small; line-height: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2011&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Stron: 489&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Cena: 15.99$ &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-6787812558068841565?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/6787812558068841565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/04/brave-new-worlds-dystopian-stories-john.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6787812558068841565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6787812558068841565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/04/brave-new-worlds-dystopian-stories-john.html' title='Brave New Worlds: Dystopian Stories - John Joseph Adams'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_TQ6CL_G1Xk/TZ_CIjfSuDI/AAAAAAAAAfc/ZZVU7Iba_cE/s72-c/BNW.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-2871588647165121479</id><published>2011-03-20T22:57:00.000-05:00</published><updated>2011-03-20T22:57:53.629-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boyczuk Robert'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Nexus: Ascension - Robert Boyczuk</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-ikDbKx9OEN8/TYbIWCAv8SI/AAAAAAAAAfM/iOO8f8JrSnM/s1600/Nexus.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-ikDbKx9OEN8/TYbIWCAv8SI/AAAAAAAAAfM/iOO8f8JrSnM/s320/Nexus.JPG" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nexus: Ascension&lt;/b&gt; to pierwsza powieść Roberta Boyczuka. Utwór został wydany nakładem &amp;nbsp;wydawnictwa Chizine Publication, z siedzibą w Kanadzie, które wcześniej opublikowało zbiór jego opowiadań grozy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sięgnąłem po &lt;b&gt;Nexus: Ascension&lt;/b&gt; w ramach poszukiwań prozy publikowanej poza molochami dominującymi na rynku. Eksperyment nieco ryzykowny, ponieważ śmiało można przyjąć, że autorzy zwracający się do małych wydawnictw, o ograniczonych możliwościach dystrybucji, przesyłają również teksty do powszechnie znanych domów wydawniczych. Warto jednak zaryzykować, szczególnie po prześledzeniu perypetii np. Bacigalupiego, którego prace regularnie odrzucano.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długą drogę przebyła, napisana wiele lat temu, powieść Boyczuka. Wciąż dostępna jest w internecie: &lt;a href="http://www.manybooks.net/titles/boyczukrother09nexus.html"&gt;ManyBooks&lt;/a&gt;. Zanim książka trafiła do szerszego grona odbiorców pojawiła się w formie limitowanego wydania w twardej oprawie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Boyczuk prezentuje historię załogi statku wracającego na rodzinną planetę po trzydziestoletniej misji. Wybudzona u kresu podróży ekipa musi stawić czoła makabrycznej rzeczywistości: mieszkańcy planety padli ofiarami niezwykle szybko rozprzestrzeniającej się epidemii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapasy żywności i paliwa wykluczają możliwość wyprawy do najbliższego, zamieszkanego świata. Jedyną opcją pozostaje lądowanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wprowadzenie sugeruje możliwość poprowadzenia akcji w oparciu o wzorzec, w ramach którego śmiałkowie walczą z hordami zmutowanych ofiar, przemierzając miasta, sioła, tudzież podziemia w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie „jak do tego doszło”, przez cały czas starając się odnaleźć złoty środek rozwiązujący problem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Boyczuk wybrał inną drogę prowadząc fabułę na kilku, przenikających się płaszczyznach. Podstawę stanowią relacje pomiędzy ocalałymi członkami ekspedycji. Oczywiście osią akcji jest próba ustalenia źródła epidemii oraz odnalezienia antidotum, czyli nic nowego. Zasadnicza różnica sprowadza się jednak do sposobu prezentacji problemu oraz podjętych kroków przez załogę. To niejako pierwszy etap, wprowadzenie do relacji politycznych i dyplomatycznych w ramach znacznie szerszej społeczności, bowiem galaktycznej. W ten sposób autor przekracza granice jednego układu odkrywając złożony system, skrojony na miarę imperium.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W poszczególnych scenach trudno jednak doszukać się przestrzennego rozmachu. Autor zamyka wydarzenia na ograniczonych obszarach, zawężając arenę wydarzeń. Nie wiem, czy konfrontacja galaktyki ze stosunkowo niewielkimi obszarami dostępnymi dla bohaterów jest zabiegiem celowym. Jeżeli tak, to nieudanym. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu nieustannej, ograniczającej ruchy, ciasnoty. Wydarzenia w przestrzeni kosmicznej, na planecie, czy wreszcie w zamkniętych pomieszczeniach, opisywane są w podobny sposób. Nie sposób wczuć się w wędrówkę po lodowych pustkowiach, czy konfrontację statków. Wszystko to stoi w dziwnej sprzeczności z dłużyznami opisów oraz nadmiernym przeciąganiem wydarzeń.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Boyczuk doświadcza bohaterów zarówno fizycznie jak psychicznie. Sfera wzajemnych oddziaływań postaci prezentowana jest na pierwszym planie. Każdy z ocalałych w odmienny sposób przyjmuje i zmaga się z unicestwieniem populacji planety, powiązanym z prywatnymi tragediami powracających. Autor wpisał bohaterów w ściśle określone wzorce, odzwierciedlające stereotypowe modele zachowań. Wiedząc, że bohaterami targają silne emocje, odbieram ich jednak jako z emocji wypranych. Kolejna sprzeczność, zawiódł warsztat.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydaje się, że autor precyzyjnie zaplanował fabułę, poszczególne sceny oraz technologiczne zróżnicowanie kultur. Trzy elementy prezentują się niezwykle ciekawie, zaś sposób rozprzestrzeniania się epidemii, mechanizm działania, można określić jako błyskotliwy, podobnie intrygę. Niestety zawodzi wypełnienie szkieletu tekstem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wprawdzie autor zręcznie zwodzi czytelnika podsuwając szereg tropów sugerujących kolejne możliwości rozwiązania zagadki epidemii, o różnym stopniu prawdopodobieństwa. Niejednokrotnie absurdalne sugestie, wywołujące nieprzychylne myśli o autorze, okazują się fałszywymi tropami, porzuconymi nieco później, w wyniku braku logicznego uzasadnienia. To jednak zbyt mało by porwać czytelnika.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ot, konfuzja. W powieści tyle dobrego, co złego. Mimo niedociągnięć warto obserwować kolejne przedsięwzięcia literackie, pracującego nad nową powieścią, Boyczuka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na deser Robert Boyczuk czyta wybrane fragmenty &lt;b&gt;Nexus: Ascension&lt;/b&gt; oraz nowego utworu:&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="311" src="http://www.youtube.com/embed/WnVyIUTf1v8" title="YouTube video player" width="500"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Wydawnictwo:&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;CZP&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: xx-small; line-height: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2010&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Stron: 382&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Cena: 15.95$ &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-2871588647165121479?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/2871588647165121479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/03/nexus-ascension-robert-boyczuk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2871588647165121479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2871588647165121479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/03/nexus-ascension-robert-boyczuk.html' title='Nexus: Ascension - Robert Boyczuk'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-ikDbKx9OEN8/TYbIWCAv8SI/AAAAAAAAAfM/iOO8f8JrSnM/s72-c/Nexus.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-5932952199867631476</id><published>2011-03-16T23:03:00.000-05:00</published><updated>2011-03-16T23:03:19.208-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rothfuss Patrick'/><title type='text'>Patrick Rothfuss #1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Wise Man's Fear&lt;/b&gt; od kilku dniu jest na pierwszym miejscu listy &lt;a href="http://www.nytimes.com/best-sellers-books/2011-03-20/hardcover-fiction/list.html"&gt;Best Sellers &lt;b&gt;New York Times&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Tydzień temu miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniu autorskim z Patrickiem Rothfussem, które odbyło się w jednej z księgarni należącej do, borykającej się z problemami finansowymi, sieci Borders, na przedmieściach Chicago.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-fmM38vjBRjc/TYGD-aPDpKI/AAAAAAAAAe8/lr9Woob6DYI/s1600/okladka.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh6.googleusercontent.com/-fmM38vjBRjc/TYGD-aPDpKI/AAAAAAAAAe8/lr9Woob6DYI/s200/okladka.JPG" width="123" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydarzenie stanowiło część trasy promującej drugi tom &lt;b&gt;Kronik królobójcy&lt;/b&gt;. Tom pierwszy opublikowano w 2007 roku, zatem długo czekaliśmy na kontynuację przygód Kvothe. Czekałem, ponieważ &lt;b&gt;Imię Wiatru&lt;/b&gt; uważam za bardzo dobrą, klasyczną fantasy, a wbrew pozorom niełatwo znaleźć tego typu pozycje w księgarniach. Kiedy otrzymałem informację o wizycie pisarza w okolicy (korzystam z automatycznych powiadomień w ramach serwisu Library Thing, do którego link można znaleźć obok), w pierwszej kolejności sprawdziłem w kilku źródłach, czy nie jest to pomyłka. Przyczyną były/są wspomniane problemy finansowe Borders, owocujące reorganizacją, w ramach której sieć likwiduje placówki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na miejsce dotarłem pół godziny przed planowanym rozpoczęciem. Niepomierne zdziwienie wywołał fakt, że wyprzedził mnie, gęstniejący z minuty na minutę, tłum. Ha, jak zapewnili organizatorzy, przybyło ponad trzysta osób, w odróżnieniu od podobnego spotkania kilka lat temu, odbywającego się w ramach promocji pierwszego tomu. Wówczas zawitało zaledwie kilku amatorów twórczości Rothfussa.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-QTgI0DwncbY/TYGEWoRsbQI/AAAAAAAAAfA/ETEW19ty8vs/s1600/Publicznosc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh4.googleusercontent.com/-QTgI0DwncbY/TYGEWoRsbQI/AAAAAAAAAfA/ETEW19ty8vs/s400/Publicznosc.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Publiczność&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już pierwsze chwile udowodniły, że autor przywykł do występów przed większym audytorium. Główny punkt programu stanowiła sesja pytań i odpowiedzi. Pytania, jak pytania, mniej lub bardziej banalne (np.: jakiej porady udzieliłbyś początkującym?). Autor barwił odpowiedzi scenkami z życia prywatnego (nie przekraczając rzecz jasna granicy), nie brakowało żartów itp. Specyficzne poczucie humoru oraz swobodna konwencja legły u podstaw prośby by nie filmować spotkania (dziwne rzeczy trafiają np. na YouTube). Oczywiście obowiązkowo dociekano czy zmieści się w trzech tomach. Podobno się zmieści, przynajmniej twardo obstaje przy takiej wersji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto wspomnieć o planach na przyszłość. Rothfuss rozpoczął prace nad powieścią, którą określił mianem urban legend. Miejsce akcji: Madison, Wisconsin (stan w którym mieszka, a &amp;nbsp;rozsławiony za sprawą filmu &lt;b&gt;Love Actually&lt;/b&gt;, czyli Po prostu miłość ;)).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W trakcie spotkania poinformowano również o pierwszym miejscu na liście &lt;b&gt;New York Times&lt;/b&gt;, chociaż informacja na stronie pisma pojawiła się dopiero kilka dni później. Wysokość sprzedaży najwyraźniej zaskoczyła wydawcę, autora chyba również, ponieważ od dnia premiery (początek marca) drugi tom czterokrotnie &amp;nbsp;dodrukowywano.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Rothfuss bawił publiczność godzinę, po czym nastąpiła bardzo długa sesja podpisywania książek. Występował również chętnie w roli niedźwiedzia, pozując do zdjęć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-GceoDNFC0P4/TYGFK14JZ8I/AAAAAAAAAfI/LqBYJRP2JSA/s1600/R2+%25281499+x+1873%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh6.googleusercontent.com/-GceoDNFC0P4/TYGFK14JZ8I/AAAAAAAAAfI/LqBYJRP2JSA/s400/R2+%25281499+x+1873%2529.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na żółtej karteczce jest moje imię. Pełne skupienie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-JBLU_B9H1KQ/TYGFEoSndxI/AAAAAAAAAfE/y7NDA-2Je34/s1600/R1+%25281302+x+1836%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh3.googleusercontent.com/-JBLU_B9H1KQ/TYGFEoSndxI/AAAAAAAAAfE/y7NDA-2Je34/s400/R1+%25281302+x+1836%2529.jpg" width="283" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Specjalność sesji: miny&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;Wypada w najbliższym czasie przeczytać &lt;b&gt;The Wise Man's Fear&lt;/b&gt; i cierpliwie czekać na zakończenie przygód królobójcy.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-5932952199867631476?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/5932952199867631476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/03/patrick-rothfuss-1.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5932952199867631476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5932952199867631476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/03/patrick-rothfuss-1.html' title='Patrick Rothfuss #1'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-fmM38vjBRjc/TYGD-aPDpKI/AAAAAAAAAe8/lr9Woob6DYI/s72-c/okladka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-8852241055585694219</id><published>2011-03-12T22:12:00.000-06:00</published><updated>2011-03-12T22:12:40.344-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula Awards'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='McDevitt Jack'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Echo - Jack McDevitt</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-EYZ4e3gMwC8/TXw-i3z6lTI/AAAAAAAAAe4/HY0mj-EvzMM/s1600/echo.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-EYZ4e3gMwC8/TXw-i3z6lTI/AAAAAAAAAe4/HY0mj-EvzMM/s320/echo.JPG" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Alex Benedict, handlarz antykami i detektyw jednocześnie, w najnowszej odsłonie przygód autorstwa Jacka McDevitta bierze się za bary z kolejną tajemnicą. Próbując rozwikłać zagadkę kamiennej tablicy z inskrypcją, której nie potrafią odcyfrować wybitni znawcy tematu, bohater podąża tropem poszukiwaczy nieznanych cywilizacji. Wprawdzie akcja rozgrywa się w odległej przyszłości, bowiem kilka tysięcy lat licząc od czasów czytelnikowi współczesnych, jednak ludzie poznali zaledwie&amp;nbsp;jedną obcą rasę. Wciąż trwają rozważania, czy jesteśmy w kosmosie sami. Wielu wątpi w istnienie innych cywilizacji, zaś dotychczasowe odkrycie traktowane jest jako wyjątek potwierdzający regułę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść już na wstępie obiecuje klasyczną przygodę, niesie zapach starej szkoły fantastyki. Rubieże galaktyki, niezbadane planety, samotni odkrywcy itd. Właśnie na bezpretensjonalną przygodę w klasycznym stylu liczyłem. Niestety &lt;b&gt;Echo&lt;/b&gt; oczekiwań nie spełniło.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawiodło wszystko: intryga, bohaterowie, świat przedstawiony, wreszcie język.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teoretycznie odległa przyszłość, w praktyce świat za oknem. Wystarczy zastąpić &amp;nbsp;pojazdy kosmiczne taksówkami lub własnymi środkami transportu i sprawa załatwiona. Bohaterem &amp;nbsp;przygody może być antykwariusz z sąsiedztwa, zaś tablica od lat spoczywać w ogródku pani babci sąsiadki. Gdzie przyszłość, zadziwienie płynące z rozwoju technologicznego, zmiany mentalności, itp.? Kilka tysięcy lat, zaś podstawową różnicą jest w zasadzie skrócenie czasu podróży i wydłużenie średniej życia plus worek gadżetów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Perypetie Alexa i jego asystentki (narratorki) jawią się niczym seria nieco chaotycznych działań, które chwilami trudno uzasadnić, zwłaszcza w odniesieniu do głównej linii fabularnej. Nieudolne zakończenie, a szczególnie sposób rozwiązania zagadki tablicy, podkreśla jedynie rozczarowanie związane z lekturą. W początkowych fragmentach kilkakrotnie pojawia się sugestia, że obcy, jeżeli istnieją, mogą być czystym złem, zagrożeniem dla ludzkości. Poczułem przez chwilę smak „Ukrytego wymiaru” czy inwazji obcych z „Świtu nocy” Hamiltona. O naiwności czytelnicza!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wystarczającym rozczarowaniem była lektura, bym męczył się dłużej pisząc o książce. &lt;b&gt;Echo&lt;/b&gt; to moją druga po &lt;b&gt;Polaris&lt;/b&gt; próba przebicia się przez przygody Alexa Benedicta. Dwa tytuły, a przeczytałem tę samą &amp;nbsp;opowieść zabarwioną jedynie kosmetycznymi zmianami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dosyć, wysiadam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Wydawnictwo:&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; line-height: 18px;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;ACE Books&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: x-small; line-height: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2010&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Stron: 384&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Cena: 24.95$ &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-8852241055585694219?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/8852241055585694219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/03/echo-jack-mcdevitt.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8852241055585694219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8852241055585694219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/03/echo-jack-mcdevitt.html' title='Echo - Jack McDevitt'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-EYZ4e3gMwC8/TXw-i3z6lTI/AAAAAAAAAe4/HY0mj-EvzMM/s72-c/echo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-9171385840647784669</id><published>2011-02-22T15:56:00.005-06:00</published><updated>2011-02-22T16:24:17.734-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula Awards'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula 2010'/><title type='text'>Projekt NEBULA 2010</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NHliPV8eUsc/TWQtnuO4lFI/AAAAAAAAAeU/VabNYCWwDTY/s1600/Nebula2011.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-NHliPV8eUsc/TWQtnuO4lFI/AAAAAAAAAeU/VabNYCWwDTY/s320/Nebula2011.jpg" width="145" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;SFWA ogłosiło nominacje do Nebula Awards za 2010 rok. W kategorii powieść nominowano:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;The Native Star, M.K. Hobson&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;The Hundred Thousand Kingdoms, N.K. Jemisin&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/search/label/Kowal%20Mary%20Robinette"&gt;Shades of Milk and Honey, Mary Robinette Kowal&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Echo, Jack McDevitt&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/search/label/Okorafor%20Nnedi"&gt;Who Fears Death, Nnedi Okorafor&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/02/blackout-connie-willis.html"&gt;Blackout&lt;/a&gt;/All Clear, Connie Willis&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora rozpoczęć drugą odsłonę Projektu Nebula. W 2010 roku przeczytałem trzy z nominowanych utworów, właściwie 2.5, ponieważ powieść Connie Willis to dwa tomy, a poznałem tylko Blackout.&lt;br /&gt;Rozstrzygnięcie nastąpi w drugiej połowie maja w Waszyngtonie.&lt;br /&gt;Przesyłka z książkami w drodze. Jest tylko jeden problem, trzy tytuły pominąłem w minionym roku w pełni świadomie. No cóż, twardym trzeba być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/03/nagrody-nebula.html"&gt;O nagrodzie pisałem tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kategorii Novella nominowano, między innymi,&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/dwa-w-jednym.html"&gt;&lt;b&gt; The Alchemist Paolo Bacigalupiego&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.sfwa.org/2011/02/2010-nebula-nominees/"&gt;Pełna lista nominacji na stronie SFWA&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-9171385840647784669?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/9171385840647784669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/projekt-nebula-2011.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/9171385840647784669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/9171385840647784669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/projekt-nebula-2011.html' title='Projekt NEBULA 2010'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NHliPV8eUsc/TWQtnuO4lFI/AAAAAAAAAeU/VabNYCWwDTY/s72-c/Nebula2011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-869592568357102992</id><published>2011-02-21T23:10:00.004-06:00</published><updated>2011-02-22T17:15:20.369-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Buckell Tobias S.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bacigalupi Paolo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Dwa w jednym</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Alchemist and the Executioness&lt;/b&gt; pierwotnie przewidziano jako projekt dla Audiable.com, portalu specjalizującego się, między innymi, w sprzedaży książek w wersji dźwiękowej. Zadanie napisania noweli powierzono T.S. Buckellowi, który zaprosił do współpracy P. Bacigalupiego. Projekt nietypowy dla obu panów, ponieważ wcześniej nie skupiali się na fantasy jako podstawie twórczości. W efekcie powstały dwie opowieści wydane jako jeden audiobook. Wydawnictwo &lt;b&gt;Subterranean Press&lt;/b&gt; nadało utworom formę klasyczną, wydając nowele w dwóch tomikach.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Elementem wiążącym niezależne historie jest świat. Przemyślnie skonstruowany, z precyzyjnie ustalonymi regułami, pozwalającymi uniknąć niespójności, wyznacza granice w ramach których autorzy mogą operować. Kluczową rolę pełni powszechnie dostępna magia. Praktykowanie sztuki magicznej wywołuje nieodwracalne skutki dla otoczenia. Każde zaklęcie przyczynia się do &amp;nbsp;rozrostu śmiertelnie niebezpiecznych roślin, krzewów o trujących cierniach. Porastające olbrzymie połacie, odporne na wszelkiego rodzaju substancje oraz działania ludzi (np. karczowanie), tworzą nieprzebytą gęstwinę. W wyniku nadmiernego stosowania magii krzewiaste lasy wdzierają się &amp;nbsp;na pola i ulice odcinając od świata miasta i osady. Formę obrony przed zagładą stanowi wprowadzenie kary śmierci za praktykowanie sztuki magicznej bez stosownego zezwolenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koncepcja w prosty, nawet zbyt prosty, sposób nawiązuje do nieodpowiedzialnych poczynań &amp;nbsp;ludzi skutkujących zagładą ekologiczną. Temat nienowy, szczególnie dla Bacigalupiego, specjalizującego się w podobnej tematyce, zaś tym razem próbującego sił w innej konwencji.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-wS16jDDAWfU/TWM7QQSzqlI/AAAAAAAAAeI/6Hxm8Xhii4g/s1600/alchemist.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-wS16jDDAWfU/TWM7QQSzqlI/AAAAAAAAAeI/6Hxm8Xhii4g/s320/alchemist.jpg" width="218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bacigalupi prezentuje historię alchemika owładniętego obsesją opracowania metody, a dokładniej preparatu, umożliwiającą likwidację ciernistego gąszczu. Głównym przesłaniem jest przedstawienie odpowiedzialności wynalazcy/uczonego &amp;nbsp;(skreślić dowolne) za dzieło oraz jego praktyczne zastosowanie. Czynnikiem nie bez znaczenia są dwulicowi przedstawiciele władz, dążący do podporządkowania sobie, obdarzonego ponadprzeciętnym umysłem, człowieka. Odczuwalnym jest, że Bacigalupi stawia pierwsze kroki w fantasy. Opowieść bez problemu można przenieść w realia np. &lt;b&gt;Nakręcanej dziewczyny&lt;/b&gt;, zaś alchemię zastąpić badaniami genetycznymi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lekki zgrzyt wywołuje jeden z przedstawionych w noweli wynalazków, kolidujący, do pewnego stopnia, z przedstawionym światem, a odpowiadający zaawansowanym technologicznie urządzeniom.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bacigalupi wielokrotnie udowadniał zdolność tworzenia wiarygodnych bohaterów. Tak jest również w &lt;b&gt;The Alchemist&lt;/b&gt;. Bohater właśnie, jego motywacje, czyny, a wreszcie dokonywane wybory, stanowią najmocniejszą stronę opowieści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Alchemist&lt;/b&gt; nie jest dziełem wybitnym, autor przekonuje jednak, że nie schodzi poniżej określonego poziomu, zaś czas poświęcony na lekturę nie jest stracony.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TB8EP-ZISqg/TWM708q-ODI/AAAAAAAAAeM/nA_NGPuGvq4/s1600/executioness.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-TB8EP-ZISqg/TWM708q-ODI/AAAAAAAAAeM/nA_NGPuGvq4/s320/executioness.jpg" width="218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Executioness&lt;/b&gt; to historia opowiedziana z perspektywy kobiety w średnim wieku, pracującej u rzeźnika, córki kata. Nietrudno się domyślić, że bohaterka przejmuje interes po ojcu. W tak zwanym międzyczasie dochodzi do najazdu, w wyniku którego rodzina niewiasty zostaje uprowadzona. Rzecz jasna rusza w pościg.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Generalnie sposób stworzenia i przedstawienia postaci nie przekonuje. Kuleje niemal wszystko, od motywacji, może z wyłączeniem głównej przyczyny zmuszającej do wyprawy, przez ukazanie narodzin legendy, przechodząc wreszcie do patetycznych fraz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozpacz, skrajna desperacja, nienawiść, chęć zemsty, wypadają nad wyraz blado. Buckell przedstawia raczej szkic, pomysł, a nie pełnowartościową opowieść. Dobija główna koncepcja sprowadzona do wprowadzania w życie hasła: kobiety na barykady. Heroina wiedzie do boju zastępy żądnych zemsty niewiast, traktując desperację jako oręż pozwalający pokonać zbrojnych mężów.&lt;b&gt; The Executioness&lt;/b&gt; to mój pierwszy kontakt z prozą Buckella, niestety niezbyt udany.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomysł eksplorowania wspólnego świata wydaje się atrakcyjny. Pozwala na specyficzną zabawę, bo nie pojedynek, autorom. Niestety zawodzi realizacja, a różnica poziomów prezentowanych prac jest odczuwalna. Warto zaznaczyć, że każdy z panów przygotował przedmowę do utworu kolegi po piórze. Dzięki temu można poznać założenia i okoliczności powstania krótkich historii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Subterranean Press&lt;/b&gt; wydaje nowele w bardzo atrakcyjnej formie. Niewielkie tomiki w twardych, płóciennych oprawach, z kolorową &amp;nbsp;obwolutą, opatrzone ilustracjami, prezentują się wyśmienicie. Czysta przyjemność z trzymania w ręku eleganckiej książeczki. Przejrzysty druk, większa od przeciętnej czcionka ułatwiają lekturę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zachwyt studzi nieco cena: 20 $ za jedną pozycję. Niestety zawartość sprawia, że następnym razem zastanowię się dwa razy, zanim zamówię, ponieważ w księgarniach praktycznie są nieosiągalne, wydane w ten sposób opowieści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: inherit;"&gt;The Alchemist&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Wydawnictwo:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;Subterranean Press&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2011&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Stron: 96&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Cena: 20,00$ &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: inherit;"&gt;The Executioness&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: inherit;"&gt;Wydawnictwo:&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small; line-height: normal;"&gt;Subterranean Press&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2011&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Stron: 102&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: small; line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;Cena: 20,00$&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-869592568357102992?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/869592568357102992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/dwa-w-jednym.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/869592568357102992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/869592568357102992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/dwa-w-jednym.html' title='Dwa w jednym'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-wS16jDDAWfU/TWM7QQSzqlI/AAAAAAAAAeI/6Hxm8Xhii4g/s72-c/alchemist.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-7189539733359716582</id><published>2011-02-19T10:41:00.001-06:00</published><updated>2011-02-19T18:55:41.738-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Locus'/><title type='text'>2010 Recommended Reading List</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TYIP5p1eZnA/TV_tHyiVCOI/AAAAAAAAAeE/zb1smCL7xb4/s1600/luty2011.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-TYIP5p1eZnA/TV_tHyiVCOI/AAAAAAAAAeE/zb1smCL7xb4/s320/luty2011.gif" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Luty!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Magazyn &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt; prezentuje podsumowanie roku przedstawiając zestawienie danych dotyczących opublikowanych książek i opowiadań, wyników sprzedaży etc. Bardzo dużo informacji dla osób analizujących rynek, chociaż nie tylko.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pierwszej kolejności zwracam uwagę na zestawienie interesujące wszystkich: wydawców, sprzedawców, autorów i czytelników oczywiście.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;2010 Recommended Reading List&lt;/b&gt; to dla wielu rodzaj busoli pozwalającej sprawniej nawigować pośród setek książek. Pomijam szczegóły techniczne skutkujące zamieszczeniem tytułu na liście. Zestawienie umożliwia porównanie osobistych preferencji z opinią reaktorów współodpowiedzialnych za &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt;. Skupiam się głównie na kategoriach: powieść science fiction, powieść fantasy, pierwsza powieść. Tytuły zbiorów i antologii jasno określają zawartość, zatem łatwo stwierdzić, czy jestem zainteresowany lekturą. Z wielu pozycji ujętych w zestawieniu świadomie zrezygnowałem, raczej mało prawdopodobne bym po nie sięgnął w przyszłości. Kilka zapowiadających się obiecująco przeoczyłem (szczególnie w grupie Novellas)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach trzech wymienionych wcześniej kategorii &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt; poleca 56 tytułów (lub 57, w zależności jak potraktować książki Connie Willis). W domowej bibliotece zgromadziłem kilkanaście. Przeczytałem siedem, a opinie przedstawiłem na blogu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/hull-zero-three-greg-bear.html"&gt;Hull Zero Three - Greg Bear&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/04/sleepless-charlie-huston.html"&gt;Sleepless - Charlie Huston&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/02/blackout-connie-willis.html"&gt;Blackout/All Clear - Connie Willi&lt;/a&gt;s&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;---&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/10/half-made-world-felix-gilman.html"&gt;The Half-Made World -Felix Gilman&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/08/kraken-china-mieville.html"&gt;Kraken - China&amp;nbsp;Miéville&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/08/who-fears-death-nnedi-okorafor.html"&gt;&lt;b&gt;Who Fears Death - Nnedi Okorafor&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;---&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/10/shades-of-milk-and-honey-mary-robinette.html"&gt;&lt;b&gt;Shades of Milk and Honey - Mary Robinette Kowal&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem w trakcie lektury The House of Discarded Dreams E. Sedii. Jeżeli wreszcie pozbędę się paskudnego choróbska, wlekącego się niemal od początku miesiąca, może uda mi się złożyć kilka zdań na temat zimowych lektur.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-7189539733359716582?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/7189539733359716582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/2010-recommended-reading-list.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7189539733359716582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7189539733359716582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/2010-recommended-reading-list.html' title='2010 Recommended Reading List'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-TYIP5p1eZnA/TV_tHyiVCOI/AAAAAAAAAeE/zb1smCL7xb4/s72-c/luty2011.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-2491626766670551345</id><published>2011-02-13T01:39:00.006-06:00</published><updated>2011-02-13T09:01:45.233-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scalzi John'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Eisenstein Phyllis'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Capricon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chwedyk Richard'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wolfe Gene'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konwent'/><title type='text'>Capricon XXXI</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwierzęciem konwentowym nie jestem, chociaż bywam. Ograniczam się do uczestnictwa w wybranych wydarzeniach. Przede wszystkim są to spotkania autorskie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Organizatorzy trzydziestego pierwszego&amp;nbsp;&lt;b&gt;Capriconu&lt;/b&gt; (10-13 luty 2011, Wheeling, IL) zaprosili jako gościa honorowego &lt;b&gt;Johna Scalziego&lt;/b&gt;. Doskonała okazja by spotkać autora, między innymi,&lt;b&gt; Wojny starego człowieka&lt;/b&gt; i umieszczonych w &lt;b&gt;Krokach w nieznane 2010 Bożych napędów&lt;/b&gt;. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sympatyczny człowiek, pełen energii, z dystansem do siebie. Nie jestem w stanie przytoczyć nawet kilku anegdot z życia osobistego, by nie spalić. Dodatkowo przekaz nie byłby pełny, ponieważ niebagatelną rolę odgrywała mimika i gestykulacja. &lt;b&gt;Scalzi&lt;/b&gt; poprowadził spotkanie w taki sposób, że zanim się zorientowałem minęło 90 minut, a ja nie zrobiłem nawet jednego zdjęcia. Zaatakowałem zatem kiedy podpisywał książki (to znaczy grzecznie zapytałem, czy mogę zrobić kilka ujęć, na co J.S. chętnie przystał – nic na siłę).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6YULT1BfrCI/TVdy8DxDVNI/AAAAAAAAAd4/9AzXzOGaAXI/s1600/scalzi1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-6YULT1BfrCI/TVdy8DxDVNI/AAAAAAAAAd4/9AzXzOGaAXI/s400/scalzi1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;John Scalzi&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UTcFIljjbUw/TVdzG7Xi7OI/AAAAAAAAAd8/TqeDZr9rexU/s1600/scalzi2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-UTcFIljjbUw/TVdzG7Xi7OI/AAAAAAAAAd8/TqeDZr9rexU/s400/scalzi2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;John Scalzi&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od pewnego czasu obserwuję dyskusję &lt;b&gt;Getto nie istnieje?&lt;/b&gt; (&lt;a href="http://fantastyka.info.pl/forum/viewtopic.php?f=8&amp;amp;t=130"&gt;Drugi Obieg Fantastyki&lt;/a&gt;) zatem wybrałem się na panel&lt;b&gt;&amp;nbsp;Mainstreaming of SF&lt;/b&gt; (Are we finally escaping the „ghetto” of SF?)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-42627_6StRw/TVd1Rp_gfKI/AAAAAAAAAeA/KGA-7TEWRLY/s1600/getto.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="158" src="http://1.bp.blogspot.com/-42627_6StRw/TVd1Rp_gfKI/AAAAAAAAAeA/KGA-7TEWRLY/s400/getto.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Phyllis Eisenstein; Richard Chwedyk; Gene Wolfe&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wnioski po obu stronach oceanu bardzo podobne, oczywiście po wyeliminowaniu lokalnych naleciałości.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Raczej trudno wnieść do wymiany opinii coś nowego. W zasadzie każda kolejna wypowiedź jest/będzie powielaniem/przemielaniem wcześniej wyrażonych poglądów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypada sklecić przynajmniej kilka zdań na temat przebiegu dyskusji. Nie robiłem notatek, zatem sparafrazuję jedynie &lt;b&gt;Phyllis Eisenstein&lt;/b&gt;: Getto to stan umysłu. Jesteśmy w nim (zakładając, że faktycznie istnieje), bo nam to (wbrew pozorom) odpowiada. Lubimy być inni, wyjątkowi (czego następstwem jest założenie, że jesteśmy w pewnym stopniu lepsi od tych spoza kręgu, bo wtajemniczeni).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całkiem zgrabne podsumowanie zjawiska, a i części fanów jednocześnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na konwencie byłem zaledwie kilka godzin. Nie bawią mnie już fandomowe dyskusje. Wyszedłem np. z panelu&amp;nbsp;&lt;b&gt;Differences in Fan Cultures in the U.S. and Abroad&lt;/b&gt;. Dyskusja sprowadzała się do omawiania różnic pomiędzy Teksasem a Kalifornią (totalny hardcore), z małymi wycieczkami do Australii i Wielkiej Brytanii, zahaczając o Kanadę. Właściwie nic dziwnego. Skupiono się na kulturze anglosaskiej, pomijając inne obszary, zgodnie z zainteresowaniami obecnych. Utwierdziłem się jedynie w przekonaniu, że przeciętny pochłaniacz fantastyki w US nie jest zbytnio zainteresowany, co zapewne wypływa, przynajmniej częściowo, z bardzo ograniczonego dostępu do fantastyki nieanglosaskiej, co dzieje się w innych częściach świata. Opowiadać niezainteresowanym o fandomie w Polsce uznałem za bezcelowe, tym bardziej, że wypadłem z obiegu. W sumie liczyłem na internacjonalistycznego ducha, ale gdzieś się zawieruszył.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do ciekawszych zaliczam spotkanie&amp;nbsp;&lt;b&gt;Succeeding as a Professional Writer&lt;/b&gt;. Temat nie dotyczy mnie bezpośrednio, niemniej skusiłem się ze względu na znaczące różnice organizacji rynku w USA i w Polsce. Porady na temat wyboru agenta, pierwszych kroków na rynku itp. Zważywszy na liczbę osób zgromadzonych na sali (i deklarujących zamiłowanie do klepania w klawiaturę) śmiało można stwierdzić, że kandydatów na pisarzy jeszcze długo nie zabraknie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście, jak to zwykle bywa, interesujące punkty programu często się pokrywały, zaś chwilami trafiałem na okienka w czasie których nie miałem ochoty na żadną z propozycji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taki to był sobotni wypad.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-2491626766670551345?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/2491626766670551345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/capricon-xxxi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2491626766670551345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2491626766670551345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/capricon-xxxi.html' title='Capricon XXXI'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-6YULT1BfrCI/TVdy8DxDVNI/AAAAAAAAAd4/9AzXzOGaAXI/s72-c/scalzi1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3151662619821682357</id><published>2011-02-03T16:52:00.000-06:00</published><updated>2011-02-03T16:52:31.281-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wolfe Gene'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Home Fires - Gene Wolfe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUsu2KeI0-I/AAAAAAAAAdo/6PHEw8Xyi1o/s1600/wolfe.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUsu2KeI0-I/AAAAAAAAAdo/6PHEw8Xyi1o/s320/wolfe.JPG" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor &lt;b&gt;Home Fires&lt;/b&gt; należy do grona twórców konsekwentnie wykraczających poza ramy konwencji. Gatunek, czy jego gałęzie, zdaje się w przypadku autora &lt;b&gt;Piątej głowy Cerbera&lt;/b&gt; jedynie narzędziem służącym przedstawieniu konkretnej historii. Nie dziwi zatem kiedy opuszcza przestrzeń ograniczoną wyznacznikami uznanymi za charakterystyczne dla wybranego nurtu. Bardzo dobrze sytuację obrazuje opublikowana w 2008 roku powieść &lt;b&gt;An Evil Guest&lt;/b&gt;, jaskrawy przykład utworu ledwie mieszczącego się w gatunku, o konwencjach nie wspominając. W przypadku &lt;b&gt;Home Fires&lt;/b&gt; Wolfe ubiera wprawdzie opowieść w szaty science fiction, lecz traktuje gatunek niczym skrzynkę z narzędziami dobierając elementy niezbędne w danej chwili. Cóż z tego, że akcja rozgrywa się w przyszłości, w okresie walki z obcymi o nadające się do zamieszkania planety, skoro na pierwszy plan wysunięto relacje pomiędzy bohaterami. W tym wypadku fantastyka pozwala sięgnąć nieco głębiej by wyostrzyć postawy i motywacje postaci.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wątek przewodni stanowi związek głównego bohatera, doświadczonego prawnika o stabilnej sytuacji materialnej z kobietą, żołnierzem. Problemem wyjściowym jest różnica wieku partnerów, niegdyś rówieśników, oraz próba odbudowania związku. Chelle wraca na Ziemię po dwóch, czy trzech latach, pokiereszowana fizycznie i emocjonalnie,wciąż młoda, zaś Skip nieubłaganie zbliża się do pięćdziesiątki. W założeniu romantyczna wyprawa luksusowym statkiem wycieczkowym ma ułatwić ponowne zbliżenie. Oczywiście pozornie prosta sytuacja ewoluuje w festiwal zaskakujących wydarzeń.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W konstrukcji świata, a przede wszystkim fabuły trudno nie dostrzec odwołań do innych twórców. Wszak, oprócz pary kochanków, w centrum wydarzeń znajduje się kobieta z przeszczepioną pamięcią, pojawia się klub samobójców, szpiedzy i zamachy, zaś problemy z określeniem własnej tożsamości zdają się z Dicka żywcem wyrwane. Oczywiście nie scena po scenie, a raczej w warstwie psychologicznej bohaterów. Co więcej, w fabułę wpleciono elementy charakterystyczne dla prozy A. Christie. Dziwna to mieszanka, chwilami niestety trudna do przyswojenia.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wolfe posługuje się przede wszystkim dialogiem, stawiając czytelnika często przed trudnym zadaniem wyłuskania z wypowiadanych, przez bohaterów poszczególnych scen, kwestii, wniosków pozwalających odkryć faktyczny przebieg wydarzeń. Każdy przybiera odpowiednią w konkretnej sytuacji pozę, budując wizerunek częstokroć sprzeczny z rzeczywistością. Wprost rzecz ujmując bohaterowie kłamią na potęgę, zaś czytelnik bazując na dialogach musi poszukiwać prawdy. Lawiruje Wolfe mniej lub bardziej zręcznie. Niestety chwilami posuwa się odrobinę za daleko, co skutkuje zniecierpliwieniem. Dobrnięcie do zakończenia zdaje się nagrodą dla wytrwałych, zaś ukoronowaniem lektury jest złożenie elementów, często pozornie bezsensownych, w logiczną całość.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie przypadkiem wspomniałem &lt;b&gt;An Evil Guest&lt;/b&gt;. Obie powieści do pewnego stopnia wydają się podobne. Poszczególne sceny buduje autor może nieco pobieżnie w sferze scenografii i rekwizytów, natomiast przykłada wiele uwagi do wystąpień bohaterów. Konstrukcja taka nieodparcie przywodzi na myśl scenę kameralnego teatru, na której, w ascetycznym otoczeniu, rozgrywają się wydarzenia decydujące o atmosferze utworu, zaś kreacje aktorskie bezpośrednio wpływają na jakość przedstawienia. Właśnie jako składankę scen, nie wszystkich udanych, odbieram obie powieści.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gene Wolfe to Gene Wolfe. Nic nie jest do końca tym czym się początkowo wydaje. Amatorzy jego twórczości powinni być usatysfakcjonowani, zaś przeciwnicy śmiało mogą okopać się na wcześniej zajętych pozycjach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: TOR&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2011&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 304&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 24,99$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3151662619821682357?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3151662619821682357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/home-fires-gene-wolfe.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3151662619821682357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3151662619821682357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/home-fires-gene-wolfe.html' title='Home Fires - Gene Wolfe'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUsu2KeI0-I/AAAAAAAAAdo/6PHEw8Xyi1o/s72-c/wolfe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-4263662035281852475</id><published>2011-02-01T20:24:00.000-06:00</published><updated>2011-02-01T20:34:35.492-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Walton Jo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='McDermott J.M.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Adams John Joseph'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chadbourn Mark'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sedia Ekaterina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wolfe Gene'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hurley Kameron'/><title type='text'>Fantastyczny styczeń (i nie tylko). Zbiór refleksji różnych.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy rok rozpocząłem jeszcze w 2010, nieco absurdalne niemniej prawdziwe. Wspominałem wcześniej o &lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/wehiku-czasu.html"&gt;&lt;b&gt;Brave New Worlds&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, antologii pod redakcją &lt;b&gt;J.J. Adamsa&lt;/b&gt; wydanej nakładem &lt;b&gt;Night Shade Books&lt;/b&gt;. Kończę czytać, wkrótce zamierzam napisać więcej, w każdym razie już teraz mogę stwierdzić, że jest to pozycja z grupy „musisz mieć”. Zdecydowanie najlepsza, anglojęzyczna antologia tematyczna jaką przeczytałem w ciągu ostatnich lat. Mam na myśli dobór tekstów oraz układ opowiadań w zbiorze. Świetna robota.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUizSIEbmOI/AAAAAAAAAc8/xKgWjiJRdzE/s1600/gods.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUizSIEbmOI/AAAAAAAAAc8/xKgWjiJRdzE/s200/gods.JPG" width="136" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do tej samej kategorii, czyli pozycji obowiązkowych, zaliczam &lt;b&gt;Kroki w nieznane 2010&lt;/b&gt;. Książka wciąż na liście życzeń. Wspominam o propozycji wydawnictwa &lt;b&gt;Solaris&lt;/b&gt; ponieważ zawiera dwa teksty, które w minionym roku dołączyłem do księgozbioru. Relacja ceny do zawartości wydaje się bardzo korzystna zważywszy na fakt, że teksty &lt;b&gt;Scalziego i Chianga&lt;/b&gt; wydało &lt;b&gt;Subterranean Press&lt;/b&gt;, cena 20$ za każdy tytuł (pomijam stosunek zarobków do cen, temat na inną bajkę. SP jest wydawcą oferującym książki nieco lepiej wydane od konkurencji ale znacznie droższe, chociaż do &amp;nbsp;edytorskiej szaty &lt;b&gt;Uczty Wyobraźni&lt;/b&gt; daleka droga).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi1FtUNxZI/AAAAAAAAAdI/F1YN1Al9rN8/s1600/wolfe.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi1FtUNxZI/AAAAAAAAAdI/F1YN1Al9rN8/s200/wolfe.JPG" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wśród wyczekiwanych premier styczniowych znajduje się&lt;b&gt; Home Fires. Gene Wolfe&lt;/b&gt; to Gene Wolfe, wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom. Podobnie jak&lt;b&gt; An Evil Guest&lt;/b&gt; trudno wcisnąć&lt;b&gt; Home Fires&lt;/b&gt; w ramy konkretnej konwencji. Teoretycznie czysta science fiction, w praktyce znacznie więcej. W najnowszej powieści odnajduję specyficzny klimat charakterystyczny dla prozy tego autora. Ocenę pozostawiam na później, jestem w połowie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi1VnSnu8I/AAAAAAAAAdM/lBlFoLeCyIE/s1600/McDermott.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi1VnSnu8I/AAAAAAAAAdM/lBlFoLeCyIE/s200/McDermott.JPG" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwróciłem uwagę na kilka nowości. Wpis tyczący &lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/01/cowboy-angels-paul-mcauley.html"&gt;Cowboy Angels&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; zamieściłem chwilę temu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Intryguje powieść &lt;b&gt;J.M. McDermotta Never Knew Another&lt;/b&gt;. Interesująca okładka. Autora wciąż można uznawać za nową postać na fantastycznym firmamencie. Kompletnie nie wiem czego oczekiwać, bazuje na zaufaniu, wprawdzie ograniczonym, ale jednak do &lt;b&gt;Night Shade Books&lt;/b&gt;. Mam nadzieję, że nie będzie to potknięcie w nieustającej przygodzie poszukiwania ciekawych utworów, ze szczególnym naciskiem na twórczość autorów dopiero wkraczających lub od niedawna kroczących ciernistą drogą twórcy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi1qO-s5oI/AAAAAAAAAdQ/9sjZz9dIUnM/s1600/god%2527s.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi1qO-s5oI/AAAAAAAAAdQ/9sjZz9dIUnM/s200/god%2527s.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;God's War – Kameron Hurley&lt;/b&gt;. Jestem pełen jak najgorszych przeczuć. Ponownie publikacja &lt;b&gt;Night Shade Books&lt;/b&gt;. Uwiodła rekomendacja &lt;b&gt;VanderMeera&lt;/b&gt;. Postąpiłem wbrew przeczuciu. Koszmarna okładka. Generalnie nie kupuję w ciemno książek, nauczony doświadczeniem, przyozdobionych wizerunkiem walecznej/dziarskiej/mrocznej niewiasty. Tym razem na okładce twardszy od skały niewiast. Złe przeczucia pogłębił zwiastun. Mimo wszystko liczę na pozytywne zaskoczenie, pomimo dreszczy na widok okładki. Zgodnie z zapowiedziami ma być to przeciwieństwo tego czego unikam. Poczytamy, zobaczymy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" class="youtube-player" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/P36rGxLVUQo" title="YouTube video player" type="text/html" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieprzypadkowo wspominam o ilustracjach zdobiących pierwsze strony. Bardzo często w połączeniu z blurbem i lekturą losowo wybranych stron, stanowi decydujący o zakupie element. Mechanizm dotyczy &amp;nbsp;utworów autorów o których nie wiem zbyt wiele. Rozumiem, że blurb to ZŁO, a po szacie oceniać nie wypada. Mimo wszystko oceniam sposób wydania uwzględniając tak zwane ogólne wrażenie. Jak do tej pory intuicja zawodzi sporadycznie, czyli wpisuję się w konkretną grupę wyłoniona w wyniku badań marketingowych i statystyk, nawet jeżeli ciężko czasami przyznać, że jestem targetem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi4Px-xqaI/AAAAAAAAAdU/j9b6lRpX-00/s1600/scar-crow.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi4Px-xqaI/AAAAAAAAAdU/j9b6lRpX-00/s200/scar-crow.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Scar-Crow Men – Mark Chadbourn.&lt;/b&gt; Kontynuacja jednej z pierwszych książek o których pisałem na blogu. Tym razem propozycja wydawnictwa &lt;b&gt;PYR&lt;/b&gt;, którego znaczną część działalności stanowi wprowadzanie na amerykański rynek wyspiarzy. Podobnie wydanych przez &lt;b&gt;PYR&lt;/b&gt; tytułów nie brakuje, zaś wybór konkretnej pozycji był czystym przypadkiem. Być może inne książki z tego źródła są równie dobrymi czytadłami. Drugi tom cyklu, zatem oczekuję kontynuacji, a przede wszystkim rozrywki. 1593 rok, Londyn w kleszczach czarnej śmierci, ktoś morduje szpiegów w mieście. Kolejnym celem jest Willy Swyft (bohater tomu pierwszego).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi5OwyqP3I/AAAAAAAAAdY/tFqS57djBXY/s1600/walton.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi5OwyqP3I/AAAAAAAAAdY/tFqS57djBXY/s200/walton.JPG" width="127" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pośród nowości stosunkowo duże zainteresowanie wzbudza powieść&lt;b&gt; Among Others (TOR) Jo Walton&lt;/b&gt;. Nie jestem przekonany, chociaż z drugiej strony ciekawy, może w lutym. Coraz więcej zamieszania i pochlebnych recenzji. Wprawdzie omijam recenzje przed lekturą, w tym wypadku zrobiłem wyjątek. Wszystko wskazuje, że utwór wpisuje się w ramy tak zwanego realizmu magicznego. Zanim sięgnę, o ile to nastąpi, po &lt;b&gt;Among Others&lt;/b&gt;, zamierzam przeczytać opublikowany jesienią 2010 utwór &lt;b&gt;Ekateriny Sedii The House of Discarded Dreams (Prime)&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi5cIwXqxI/AAAAAAAAAdc/KEHsRRA6UDk/s1600/sedia.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi5cIwXqxI/AAAAAAAAAdc/KEHsRRA6UDk/s200/sedia.JPG" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to kolejna z rozpoczętych pozycji w styczniu. Wprawdzie dosyć trudno wczuć się w klimat. Główną bohaterką jest młodziutkie, ciemnoskóre dziewczę, a w tym względzie nadaję raczej na odmiennej częstotliwości, niemniej &lt;b&gt;Sedia&lt;/b&gt; w ciekawy sposób pisze o kwestiach dotyczących życia na obczyźnie, wyobcowania. Sporadycznie rzucane, niejako przy okazji, proste zdania wyśmienicie oddają istotę rzeczy. Wyzwala autorka ciąg myśli skutkujący odłożeniem książki. Zaskakujące doznanie, wypływające z doświadczeń. Przeczytałem zaledwie czterdzieści stron, a już mam osobisty stosunek do utworu, chociaż o dziwo nieszczególnie interesuję się losami bohaterki. To dopiero początek, a sugerując się blurbem prawdziwa jazda dopiero się rozpocznie. Mam tylko nadzieję, że nie zaniknie, to specyficzne „coś” czyniące książkę dla mnie niezwykłą.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi6vRovHmI/AAAAAAAAAdg/WkQe1WI6fJQ/s1600/heroes.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUi6vRovHmI/AAAAAAAAAdg/WkQe1WI6fJQ/s200/heroes.JPG" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest już dostępna nowa powieść &lt;b&gt;J. Abercrombiego&lt;/b&gt;. Amatorzy mocnych wrażeń zapewne otrzymają dawkę odpowiednich doznań. &amp;nbsp;Być może wkrótce więcej na ten temat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wśród przecenionych zdobyczy pierwsze miejsce przyznaję&lt;b&gt; Zoe's Tale&lt;/b&gt;, twarda oprawa (15% ceny z okładki). Zacisnąłem zęby na widok pierwszego wydania &lt;b&gt;Anathem Stephesona&lt;/b&gt; (poniżej 20%).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polska fantastyka w styczniu to trzeci tom trylogii &lt;b&gt;Podrzuckiego&lt;/b&gt;, dwa tomy &lt;b&gt;Zadry Piskorskiego, Trzeci Świat Guzka&lt;/b&gt;, a &lt;b&gt;Królikarnia&lt;/b&gt; w czytaniu. Zachęcony styczniowymi lekturami &amp;nbsp;zamierzam zdecydowanie więcej czasu poświęcić twórczości rodaków, chociaż na blogu o wrażeniach pisać nie będę (założenie takie).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Czasami człowiek musi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-4263662035281852475?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/4263662035281852475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/fantastyczny-styczen-i-nie-tylko-zbior.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/4263662035281852475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/4263662035281852475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/02/fantastyczny-styczen-i-nie-tylko-zbior.html' title='Fantastyczny styczeń (i nie tylko). Zbiór refleksji różnych.'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TUizSIEbmOI/AAAAAAAAAc8/xKgWjiJRdzE/s72-c/gods.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6300162108464953716</id><published>2011-01-22T20:02:00.000-06:00</published><updated>2011-01-22T20:06:59.578-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='McAuley Paul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Cowboy Angels - Paul McAuley</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TTuHT3q_Y-I/AAAAAAAAAcs/ugrrr2AeifM/s1600/CA.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TTuHT3q_Y-I/AAAAAAAAAcs/ugrrr2AeifM/s320/CA.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Styczeń nieoczekiwanie upływa pod znakiem historii związanych ze światami równoległymi. Tak się bowiem złożyło, że sięgnąłem wreszcie po &lt;b&gt;Trzeci Świat &lt;/b&gt;Guzka i &lt;b&gt;Zadrę&lt;/b&gt; Piskorskiego. Wrażenia pozytywne, podobało się jak najbardziej. Wprawdzie w przypadku M. G. nie zachowałem porządku chronologicznego, niemniej &lt;b&gt;Królikarnię&lt;/b&gt; zamierzam przeczytać w najbliższym czasie, chociaż oczywiście nie wiadomo czy zdołam plan zrealizować. Ledwie skończyłem &lt;b&gt;Trzeci Świat&lt;/b&gt; gdy na horyzoncie objawiła się powieść Paula McAuleya &lt;b&gt;Cowboy Angels&lt;/b&gt; tematycznie idealnie związana z wcześniejszymi lekturami. Nie ukrywam, że czekałem na tę pozycję od chwili ukończenia &lt;b&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/gardens-of-sun-paul-mcauley.html"&gt;Gardens of the Sun&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, chociaż parcie nie było na tyle silne by książkę sprowadzić z Wielkiej Brytanii.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;McAuley prezentuje opowieść osadzoną w okresie tak zwanej zimnej wojny. Zagrożenie komunizmem stanowi główną przyczynę działania służb specjalnych usiłujących za wszelką cenę powstrzymać czerwonego luda. Komuniści otrzymali rolę występującego w tle straszaka, zaś główna rozgrywka toczy się wewnątrz amerykańskich tajnych służb, których działania, a raczej knowania, posłużyły jako podstawa w trakcie konstrukcji fabuły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Starcie frakcji, służby w służbach, spisek, zerwani ze smyczy, niepokorni agenci, zagrożenie nuklearne itd. Wszyscy gonią króliczka według zasady: chcemy „to” mieć, ponieważ oni chcą „to” mieć, nawet jeżeli nie wiemy co „to” jest (przynajmniej przez znaczną część powieści), a jak już wiemy to jeszcze bardziej chcemy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bohaterowie, tytułowi cowboys angels, to elitarna grupa agentów oddelegowana do równoległych światów celem rozpoznania i gromadzenia informacji, a następnie prowadzenia operacji. Działania w terenie sprowadzają się przede wszystkim do militarnego i technologicznego wsparcia niekomunistycznych rządów amerykańskich w odkrytych rzeczywistościach oraz kierowania życiem politycznym. Jest to możliwe dzięki okryciu technologii umożliwiającej konstruowanie bram pozwalających na przemieszczanie się pomiędzy światami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konflikt w służbach eksploduje wraz z wyborem nowego prezydenta. Dominacja i podporządkowanie &amp;nbsp;równoległych rzeczywistości przestaje być obowiązującą linią polityczną. Portale stanowią teraz istotny element w dyplomacji i stosunkach handlowych. Część starej gwardii nie chce pogodzić się z takim stanem rzeczy. &amp;nbsp;Zderzenie frakcji, oparte na odmiennym definiowaniu wolności oraz pojmowaniu dobra wspólnego przez zainteresowane strony, trąci banałem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety akcja, pomimo teoretycznie gwałtownego przebiegu (pościgi, eksplozje, zabójstwa), nie wciąga. &amp;nbsp;Zamiast napięcia dominuje znużenie, a po pewnym czasie myśl o konieczności przeczytania kolejnej strony usypia. Thriller autorowi nie wyszedł, zabrakło emocji.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właściwie najsilniejszą stroną powieści jest teoretyczne uzasadnienie fenomenu światów równoległych. McAuley dokładnie wyjaśnia jak powstawały, co jest przyczyną różnic w historii, w jaki sposób wydarzenia w jednym świecie wpływają na inne rzeczywistości, jak wygląda interakcja z odpowiednikiem bohatera po drugiej stronie lustra i tak dalej. W tych przypadkach natura naukowca autora zdaje się brać górę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając &lt;b&gt;Cowboy Angels&lt;/b&gt; niejednokrotnie zastanawiałem się jak bardzo podobnymi ścieżkami podąża wyobraźnia twórców. Uczucie bez wątpienia potęgowane krótkim przedziałami czasu pomiędzy lekturą książek bazujących na zbliżonych założeniach. Zasady funkcjonowania światów równoległych w przypadku McAuleya i Piskorskiego są praktycznie identyczne. Wystarczy odrzucić sztafaż epoki Bonapartego w powieści Piskorskiego, pozbawić zimnowojennej otoczki utwór McAuleya, by otrzymać esencję niemalże jednaką dla obu powieści.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;Chwała amerykańskiemu wydawcy, że nie zachował porządku chronologicznego publikując w pierwszej kolejności nowsze utwory McAuleya, które bardzo cenię, to jest &lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/search/label/McAuley%20Paul"&gt;&lt;b&gt;The Quiet War i Gardens of the Sun&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Nie wiem czy po&lt;b&gt; Cowboy Angels&lt;/b&gt; dałbym się przekonać, by sięgnąć po kolejne książki. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: PYR&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2011, pierwsze wydanie Golancz 2007&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 363&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 16,00$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-6300162108464953716?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/6300162108464953716/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/01/cowboy-angels-paul-mcauley.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6300162108464953716'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6300162108464953716'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/01/cowboy-angels-paul-mcauley.html' title='Cowboy Angels - Paul McAuley'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TTuHT3q_Y-I/AAAAAAAAAcs/ugrrr2AeifM/s72-c/CA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3145313065895472536</id><published>2011-01-18T14:16:00.000-06:00</published><updated>2011-01-18T14:18:10.380-06:00</updated><title type='text'>2010 Philip K. Dick Award Nominees</title><content type='html'>Ogłoszono nominacje do Nagrody im. Philipa K. Dicka za 2010 rok. Przeczytałem tylko jeden z nominowanych utworów&lt;b&gt; &lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/strange-affair-of-spring-heeled-jack.html"&gt;The Strange Affair of Spring Heeled Jack&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Nieco niżej możecie poznać moją opinię na temat książki.&lt;br /&gt;Szczegółowa lista nominacji znajduje się&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.philipkdickaward.org/2011/01/2010-philip-k-dick-award-nominees-announced.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3145313065895472536?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3145313065895472536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/01/2010-philip-k-dick-award-nominees.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3145313065895472536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3145313065895472536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/01/2010-philip-k-dick-award-nominees.html' title='2010 Philip K. Dick Award Nominees'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-2390163344192848940</id><published>2011-01-08T16:41:00.000-06:00</published><updated>2011-01-08T16:41:49.383-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Robinson Kim Stanley'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czerneda Julie E.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wilson R. C.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lerner Edward M.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Weber David'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Valente Catherine M.'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Harrison M. John'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Erikson Steven'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Willis Connie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Langan John'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sanderson Brandon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Baker Kage'/><title type='text'>Odbijany</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami z różnych przyczyn przerywam lekturę. Dominują dwa powody: banalny, nie podoba mi się, ewentualnie trafiam na książkę którą zaczynam z marszu, gdy tylko wpadnie w ręce, odkładając na bok dotychczasową czytankę. Drugi przypadek skutkuje odsunięciem niedokończonego tytułu na coraz dalsze później ponieważ nowych pozycji w bibliotece wciąż przybywa. Generalnie jeżeli nie przeczytam książki bezpośrednio po zakupie, trafia na długą listę tytułów oczekując w kolejce, czyli nie wiadomo kiedy się przydarzy. Oszukuję siebie zapewnieniami, że poiwnienem, że na pewno, następna w kolejności itd.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytam dla przyjemności, przynajmniej fantastykę, pozwalam zatem ponieść się chwili popadając w czytelniczy chaos&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjQlCE1LiI/AAAAAAAAAbs/xWGDd8r_BfQ/s1600/odbijany.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjQlCE1LiI/AAAAAAAAAbs/xWGDd8r_BfQ/s400/odbijany.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wyliczankę czas zacząć. W pierwszej kolejności cykle.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjRHqeWsRI/AAAAAAAAAbw/oDDsHRnivRY/s1600/sanderson.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjRHqeWsRI/AAAAAAAAAbw/oDDsHRnivRY/s200/sanderson.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Way of Kings - Brandon Sanderson&lt;/b&gt;. Nawet nie zacząłem, zatem nie powinienem wspominać pierwszego tomu nowego cyklu. Odbijam się jednak od tej pozycji przynajmniej raz w miesiącu. Przytłaczają rozmiary. Potężne tomisko, tysiąc stron. Nie jestem do końca przekonany, czy chcę rozpoczynać niekończący się cykl fantasy. Trochę szkoda czasu. Nie wykluczam jednak lektury, szczególnie, że poprzednie książki Sandersona przeczytałem z przyjemnością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjRxd4hLWI/AAAAAAAAAb4/j87JoheTW8Y/s1600/gardens2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjRxd4hLWI/AAAAAAAAAb4/j87JoheTW8Y/s200/gardens2.jpg" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Gardens of the Moon - Steven Erikson&lt;/b&gt;. Drugie podejście, z mocnym postanowieniem przeczytania do końca, zakończone niepowodzeniem. Specjalnie zamówiłem wydanie większe od kieszonkowego,&amp;nbsp;w miękkiej oprawie, ze względu na rozmiar czcionki. Tu nastąpiło rozczarowanie za sprawą haniebnie drobnego druku. Pierwszy tom &lt;b&gt;Malazańskiej Księgi Poległych&lt;/b&gt; nie przypadł mi do gustu. Poszatkowane, pokrojone, rozpoczęte od środka w dodatku nie mogę wyczuć stylu autora, złapać rytmu. Gigantyczny cykl fantasy okazał się nie dla mnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjSOXkfYSI/AAAAAAAAAb8/YoE26H8YKoY/s1600/weber.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjSOXkfYSI/AAAAAAAAAb8/YoE26H8YKoY/s200/weber.JPG" width="123" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;By Heresies Distressed - David Weber&lt;/b&gt;. Trzeci tom cyklu &lt;b&gt;Schronienie&lt;/b&gt; kupiłem z rozpędu. Przeczytałem pierwsze dwie części i nie do końca rozumiem dlaczego przytargałem do domu trzecią, odruch chyba. &lt;b&gt;Rafa Armagedonu&lt;/b&gt; jest względnie strawna, chociaż autor bez najmniejszych skrupułów przenosi wydarzenia historyczne do wykreowanego świata, jedynie nieznacznie zmodyfikowane zgodnie z wymogami utworu. Drugi tom wyczerpuje klasyczne znamiona kolejnej części cyklu, trochę się dzieje, coś kończy, coś zaczyna. Zacząłem czytać tom trzeci i powtórka z dwójki. Przerwałem, czwartej odsłony nie kupiłem i nie zamierzam. Szkoda czasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjS4bc0JcI/AAAAAAAAAcA/dM1Ihr60lG0/s1600/baker.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjS4bc0JcI/AAAAAAAAAcA/dM1Ihr60lG0/s200/baker.JPG" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;In the Garden of Iden - Kage Baker&lt;/b&gt;. Firma Dr Zeus Inc. Wysyła agentów w przeszłość by gromadzili i zabezpieczali dzieła sztuki. Jest to rzecz jasna przedsięwzięcie finansowe generujące imponujące zyski. Podróże w czasie możliwe są praktycznie tylko w jedną stronę, do przeszłości.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Początek cyklu &lt;b&gt;The Company&lt;/b&gt;, pierwsza powieść Kage Baker. &amp;nbsp;Skusiły mnie dobre opinie o serii i twórczości autorki ogólnie. Niestety opublikowany w latach siedemdziesiątych utwór nie spełnił oczekiwań. Być może nowatorski, zabawny itd. w chwili wydania niestety nie jest takim obecnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjTcjmJGjI/AAAAAAAAAcE/NUPwbjqQREc/s1600/czerneda.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjTcjmJGjI/AAAAAAAAAcE/NUPwbjqQREc/s200/czerneda.JPG" width="123" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;A Thousand Words for Stranger - Julie E. Czerneda&lt;/b&gt;. Pierwszy tom &lt;b&gt;The Trade Pact Universe&lt;/b&gt;. Międzygwiezdna gonitwa, klany, pakty, miłość, zazdrość, zdrada, konflikty interesów. Podane w leciutkiej formie łączącej styl znany z Harlequinów z galaktycznym rozmachem Gwiezdnych Wojen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dysponuję wydaniem z okazji dziesiątej rocznicy produktu na rynku, czyli dałem się złapać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjUEymymTI/AAAAAAAAAcI/QWQ1PUL83vQ/s1600/galileo.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjUEymymTI/AAAAAAAAAcI/QWQ1PUL83vQ/s200/galileo.JPG" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Galileo's Dream - Kim Stanley Robinson&lt;/b&gt;. Utknąłem na 230 stronie w styczniu 2010 i nie mogę &amp;nbsp;zebrać sił by dokończyć. Brnie autor z mozołem. Nieco interesujących fragmentów, szczególnie tyczących życia Galileusza. Ciekawe ukazanie sposobu dokonywania odkryć przez uczonego (tajemniczy podpowiadacze, jak na powieść sf przystało).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to czasy współczesne Galileuszowi zaś drugą są wyprawy w odległą przyszłość. Niestety fragmenty opisujące wydarzenia na księżycach Jowisza kompletnie nie pasują do części historycznej. Autor zarżnął pomysł, szkoda. Co chwila dochodziłem &amp;nbsp;do ściany nie potrafiąc wczuć się w klimat. Rozczarowanie tym bardziej bolesne, że długo czekałem na&lt;b&gt; Galileo's Dream&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjUdbRkuPI/AAAAAAAAAcM/UP4DTM7Tf10/s1600/Lerner.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjUdbRkuPI/AAAAAAAAAcM/UP4DTM7Tf10/s200/Lerner.JPG" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Small Miracles - Edward M. Lerner&lt;/b&gt;. Niedaleka przyszłość. Nanotechnologia powoli znajduje praktyczne zastosowanie. Przedstawiciel firmy zainteresowanej sprzedażą specjalnych kombinezonów ochronnych naszpikowanych nanobotami prezentuje możliwości produktu uczestnicząc w policyjnych akcjach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę odłożyłem ponieważ zacząłem czytać inną pozycję. Niezbyt odpowiada mi styl oraz sposób przedstawienia tematu. Nie wykluczam jednak kolejnego podejścia.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjVH4raCpI/AAAAAAAAAcQ/4kRh-d6CTMM/s1600/allclear.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjVH4raCpI/AAAAAAAAAcQ/4kRh-d6CTMM/s200/allclear.JPG" width="130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;All Clear - Connie Willis&lt;/b&gt;. Kontynuacja &lt;b&gt;Blackout&lt;/b&gt;, czyli historia o podróżach w czasie i II wojnie światowej. Lektura bez znajomości pierwszego tomu byłaby nieporozumienie. Po raz kolejny przekonałem się na własnej skórze, że warto poczekać do chwili kiedy dostępna jest całość. Blackout wydano w zimie 2010, zaś na kontynuację czekałem do jesieni. Zapewne pochłonąłbym&lt;b&gt; All Clear&lt;/b&gt; zaraz po pierwszym tomie. Niestety wystarczyło kilka miesięcy by zapał wyparował. Myślę, że przeczytam, jednak ze względu na wysoki stopień zagmatwania fabuły konieczna będzie, przynajmniej pobieżna, powtórka z &lt;b&gt;Blackout&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjWFKmWzJI/AAAAAAAAAcU/cBv8JNz2gws/s1600/Lanagan.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjWFKmWzJI/AAAAAAAAAcU/cBv8JNz2gws/s200/Lanagan.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;House of Windows - John Langan&lt;/b&gt;. Zakładka od dłuższego czasu tkwi na 85 stronie ale wciąż uważam, że książka jest&amp;nbsp;„w czytaniu”. Historia trudnych relacji ojca z synem, profesora literatury z żołnierzem. Interesujący obraz współczesnych Stanów Zjednoczonych, z domieszką niesamowitego klimatu, nawet grozy. Langan jest mistrzem opisów, potrafi stworzyć subtelny, niepowtarzalny klimat, zbudować atmosferę. Jestem pewien, że przeczytam do końca. Problemem jest sposób wydania, a dokładniej maniera z jaką Night Shade Books publikuje książki. Mam na myśli odstępy pomiędzy wersami, słowami, literami, a wreszcie rodzaj czcionki. Efektem, potęgowanym wąskim nagłówkiem i stopką, są trudne do przebrnięcia strony. Tekst zlewa się tworząc, szczególnie w przypadku Langana, monolit liter, zadrukowane strony bez punktu zaczepienia, wytchnienia dla oka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjWi-B5wiI/AAAAAAAAAcY/AyqmvuDLNqg/s1600/valente.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjWi-B5wiI/AAAAAAAAAcY/AyqmvuDLNqg/s200/valente.JPG" width="130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Habitation of the Blessed - Catherine M. Valente&lt;/b&gt;. Wyprawa do mitycznego królestwa Ksiedza Jana (Prezbitera). Przywołanie tej postaci wyzwala ciąg skojarzeń, do pewnego stopnia ukierunkowujących, zatem obszerny komentarz wydaje się zbyteczny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewien zakonnik trafia do legendarnej krainy, gdzie odnajduje drzewo owocujące książkami. Każdy tom zawiera inną historię. Czytelnik poznaje zatem fragmenty przeplatających się opowieści. Lektura do pewnego stopnia nużąca. Bardzo duży nacisk na formę. Wciąż&amp;nbsp;„w czytaniu" i jeszcze potrwa.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjXAox2CMI/AAAAAAAAAcc/PkbkEGvv4iA/s1600/Light.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjXAox2CMI/AAAAAAAAAcc/PkbkEGvv4iA/s200/Light.jpg" width="134" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Light - M. John Harrison&lt;/b&gt;. Sięgnąłem po &lt;b&gt;Światło&lt;/b&gt; pod koniec roku. Zamierzałem poznać książkę, by śledzić dyskusję zapowiedzianą&lt;a href="http://fantastyka.info.pl/forum/viewtopic.php?f=8&amp;amp;t=375"&gt; na tym forum&lt;/a&gt;. Zacząłem, nawet wciągnęło. Niestety na horyzoncie pojawił się Wawrzyniec Podrzucki, a konkretnie trylogia &lt;b&gt;Yggdrasil&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Światło&lt;/b&gt; niedokończone.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjXgQeIqWI/AAAAAAAAAcg/fjBMDD8qsQ4/s1600/comstock2.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjXgQeIqWI/AAAAAAAAAcg/fjBMDD8qsQ4/s200/comstock2.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Julian Comstock: A Story of 22nd-Century America - Robert Charles Wilson&lt;/b&gt;. W tym przypadku nie rozumiem siebie. Książka wyśmienita, a odłożona jesienią na bok. Historia osadzona w przyszłości, ponad sto lat po epoce Rozkwitu, zakończonej w wyniku wyczerpania zasobów. Ameryka cofa się w rozwoju. Na kartach powieści Wilson przedstawia świat zbliżony do Dzikiego Zachodu oraz wojny secesyjnej. Autor wyśmienicie ukazuje zarówno świat jak mentalność mieszkańców. Mnóstwo doskonałych fragmentów przybliżających realia utworu, że wspomnę tylko wyprawę bohaterów do kina.&amp;nbsp;Zamierzam dokończyć.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Koniec podsumowania roku na „nie”.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjYAcDPwRI/AAAAAAAAAck/L3FstnGjT8c/s1600/odbijany2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjYAcDPwRI/AAAAAAAAAck/L3FstnGjT8c/s400/odbijany2.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Piramidka, obowiązkowo (podpatrzone)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-2390163344192848940?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/2390163344192848940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/01/odbijany.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2390163344192848940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2390163344192848940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2011/01/odbijany.html' title='Odbijany'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TSjQlCE1LiI/AAAAAAAAAbs/xWGDd8r_BfQ/s72-c/odbijany.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-8519780177089191049</id><published>2010-12-27T13:27:00.001-06:00</published><updated>2011-04-08T22:00:26.523-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Adams John Joseph'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='antologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Night Shade Books'/><title type='text'>Wehikuł czasu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miał być przegląd lektur porzuconych, pozycji których z różnych przyczyn nie przeczytałem do końca. &amp;nbsp; Nie będzie, może innym razem. W każdym razie korzystając z wolnego czasu dokonałem przeglądu zgromadzonych książek próbując, nieskutecznie, ułożyć listę lektur na najbliższe tygodnie. Nawet nie myślę o miesiącach, wiem, że układanka rozleci się gdy w ręce wpadnie nowy tytuł. Czekam na kilka &amp;nbsp;pozycji z którymi wiążę nadzieję na dobrze spędzony czas.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie jedna z nowości jest przyczyną wpisu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRjlupanBrI/AAAAAAAAAbU/DtvSjxwiilg/s1600/183_large5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRjlupanBrI/AAAAAAAAAbU/DtvSjxwiilg/s320/183_large5.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo &lt;b&gt;Night Shade Books&lt;/b&gt; zapowiedziało wydanie antologii &lt;b&gt;Brave New Worlds&lt;/b&gt;. Tomik firmuje John Joseph Adams, zaś motywem przewodnim jest dystopia. Temat w połączeniu z intrygującym doborem autorów pobudził apetyt. Na &lt;a href="http://www.nightshadebooks.com/cart.php?m=product_list&amp;amp;c=4"&gt;stronie wydawnictwa&lt;/a&gt; znalazłem &amp;nbsp;informację, że książka trafi do sprzedaży w styczniu 2011. Przełączyłem się zatem w tryb wyczekiwania.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem wydawca przygotował niespodziankę. Odwiedzając księgarnię tydzień, może dziesięć dni, przed świętami na półce znalazłem&amp;nbsp;&lt;b&gt;Brave New Worlds&lt;/b&gt; właśnie. Trudno było nie zauważyć chociażby ze względu na, większą niż zwykle, liczbę egzemplarzy wyłożonych w dziale nowości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zasadzie nic nadzwyczajnego. Nie dziwi, że wydawnictwo starało się zdążyć na szczyt świątecznej gorączki zakupów. Lekkie rozbawienie wywołała rzecz następująca: © 2011. Sprawdziłem dzisiaj ponownie zapowiedzi &lt;b&gt;Night Shade Books&lt;/b&gt;. Wciąż widnieje styczeń 2011. Pomijam przyczyny, w każdym razie sytuacja nieodparcie kojarzy się z odstawianą każdego roku błazenadą producentów i dystrybutorów samochodów, wprowadzających do sprzedaży w październiku pojazdy oznaczone dopiero zbliżającym się rocznikiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawostka taka.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-8519780177089191049?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/8519780177089191049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/wehiku-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8519780177089191049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8519780177089191049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/wehiku-czasu.html' title='Wehikuł czasu'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRjlupanBrI/AAAAAAAAAbU/DtvSjxwiilg/s72-c/183_large5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-1542493942053486543</id><published>2010-12-21T23:49:00.000-06:00</published><updated>2010-12-21T23:49:14.483-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hodder Mark'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>The Strange Affair of Spring Heeled Jack - Mark Hodder</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRGA7gZZ7AI/AAAAAAAAAbI/PsJrQ6eMcxk/s1600/SHJack.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRGA7gZZ7AI/AAAAAAAAAbI/PsJrQ6eMcxk/s320/SHJack.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami sięgając po książkę mam nadzieję powrócić do chwil kiedy jako dzieciak przeżywałem z wypiekami na twarzy awanturnicze przygody bohaterów Verne'a lub towarzyszyłem Watsonowi wspierającemu Holmesa w trakcie rozwiązywania kryminalnych zagadek. Do dziś pamiętam umorusany jogurtem egzemplarz z przygodami autorstwa Doyle'a. Wielokrotnie przeczytany zbiorek stanowił furtkę do dziewiętnastowiecznego Londynu, pełnego tajemnic i magnetycznego uroku. Podobne emocje wywoływały perypetie angielskiego dżentelmena P. Fogga starającego się objechać świat w osiemdziesiąt dni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wspominając dawno przeczytane książki nie wypada pominąć historii naukowca, badającego na sobie specyfik przemieniający uczonego w potwora, pióra Stevensona, zamykający w pewien sposób listę lektur. W tym przypadku dochodzi jeszcze komiks drukowany na żółtym papierze wyśmienicie ilustrujący kluczowe wydarzenia &amp;nbsp;utworu. Niestety przepadł wraz z całym zbiorem, kiedy uznałem, że z komiksów wyrosłem. Ot, baran.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście to tylko przykłady, flagowe okręty szczenięcych fascynacji, o których wspominam nie bez powodu. Nadarzyła się bowiem okazja powrotu do awanturniczego klimatu Londynu dziewiętnastego wieku za sprawą debiutu powieściowego Marka Hoddera &lt;b&gt;The Strange Affair of Spring Heeled Jack&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRGFGVCPhBI/AAAAAAAAAbM/nM53ZT80JHw/s1600/Burton.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRGFGVCPhBI/AAAAAAAAAbM/nM53ZT80JHw/s1600/Burton.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Richard_Francis_Burton"&gt;Sir Richard Francis Burton&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy natrafiłem na książkę Hoddera nie mogłem się oprzeć i dołączyłem ją do księgozbioru. Na decyzję dodatkowo wpłynęły okładka i blurb, a konkretnie imię i nazwisko jednej z najciekawszych postaci dziewiętnastego wieku: Sir Richard Francis Burton. &amp;nbsp;Podróżnik, między innymi jeden z głównych organizatorów wyprawy w poszukiwaniu źródeł Nilu firmowanej przez Królewskie Towarzystwo Geograficzne, poliglota i tłumacz, przełożył z języka arabskiego &lt;b&gt;The Arabian Nights&lt;/b&gt;, czyli &lt;b&gt;Baśnie tysiąca i jednej nocy&lt;/b&gt; oraz &lt;b&gt;Kamasutrę&lt;/b&gt;, a wreszcie żołnierz i dyplomata. Chyba najciekawszym epizodem w życiu Burtona, świadczącym o niebywałej fantazji, była wyprawa do Mekki i Medyny w przebraniu pielgrzyma.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hodder powierzył Burtonowi rolę głównego bohatera. Nie był pierwszy. Wcześniej podobnie postąpił Filip Jose Farmer w wyróżnionej Nagrodą Hugo powieści&lt;b&gt; Gdzie wasze ciała porzucone.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Londyn w utworze Hoddera jest nieco innym &amp;nbsp;miastem niż to znane z przekazów historycznych. Innym ponieważ czas niby ten sam lecz wydarzenia potoczyły się inaczej. W 1861 królowa Wiktoria nie żyje, zaś na tronie od dwudziestu lat zasiada jej mąż Albert. W nieco innym kierunku zmierza również nauka. Postęp technologiczny jest ściśle związany nie tylko z rozwojem technicznym lecz z eugeniką, której w świecie Hoddera bliżej do genetyki. Para i eugenika stanowią siłę napędową rozwoju, zaś ulice pełne są groteskowych stworzeń, wyhodowanych z myślą o realizacji konkretnych zadań oraz &amp;nbsp;parowych maszyn wykorzystywanych w życiu codziennym. Co ciekawe Hodder zdołał oddać w tym względzie charakter epoki. Urządzenia funkcjonują w oparciu o dziewiętnastowieczny stan wiedzy, skonstruowane dostępnymi w epoce narzędziami, co więcej wypływają z mentalności, sposobu myślenia i potrzeb ludzi współczesnych Burtonowi. Bawi się wyobrażeniem o tym w jakim kierunku postępowałby zmiany gdyby na pewnym etapie wprowadzić czynnik zakłócający przebieg wydarzeń znanych z historycznych zapisów. Nie wykracza poza granice rozwoju nauki w przedstawianym okresie. W efekcie pomysły i ich realizacja przypominają chwilami poczynania Frankensteina.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznaję, że odpowiada mi sposób ukazania Londynu w&lt;b&gt; The Strange Affair of Spring Heeled Jack&lt;/b&gt;. Autor stara się przedstawić oryginalny a jednocześnie w miarę realny obraz miasta. Nie ogranicza się wyłącznie do prezentacji efektownych gadżetów i kostiumów lecz sięga głębiej, czerpie z bogactwa zróżnicowania społecznego i różnorodnych idei. Wplata w fabułę spory dotyczące sposobu życia, moralności, poglądy głoszone przez libertynów itd. Nadaje miastu specyficzną barwę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilami jednak brakuje umiaru, co prawdopodobnie wypływa z chęci nasycenia Londynu odmiennymi od udokumentowanych historycznie wynalazkami. Z drugie strony realizuje ciekawy pomysł wprowadzenia do świata przedstawionego wynalazków &amp;nbsp;opracowanych lecz z różnych przyczyn porzuconych, które w Londynie Hoddera znajdują praktyczne zastosowanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Słów kilka o fabule.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wątek przewodni stanowi dochodzenie prowadzone przez Burtona, na zlecenie premiera i króla, którego przedmiot stanowi zagadka ludzi wilków porywających pomocników kominiarzy. Sprawa w pierwszej chwili wydaje się absurdalna, jednak rozwiązanie jest zarówno zabawne jak makabryczne. Spring Heeled Jack początkowo objęty jest odrębnym śledztwem. W każdym razie napadający na młode kobiety Jack stosunkowo szybko wysuwa się na pierwszy plan. Demoniczna postać terroryzuje Londyn i okolice. Co dziwne napaści powtarzają się w nieregularnych odstępach czasu od wielu lat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRGJ3W9ZrGI/AAAAAAAAAbQ/2r6SQRpspnA/s1600/SHJ.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRGJ3W9ZrGI/AAAAAAAAAbQ/2r6SQRpspnA/s320/SHJ.jpg" width="209" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Spring_Heeled_Jack"&gt;Spring Heeled Jack&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hodder wprost odwołuje się do jednej z dziewiętnastowiecznych legend, a właściwie przedstawia własną interpretację zdarzeń. Warto wspomnieć, że ataki na kobiety miały miejsce w rzeczywistości. Niektórzy utożsamiali Jacka z Kubą Rozpruwaczem, zaś inni uważali, że to prowadzący rozrywkowy styl życia Henry Beresford, o którym również wspomina Hodder chociaż w nieco innym kontekście. (Spring Heeled Jack do dzisiaj pobudza wyobraźnię, o czym świadczą między innymi liczne strony internetowe).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Burton po nieoczekiwanym, a o gwałtownym przebiegu, spotkaniu z Jackiem wytrwale dąży do wyjaśnienia tajemnicy. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez większość powieści czytelnik obserwuje wydarzenia z punktu widzenia Burtona. Jednak pod koniec autor oddaje głos ściganej postaci. W ten sposób poznajemy prawdziwą historię Jacka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zasadzie o przebiegu wydarzeń nie można napisać więcej bez obawy zdradzenia kluczowych elementów utworu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konfrontacja agenta króla z niesamowitym przeciwnikiem obfituje w gwałtowne zwroty akcji, pościgi itd. Warto dodać, że tajemnica ma drugie dno, a odkrycie całej prawdy wymaga nadzwyczajnego wysiłku, sprytu i pomocy wielu osób.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Burtona wspiera grono zaufanych towarzyszy. Niestety bohaterowie nie są najmocniejszą stroną powieści. Główna &amp;nbsp;postać wypada w porównaniu z innymi stosunkowo dobrze. Wprawdzie niektóre zachowania sprawiają wrażenie nienaturalnych, niemniej Burton, któremu śmiało można przypiąć łatę męskiej, protekcjonalnej, szowinistycznej świni, jawi się jako najlepiej przemyślana postać. Niestety kompanowi agenta, młodemu poecie o nazwisku Swinburne autor powierza zadania nieprzystające do kreowanego wizerunku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez utwór przewija się jeszcze kilka istotnych, ze względu na przebieg wydarzeń, osób. Ciekawie prezentuje się &amp;nbsp;grupa czarnych charakterów skupiona wokół Darwina. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Największe zastrzeżenia dotyczą motywów, przyczyny dla której Spring Heeled Jack podejmuje działania. Muszę przyznać, że przytoczone argumenty nie przekonują kompletnie. Można byłoby przymknąć oczy gdyby brakiem logiki obarczona była tylko siła sprawcza popychająca bohatera do działania. Niestety argumenty uzasadniające kolejne poczynania Jacka nie pasują do tego kim postać faktycznie jest.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po stronie wad zapisuję część dialogów oraz niezbyt udaną konstrukcję niektórych scen.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo wszystko Mark Hodder serwuje interesującą powieść. Najciekawszym aspektem jest mieszanka fikcji z rzeczywistością. Autor żongluje faktami i datami, wykazując znajomość tematu godną historyka. Sprawnie, bez zadęcia, a często z poczuciem humoru, zrealizowana koncepcja skłania do powtórki z historii zapewniając jednocześnie solidną dawkę rozrywki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino, Georgia, Baskerville, serif; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: PYR&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: &amp;nbsp;2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 373&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 16,00$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-1542493942053486543?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/1542493942053486543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/strange-affair-of-spring-heeled-jack.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1542493942053486543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1542493942053486543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/strange-affair-of-spring-heeled-jack.html' title='The Strange Affair of Spring Heeled Jack - Mark Hodder'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TRGA7gZZ7AI/AAAAAAAAAbI/PsJrQ6eMcxk/s72-c/SHJack.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-5810452657840032515</id><published>2010-12-12T09:57:00.000-06:00</published><updated>2010-12-12T10:08:57.262-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Akers Tim'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>The Horns of Ruin - Tim Akers</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TQTsHPfrq_I/AAAAAAAAAa4/I-HnNQg9sJ8/s1600/horns.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TQTsHPfrq_I/AAAAAAAAAa4/I-HnNQg9sJ8/s320/horns.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Horns of Ruin&lt;/b&gt; to druga powieść w dorobku Tima Akersa. Tym razem książka ukazała się nakładem wydawnictwa PYR. W odróżnieniu od &lt;b&gt;Heart of Veridion&lt;/b&gt; utwór wydano w formacie większym aniżeli kieszonkowy. Wspominam o tym, ponieważ w moim odczuciu debiut powieściowy przemknął bez echa, do czego bez wątpienia przyczynił się sposób wydania przez Solaris Books, wydawnictwa &amp;nbsp;powstałego z inicjatywy Black Library Publishing (BLP specjalizuje się w publikowaniu utworów osadzonych w uniwersum gier spod znaku Games Workshop). W każdym razie pierwsza powieść Akersa nie była zbyt widoczna na księgarskich półkach. &lt;b&gt;Heart of Veridon&lt;/b&gt; to dobrze napisana przygodowa opowieść, okraszona solidną dawką akcji, z odrobiną patosu, w świecie dziwnych mechanizmów i pary. &lt;b&gt;The Horns of Ruin&lt;/b&gt; również zawiera wymienione elementy, jednak w każdej sferze jest bardziej. Więcej akcji, patosu, religii, mechanizmów i pary.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść od pierwszych stron nieodparcie kojarzy się z grą komputerową lub scenariuszem RPG przetworzonym zgodnie z wymogami samodzielnej opowieści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W monumentalnym mieście rządzonym przez ostatniego z trzech nieśmiertelnych braci bogów dochodzi do szeregu niepokojących wydarzeń godzących w dobro zakonu martwego boga Morgana, patrona wojowników, hołdującego zasadzie braterstwa, wiernie strzegącego tradycji oręża. Seria porwań i morderstw jasno wskazuje, że komuś bardzo zależy na przyspieszeniu upadku niezbyt dobrze prosperującego zgromadzenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Eva Forge ostatni paladyn zakonu tropi sprawców, jak na wyznawcę Morgana przystało, często sięgając po broń. Musi odpowiedzieć na pytanie, czy za tajemniczymi zdarzeniami stoją wyznawcy Amona boga uczonych i bibliotekarzy, który zdradził braci i zabił Morgana, za co srogo został ukarany przez trzeciego z braci, uzdrowiciela, a może inna, nieznana siła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bezkompromisowa Eva zmusza do współpracy opornych przedstawicieli policji i wyznawców innych kultów. Bez względu na okoliczności Forge brnie do przodu odkrywając kolejne elementy układanki. Fałsz i zdrada &amp;nbsp;zmuszają bohaterkę do zweryfikowania poglądów i wyzbycia się uprzedzeń.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trudno rozwodzić się nad charakterem czy dylematami Forge. To model postaci jaki znam z gier. Przypomina mi &amp;nbsp;paladyna w grze &lt;b&gt;Lineage II&lt;/b&gt;, chociaż w innych produkcjach bez problemu można odnaleźć wojowników wspieranych w walce błogosławieństwami zsyłanymi przez bóstwo. Błogosławieństwa właśnie, a dokładniej sposób przedstawienia, sprowadzają na ziemię, czytelnika rzecz jasna. Stanowią zgrzyt, element niepasujący do całości. Każda inwokacja prowadzi do określonego wzmocnienia: szybkości, refleksu, odporności itd. Niemal widziałem ikony na ekranie monitora przyporządkowane poszczególnym błogosławieństwom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wbrew pozorom Akers stworzył ciekawą postać w ramach przyjętych założeń. Porywcza, skłonna do uniesień i wygłaszania patetycznych fraz, a ponieważ historię opowiada Forge patosem przesiąknięta jest cała opowieść, &amp;nbsp;niewiasta nie przebiera w środkach, trzyma się ścieżki profesji. Efektem jest niemal nieustająca akcja.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypada jeszcze wspomnieć o świecie w którym rzecz cała się rozgrywa. Akers konstruuje arenę wydarzeń podobnie jak główną bohaterkę, zgodnie z przyjętą konwencją, boleśnie konsekwentnie. W powieści odnajduję wszystkie elementy powszechnie uważane za typowe dla steampunk. Dużo stali, szkła, parowych maszyn, trybów itd. itp. Do tego magia, kultyści i ożywieni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest to utwór ambitny. Niemniej Akers prezentuje sprawnie napisaną powieść, szczęśliwie niezbyt obszerną, dzięki czemu niedociągnięcia, może za wyjątkiem inwokacji, które uważam za główną wadę &lt;b&gt;The Horns of Ruin&lt;/b&gt;, nie zniechęcają do ukończenia lektury. &amp;nbsp;W sam raz na wieczór, w porywach dwa. Generalnie niezła rozrywka. No i oczywiście ciąg dalszy nastąpi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: PYR&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: listopad 2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 269&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 16,00$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-5810452657840032515?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/5810452657840032515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/horns-of-ruin-tim-akers.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5810452657840032515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5810452657840032515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/horns-of-ruin-tim-akers.html' title='The Horns of Ruin - Tim Akers'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TQTsHPfrq_I/AAAAAAAAAa4/I-HnNQg9sJ8/s72-c/horns.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-1628653314429269174</id><published>2010-12-04T23:40:00.000-06:00</published><updated>2010-12-08T07:06:38.526-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='S.J. Tucker'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tricky Pixie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>Fantastyczna podróż muzyczna # 3 - Tricky Pixie &amp; S.J. Tucker</title><content type='html'>Nieodłączną część konwentu WindyCon, organizowanego jesienią w okolicach Chicago, stanowi muzyka. Organizatorzy zaprosili w tym roku grupę &lt;a href="http://www.trickypixie.com/"&gt;&lt;b&gt;Tricky Pixie&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; jako Music Guest of Honor. Przyznaję, że zazwyczaj dosyć lekceważąco traktuję konwentowy blok muzyczny. Ponieważ w piątkowe popołudnie nie przewidziano interesujących, moim zdaniem, spotkań, zostałem w sali w której dokonano otwarcia imprezy. Czekałem na pierwszy koncert zaintrygowany licznymi instrumentami przygotowanymi na scenie. Wkrótce wystąpiła &lt;b&gt;S.J&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Tucker&lt;/b&gt; w towarzystwie &lt;b&gt;Betsy Tinney&lt;/b&gt;. Wokal, gitara i wiolonczela. Część kompozycji pochodziła z najnowszej płyty &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.sjtucker.com/index.php"&gt;S.J. Tucker&lt;/a&gt; Mischief&lt;/b&gt; Nie będę rozwodził się nad występem. Proponuję posłuchać, chociaż sama muzyka nie do końca oddaje charakter koncertu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: -webkit-monospace; font-size: 13px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;object classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" data="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=473994507/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//" height="100" type="text/html" width="400"&gt;&lt;param name="movie" value="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=473994507/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//"&gt;&lt;param name="quality" value="high"&gt;&lt;param name="allowNetworking" value="always"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="never"&gt;&lt;object data="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=473994507/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//" type="text/html" width="400" height="100"&gt;&lt;/object&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: -webkit-monospace; font-size: 13px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_62861235"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TPsVp5rSLhI/AAAAAAAAAag/GRNwlOCUGTQ/s400/tucker.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_62861235"&gt;Betsy Tinney &amp;amp; S.J. Tucker&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_62861235"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_62861235"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_62861235"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_62861235"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/lEZmsAf3s-JlXqd4q2OiKMATTqD5k4JqIqqhBZpUspo?feat=directlink"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Główną muzyczną atrakcją konwentu był oczywiście koncert &lt;b&gt;Tricky Pixie&lt;/b&gt;, który odbył się w sobotni wieczór. Zachęcony występem niewiast udałem się do sali koncertowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: -webkit-monospace; font-size: 13px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;object classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" data="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1452663019/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//" height="100" type="text/html" width="400"&gt;&lt;param name="movie" value="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1452663019/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//"&gt;&lt;param name="quality" value="high"&gt;&lt;param name="allowNetworking" value="always"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="never"&gt;&lt;object data="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1452663019/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//" type="text/html" width="400" height="100"&gt;&lt;/object&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_134535047"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TPsbMIskyYI/AAAAAAAAAak/0o19ROPU9Yg/s400/TP.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tricky Pixie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Grupa będzie gościem honorowym &lt;a href="http://www.renovationsf.org/"&gt;Worldconu w 2011 roku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że amatorów twórczości Catherynne M. Valente zainteresuje płyta&lt;b&gt; S.J. Tucker For the Girl in the Garden&lt;/b&gt;. &lt;a href="http://www.orphanstales.com/album/"&gt;Muzyka do Opowieści sieroty&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: -webkit-monospace; font-size: 13px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;object classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" data="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1860912006/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//" height="100" type="text/html" width="400"&gt;&lt;param name="movie" value="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1860912006/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//"&gt;&lt;param name="quality" value="high"&gt;&lt;param name="allowNetworking" value="always"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="never"&gt;&lt;object data="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1860912006/size=venti/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB//" type="text/html" width="400" height="100"&gt;&lt;/object&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: -webkit-monospace; font-size: 13px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_134535051"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TPsh_Z2PyTI/AAAAAAAAAao/H-6MjxfYyrM/s320/Tucker2.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;S.J. Tucker&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-1628653314429269174?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/1628653314429269174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/fantastyczna-podroz-muzyczna-3-tricky.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1628653314429269174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1628653314429269174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/12/fantastyczna-podroz-muzyczna-3-tricky.html' title='Fantastyczna podróż muzyczna # 3 - Tricky Pixie &amp; S.J. Tucker'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TPsVp5rSLhI/AAAAAAAAAag/GRNwlOCUGTQ/s72-c/tucker.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3128994543438417156</id><published>2010-11-28T18:37:00.000-06:00</published><updated>2010-11-28T18:57:03.460-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bear Greg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Hull Zero Three - Greg Bear</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TPLvBbvtZ4I/AAAAAAAAAaY/CPLqkWN33no/s320/bear.jpg" width="207" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W 1958 roku opublikowano debiutancką powieść Briana Aldissa &lt;b&gt;Non Stop&lt;/b&gt;. Przeczytana wiele lat temu książka utkwiła w pamięci na tyle mocno, że chyba zawsze będzie pierwszym skojarzeniem pojawiającym się w związku z motywem arki w fantastyce. Wspominam utwór Aldissa w związku &lt;b&gt;Hull Zero Three&lt;/b&gt;. Greag Bear w najnowszej powieści, utrzymanej w konwencji &lt;i&gt;hard SF&lt;/i&gt;, przedstawia wydarzenia związane z podróżą ziemskiego statku kolonizacyjnego. Motywem przewodnim są wypadki na pokładzie przed dotarciem do celu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Główny bohater zostaje wybudzony w związku ze zbliżającym się końcem podróży. Wyrwany ze świata sennych marzeń o nowej planecie, przyszłym domu, ukochanej kobiecie, zostaje gwałtownie wciągnięty w wir wydarzeń. Oszołomiony, zmarznięty i głodny musi natychmiast podjąć walkę o przetrwanie. Rozpoczyna się szalona gonitwa po zdewastowanych korytarzach uszkodzonego statku. Można zapłacić najwyższą cenę za nieprzemyślany krok lub chwilę nieuwagi. Genetycznie zmodyfikowane formy życia pełnią rolę bezlitosnych zabójców. Działają jak dobrze zaprogramowane maszyny. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bear prowadzi narrację w pierwszej osobie, zmuszając do uważnego wyszukiwania rozrzuconych na drodze wskazówek. Bohater na podstawie szczątkowych informacji, wyłowionych z pozornego chaosu, stara się&amp;nbsp; odpowiedzieć na podstawowe pytanie: co złego się wydarzyło? Nie pamięta nawet jak się nazywa, wie jedno: jest Nauczycielem. &lt;br /&gt;Odpowiedzi na powtarzane niczym mantra pytania skrywa &lt;i&gt;Hull 03&lt;/i&gt;, jeden z trzech kadłubów statku wczepionego w gigantycznych rozmiarów lodową bryłę, kształtem zbliżoną do kuli, potraktowaną jako olbrzymi zapas paliwa. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że pierwsze strony dostarczają ciekawych wrażeń. Bear zmusza niemalże by odbiorca&amp;nbsp; odczuwał jak bohater. Niestety w pewnym momencie zaleta przeradza się w wadę. Wieczna ucieczka, w połączeniu z doprawdy skąpymi informacjami, zaczyna irytować. Przez pewien czas mechanizm pozwala budować atmosferę lecz po kilkudziesięciu stronach trudno oprzeć się wrażeniu, że autor wpadł w pułapkę. Nie ujawnia zbyt wielu informacji na temat Nauczyciela, co zapewne jest celowym zabiegiem, a jednocześnie nie dopuszcza czytelnika do tajemnicy. Bear stara się przedstawić postać jako pustą kartę zapisywaną zgodnie z formuła zawartą w matrycy pozwalającej na powielanie informacji w kolejnych egzemplarzach. Trudno odnaleźć cechy osobowe, poznać myśli inne aniżeli te związane z przeżyciem. Nie wiadomo tak naprawdę jakim człowiekiem jest Nauczyciel i czego dokładnie ma nauczać. Przyparty do muru odnajduje rozwiązania, nie zdając sobie wcześniej sprawy, że zna odpowiedzi. Autor za bardzo rozbudowuje wspomniany fragment wywołując poczucie przesytu i zniecierpliwienia, nadmiernie eksploatując ciekawy pomysł. Podobny schemat zastosowano w przypadku&amp;nbsp; towarzyszących bohaterowi postaci. Autor nie znalazł złotego środka, balansu pomiędzy tajemnicą związaną z bohaterem, a prezentacją otoczenia, bowiem określenie &lt;i&gt;świat&lt;/i&gt; w odniesieniu do&amp;nbsp; &lt;b&gt;Hull Zero Three&lt;/b&gt; wydaje się niestosowne. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że fabuła nieco rozczarowuje. Bear skonstruował utwór w oparciu o powszechnie znane motywy. Celowo wspomniałem na początku &lt;b&gt;Non Stop&lt;/b&gt; Aldissa. Statek w przestrzeni kosmicznej jako arena makabrycznych wydarzeń to wielokrotnie wykorzystywany pomysł, chociaż oczywiście z różnym skutkiem. Dziełem idealnym, moim zdaniem, utrzymanym w takiej konwencji jest film &lt;b&gt;Event Horizon – Ukryty Wymiar&lt;/b&gt; z 1997 roku.&lt;br /&gt;Bear korzysta ze wzorca całkiem sprawnie, modyfikując schemat zgodnie z własnymi potrzebami. Trudno jednak nie wspomnieć o wyprodukowanym w ubiegłym roku filmie &lt;b&gt;Pandorum&lt;/b&gt;, również bazującym na motywie arki. W fabułę wpleciono nieszczęśliwe zdarzenie w trakcie misji, a wreszcie walkę o przetrwanie. Czytając &lt;b&gt;Hull Zero Three&lt;/b&gt; wielokrotnie trafiałem na sceny niemal identyczne z przedstawionymi w filmie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bear rozgrywa finał spokojnie, bez fajerwerków, stawiając na wyjaśnienia będące logicznym następstwem wydarzeń. W pełni satysfakcjonuje rozwiązanie zagadki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hull Zero Three nie rozczarowuje lecz również nie zachwyca. Utwór obfituje w interesujące pomysły&amp;nbsp; wplecione w niezbyt fortunnie skonstruowaną fabułę.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zakończenie warto wspomnieć o promocji książki przygotowanej przez wydawnictwo &lt;a href="http://www.orbitbooks.net/"&gt;Orbit Books&lt;/a&gt; wraz z firmą Starbucks. Pełna wersja powieści w wersji elektronicznej dostępna jest bezpłatnie w kawiarniach sieci poprzez Starbucks Digital Network. Wystarczy przynieść laptopa, palmtopa, ewentualnie wybrane modele telefonów komórkowych. Promocja trwa do 07.12.2010.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Klip promujący książkę:&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: -webkit-monospace; font-size: 12px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: -webkit-monospace; font-size: 12px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;object height="317" width="520"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/iXoxX6p-WD8?fs=1&amp;amp;hl=en_US"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/iXoxX6p-WD8?fs=1&amp;amp;hl=en_US" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="520" height="317"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: Orbit Books &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: listopad 2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 307&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 19.99$&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3128994543438417156?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3128994543438417156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/hull-zero-three-greg-bear.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3128994543438417156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3128994543438417156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/hull-zero-three-greg-bear.html' title='Hull Zero Three - Greg Bear'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TPLvBbvtZ4I/AAAAAAAAAaY/CPLqkWN33no/s72-c/bear.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3299706909691663918</id><published>2010-11-22T20:21:00.000-06:00</published><updated>2010-11-22T21:47:18.130-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lethem Jonathan'/><title type='text'>Gun, with Occasional Music - Jonathan Lethem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TOsdyV9Tv_I/AAAAAAAAAaU/WA5Ie5worcE/s320/lethem.jpg" width="212" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygodę z twórczością Jonathana Lethema rozpocząłem od opublikowanej w 1994 roku powieści &lt;b&gt;Gun, with Occasional Music&lt;/b&gt;. Książka ukazała się w Polsce (1998 r.) pod tytułem &lt;b&gt;Pistolet z pozytywką&lt;/b&gt;. Wprawdzie czytałem wcześniej opowiadanie &lt;b&gt;How We Got In Town and Out Again&lt;/b&gt; zamieszczone w antologii &lt;b&gt;Wastelands&lt;/b&gt; niemniej preferuję dłuższe formy, zatem debiut powieściowy mieszkającego w Nowym Jorku pisarza, to w moim przypadku wyprawa na dziewicze tereny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybór lektury nie był przypadkowy. &lt;b&gt;Gun, with Occasional Music&lt;/b&gt; uhonorowano między innymi nagrodą magazynu &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt;. Utwór reklamowany jest jako połączenie stylu Chandlera z wizją Dicka. Oczekiwałem wiele...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prywatny detektyw, przepraszam inkwizytor, Conrad Metcalf próbuje rozwiązać zagadkę śmierci dobrze sytuowanego lekarza, byłego klienta. Zdaniem przedstawicieli Urzędu Inkwizytora banalna sprawa nie wymaga zbyt dużego wysiłku. Winnym okrzyknięto człowieka szantażującego ofiarę. Szantażysta prosi o pomoc Metcalfa twierdząc, że jest niewinny. Od tego momentu rozpoczyna się właściwe śledztwo, co zdecydowanie nie odpowiada rządowym inkwizytorom. Najwyraźniej ktoś bardzo chce doprowadzić do szybkiego zamknięcia sprawy. Rządowi brutale z jednej strony, z drugiej&amp;nbsp; gangsterzy, próbują zniechęcić natręta. Zadawanie pytań nie jest dobrze widziane. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całość osadzono w niedalekiej przyszłości, w świecie w którym narkotyki regulujące emocje i korygujące pamięć dostępne są bezpłatnie, publiczne wciągnięcie kreski białego proszku jest w pełni akceptowanym zachowaniem, zwierzęta w wyniku terapii ewolucyjnej stanowią część społeczeństwa, zaś pieniądze i inne przedmioty, w tym pistolety, w trakcie używania generują stosowną muzykę. Policja monitoruje obywateli prowadząc rejestr punktów karmy, które to punkty przedstawiciele prawa stosunkowo swobodnie mogą odbierać. Zero oznacza resocjalizację poprzez zamrożenie na pewien czas zależny od kalibru przewinienia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Utwór zaprawiono potężną dawką absurdalnego humoru. Nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że&amp;nbsp; zamiarem autora jest by czytelnik, podobnie jak bohater, odbierał fikcyjną rzeczywistość jakby pod wpływem środków odurzających, uczestnicząc tym samym w baśni dla dorosłych. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poznajemy świat z pozycji narratora, czyli Metcalfa. Autor konsekwentnie serwuje wyłącznie te wycinki rzeczywistości w których prywatny inkwizytor funkcjonuje. Niemniej&amp;nbsp; pozornie mało istotne szczegóły ujawniane w wyniku prowadzonej sprawy, pozwalają złożyć, z często irracjonalnych elementów, mechanizm służący stopniowemu ubezwłasnowolnianiu obywateli. &lt;br /&gt;Lethem zastosował ciekawy zabieg. W części pierwszej poznajemy reguły, zaś w drugiej otrzymujemy świat będący następstwem konsekwentnego stosowania zasad.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że nie mogłem wczuć się w klimat&amp;nbsp; &lt;b&gt;Gun, with Occasional Music&lt;/b&gt;. Jakbym odbierał na nieco innej częstotliwości niż nadaje autor. Przez cały czas odnosiłem wrażenie ślizgania się po powierzchni, bez możliwości przebicia zewnętrznej powłoki i przedostania do środka. Metcalf, postać zarówno interesująca jak odrażająca, to twór dla mnie obcy, co w przypadku narracji prowadzonej w pierwszej osobie niepomiernie irytuje. Trudno uzasadnić często chaotyczne działania. &lt;br /&gt;Na domiar złego nie odpowiada mi poczucie humoru autora. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Gun, with Occasional Music&lt;/b&gt; odbieram jako szkic, nie zaś gotową powieść. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: Harvest Book &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: 2003, pierwsze wydanie 1994&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 271&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 14,00$&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3299706909691663918?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3299706909691663918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/gun-with-occasional-music-jonathan.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3299706909691663918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3299706909691663918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/gun-with-occasional-music-jonathan.html' title='Gun, with Occasional Music - Jonathan Lethem'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TOsdyV9Tv_I/AAAAAAAAAaU/WA5Ie5worcE/s72-c/lethem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-703793360675554766</id><published>2010-11-18T19:10:00.000-06:00</published><updated>2010-11-18T21:16:39.545-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Esensja'/><title type='text'>Książkowy blog miesiąca</title><content type='html'>&lt;span id="goog_568520368"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_568520369"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://esensja.pl/"&gt;&lt;img border="0" height="70" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TOXNx4KTejI/AAAAAAAAAaA/U1y-3NSIZLg/s320/esensja_2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Blog &lt;b&gt;Mechaniczny człowiek&lt;/b&gt; zwyciężył w konkursie ogłoszonym przez &lt;b&gt;Esensję&lt;/b&gt;. Duma pierś rozpiera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-703793360675554766?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/703793360675554766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/ksiazkowy-blog-miesiaca.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/703793360675554766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/703793360675554766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/ksiazkowy-blog-miesiaca.html' title='Książkowy blog miesiąca'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TOXNx4KTejI/AAAAAAAAAaA/U1y-3NSIZLg/s72-c/esensja_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-7054805082586498017</id><published>2010-11-10T21:15:00.000-06:00</published><updated>2010-11-15T20:58:36.124-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Heaney  William'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Joyce Graham'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>How to Make Friends with Demons - Graham Joyce</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TNtS1vb5X1I/AAAAAAAAAZw/YoGWhIZ2ZaI/s1600/demons.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TNtS1vb5X1I/AAAAAAAAAZw/YoGWhIZ2ZaI/s400/demons.jpg" width="275" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Demon istnieją. William Heaney, pozornie zwyczajny facet w wieku wciąż średnim, widuje mroczne cienie codziennie. Obserwują i czekają aż coś się wydarzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsze wrażenie może być zwodnicze. &lt;b&gt;How to Make Friends with Demons&lt;/b&gt; horrorem nie jest. Trudno odnaleźć w utworze grozę, chociaż wszystkie elementy powszechnie uznane za cechy charakterystyczne nurtu można wskazać bez problemu. Jest to zabieg celowy, efekt przyjętych przez autora założeń. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak przyznaje Joyce w wywiadzie opublikowanym w magazynie &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt; w kwietniu 2009 roku, starał się przedstawić demony jako mgliste kształty towarzyszące ludziom w chwilach cierpienia, niepokoju, poczucia winy. Do pewnego stopnia stanowią manifestację negatywnych emocji oraz stanów ducha, dlatego nie towarzyszą&amp;nbsp; nam przez cały czas. Nie są groźne, nie wpływają na postępowanie, po prostu są. To swego rodzaju punkt wyjściowy, podstawowa na której Joyce konstruuje utwór,&amp;nbsp; zręcznie wkomponowana w losy głównego bohatera i fabułę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Heaney pracuje dla organizacji młodzieżowej, chociaż nie z młodzieżą, której w miejscu pracy nie widuje. Traktując zajęcie jako zło konieczne, z niezwykłą energią wspiera przytułek prowadzony przez&amp;nbsp; przyjaciółkę. Pomoc to doprawdy niezwykła, bowiem wraz z dwójką kompanów, z nieformalnego klubu porzuconych tego same dnia mężczyzn, zdobywają fundusze fałszując, a następnie sprzedając&amp;nbsp; kolekcjonerskie egzemplarze książek. Przedsięwzięcie przynosi imponujące dochody umożliwiając funkcjonowanie niezależnego od organizacji rządowych ośrodka. To policzek dla urzędników. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zabarwionej nietypowym poczuciem humoru, często pełnym ironii, powieści Joyce porusza szereg kwestii istotnych, niejednokrotnie ocierając się o politykę. Najlepszym przykładem jest wątek weterana wojny w Iraku ukazujący absurdalne przepisy dotyczące traktowania powracających do ojczyzny ludzi, a co ważniejsze jak stosowanie w praktyce norm prawa przekłada się na codzienne życie. Rządowy szwindel.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S2otOERK3EI/AAAAAAAAAMQ/3eMQtJkWYFw/s1600/Issue04_cover579_501x648.gif" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S2otOERK3EI/AAAAAAAAAMQ/3eMQtJkWYFw/s320/Issue04_cover579_501x648.gif" width="247" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od pierwszych stron oszustwo występuje w różnych konfiguracjach, zaś fałszerstwo obok demonów jawi się jako myśl przewodnia utworu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obrywają wydawcy i środowisko literackie hołubiący fałszywego poetę, utwory „od ręki” pisze ktoś inny, którego podstawowymi atutami są pochodzenie i orientacja seksualna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wątek poety, którym jest jeden z przedstawicieli klubu porzuconych mężczyzn, to forma sprzeciwu wobec polityki wydawnictw sprowadzającej się do publikowania powieści, nie wspomnień, firmowanych nazwiskami osób sławnych. Całkowicie pomija się prawdziwego autora „ducha” (ghost). Decydujące o publikacji kryterium stanowi popularność niezwiązana z twórczością literacką. Joyce omawia tę kwestię we wspomnianym wcześniej wywiadzie.&lt;br /&gt;Wypada wspomnieć jeszcze wątek kolejnej postaci wydającej książkę w oparciu o przygotowane przed laty przez głównego bohatera, czy raczej spreparowane, bo nieprawdziwe, materiały. &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="line-height: 150%; margin-bottom: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Joyce publikując powieść w Wielkiej Brytanii zastosował pewien „podstęp”. Książka ukazała się pod tytułem &lt;b&gt;Memoirs of a Master Forger&lt;/b&gt; zaś jako autora podano Williama Heaneya, czyli głównego bohatera. Oczywiście nie ukrywał, że jest autorem. Informację na ten temat zamieścił na swojej stronie internetowej. Jak podaje, zabieg taki wydawał się stosowny między innymi ze względu na wielowarstwowe kłamstwa i fałszerstwa zawarte w powieści. Był również powód prozaiczny, a mianowicie polityka zamówień wielkich domów księgarskich&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TNtWMk88m_I/AAAAAAAAAZ0/um_A7iKTfIM/s1600/masterforger.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TNtWMk88m_I/AAAAAAAAAZ0/um_A7iKTfIM/s320/masterforger.jpg" width="206" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieści Joyce'a jako autora o ugruntowanej pozycji plasują się w środkowych rejonach list tytułów, tworzonych w oparciu o wcześniejsze wyniki sprzedaży, zamawianych przez dystrybutorów i księgarnie. W efekcie zamówienia są raczej zmniejszane aniżeli zwiększane, prowadząc w konsekwencji do spadku sprzedaży, bezpośrednio uzależnionej od liczby egzemplarzy eksponowanych w księgarniach. Równia pochyła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydanie książki pod przybranym nazwiskiem gwarantuje odcięcie od wcześniejszych wskaźników. Dzięki takiemu zabiegowi&amp;nbsp; &lt;b&gt;Memoirs of a Master Forger&lt;/b&gt; to największy sukces komercyjny Joyce'a, przebijający pięciokrotnie dotychczasowy rekord.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrócę jeszcze do poezji której Joyce poświęca nieco miejsca. Odniosłem wrażenie, że autor w pewnym sensie bawi się z czytelnikiem. Otóż nazwisko bohatera to Heaney, zaś występujący w utworze weteran ma na imię Seamus, zaś Seamus Heaney to irlandzki poeta, laureat nagrody Nobla. Nie wiem czy jest to zabieg celowy, może przypadek, niemniej czytelnik ma prawo do skojarzeń...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odpowiada mi klimat &lt;b&gt;How to Make Friends with Demons&lt;/b&gt;. Autor w pełni panuje nad wykreowanym światem. Zabiera czytelnika na włóczęgę po mieście. Odwiedzamy głównie puby. Wplata Joyce w opowieść niesamowite historie poszczególnych miejsc. Barwny, budujący nastrój dodatek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W stosunkowo krótkim utworze zawarto imponujące bogactwo wątków. Wspomnę tylko o pogmatwanym życiu rozpadającej się rodziny, niespokojnym romansie, przeszłości znaczonej okultyzmem, a wreszcie o bohaterach, postaciach barwnych, a jednocześnie nieróżniących się w sposób szczególny od osób mijanych na ulicach. Zawiść, zazdrość, strach, miłość, cierpienie, niepokój... To opowieść o człowieku, który musi nauczyć się żyć ze swoimi demonami. Pełna ironicznego humoru, opowiedziana przejrzystym językiem, mimo wszystko zabarwiona optymizmem, historia.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lektura &lt;b&gt;How to Make Friends with Demons&lt;/b&gt; to dobrze spędzony czas. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W 2009 roku &lt;b&gt;Memoirs of a Master Forger&lt;/b&gt; wyróżniono &lt;b&gt;British Fantasy Award&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: inherit; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: inherit; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: inherit; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: inherit; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: Night Shade Books&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 298&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 14,95$&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-7054805082586498017?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/7054805082586498017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/how-to-make-friends-with-demons-graham.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7054805082586498017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/7054805082586498017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/11/how-to-make-friends-with-demons-graham.html' title='How to Make Friends with Demons - Graham Joyce'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TNtS1vb5X1I/AAAAAAAAAZw/YoGWhIZ2ZaI/s72-c/demons.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3266800777820384909</id><published>2010-10-24T22:46:00.000-05:00</published><updated>2010-10-24T23:08:57.278-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gilman Felix'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>The Half-Made World - Felix Gilman</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TMNfyhb-7rI/AAAAAAAAAZg/ms1-6XJNESs/s320/felixGilman.jpg" width="213" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W felietonie &lt;a href="http://ksiazki.wp.pl/tytul,Maly-konstruktor-odkrywa-literature,wid,14388,felieton.html"&gt;&lt;b&gt;Mały konstruktor odkrywa literaturę&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; Jacek Dukaj przytaczając jako przykłady utwory J. Lake'a i K. Schroedera przybliża zjawisko zwane world-building. Śmiało można przyjąć, że założenia, typowe dla omawianego rodzaju fantastyki, stanowią podstawę w oparciu o którą Felix Gilman, niejako skonstruował &lt;b&gt;The Half-Made World&lt;/b&gt;. Dosłownie i w przenośni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedokończony świat, wciąż nieukształtowany w pełni na zachodnich rubieżach, to sprawnie zbudowana, a przede wszystkim przedstawiona, arena wydarzeń. Jawi się niczym odbicie w mrocznym zwierciadle podboju Ameryki Północnej w XIX wieku. Prym wiodą dwie dominujące siły. &lt;i&gt;Line&lt;/i&gt;, będąca wyrazem rozwoju przemysłowego, a przede wszystkim linii kolejowych, z niepohamowaną konsekwencją przemieniająca kontynent zgodnie z przyjętym wzorem, wykluczającym różnorodność oraz dobro, czy raczej interes jednostki. Człowiek funkcjonuje jako mało istotny, wymienialny w razie potrzeby, element. W założeniu bezduszna siła przemysłowo-totalitarna, podporządkowana nieludzkim Engines przemierzającym bezkresne przestrzenie. Line przetacza się przez nowy świat sięgając coraz dalej na zachód.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drugiej stronie &lt;i&gt;Gun&lt;/i&gt;, manifestacja sił nadprzyrodzonych. Demoniczni agenci zaciekle walczą w obronie interesów swych ciemiężycieli. Przedstawiciele &lt;i&gt;Gun&lt;/i&gt; są starannie wybierani spośród rewolwerowców i łotrów wszelkiego autoramentu. Prócz perfekcyjnego władania rewolwerem znakomicie posługują się kłamstwem i podstępem, a co najważniejsze demon dosiadający agenta obdarza opętanego nadludzką sprawnością i odpornością. W odróżnieniu od &lt;i&gt;Line, Gun&lt;/i&gt; stawiają na jednostki wyjątkowe, niepokorne, pozbawione skrupułów, zdolne do haniebnych uczynków.&lt;br /&gt;Obie siły terroryzują kontynent walcząc o wpływy. W pył rozniesiono Czerwoną Republikę reprezentującą interesy ludzi.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gilman przyjął ciekawą koncepcję sprowadzającą się, by rzecz ująć w najprostszych słowach, do walki zła ze złem. Ukazuje konflikt poprzez losy trójki bohaterów. Kreacja postaci jest zdecydowanie jednym z najsilniejszych atutów powieści. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agent Creedmor i oficer Lowry toczą nieustanny pojedynek. Łączy ich jednak niezdolność przeciwstawienia się mocodawcom. Lowry, typowy produkt przemysłowej machiny, gnębiąc podwładnych sam nie jest wolny od strachu o własny los. Biurokratyczne i militarne struktury &lt;i&gt;Line&lt;/i&gt; wymuszają określone zachowania. Lawirowanie pośród zasad i przepisów pozwala nie tylko na osiąganie kolejnych stopni w karierze zawodowej ale przede wszystkim gwarantuje zachowanie głowy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Osoby gustujące w poszukiwaniu drugiego dna bez problemu odnajdą podobieństwa w tym względzie do realnego świata. Nie tyle do systemów totalitarnych, chociaż oczywiście również, ale głównie do korporacyjnego wyścigu szczurów. Jednak jest to wyłącznie moja interpretacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Creedmor jest rzecz jasna nie tylko przeciwnikiem ale też przeciwieństwem oficera &lt;i&gt;Line&lt;/i&gt;. Indywidualista, bandyta, morderca, kłamca, oszust. Do worka można wrzucać niemal wszystkie negatywne cechy i określenia. Służba na rzecz &lt;i&gt;Gun&lt;/i&gt; tłumi ludzką naturę. Creedmor nieustannie bada granice podporządkowania demonowi. Typowy czarny charakter Dzikiego Zachodu. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W środek konfliktu trafia doktor psychologii Liv Alverhuysen. Przybywa z ukształtowanej od wieków części świata. Losy bohaterki, jej sposób postrzegania otoczenia, pozwalają racjonalnie spojrzeć na wydarzenia i nieustający konflikt. Wyrwana, z własnej woli, z kultury rozwiniętego kraju przechodzi szok cywilizacyjny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gilaman wyśmienicie panuje nad przedstawionym światem. Bez wątpienia przyczyniają się do tego sugestywne opisy oraz duża troska o szczegóły, drobiazgi pozwalające wczuć się w klimat otoczenia.&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie nierówna fabuła. Doskonały, błyskotliwy początek, zawiązanie akcji, wprowadzenie bohaterów na scenę w pierwszej połowie książki wypadają znakomicie. Niestety dalej powieść prezentuje się znacznie słabiej. Akcja traci impet, spowalnia, co niestety nie ma związku z przedstawionymi wydarzeniami. Brakuje porywającego rozmachu. Gilman zamyka się w stosunkowo niewielkiej przestrzeni, nieprzystającej do bogactwa pierwszych stron. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wywiadzie opublikowanym w lutym w magazynie &lt;b&gt;Locus&lt;/b&gt; autor zapowiada, że historia &lt;b&gt;The Half-Made World&lt;/b&gt; będzie składać się z dwóch lub trzech części, zatem można spodziewać się kontynuacji.&lt;br /&gt;Wydawnictwo &lt;b&gt;TOR&lt;/b&gt; reklamuje powieść jako steampunk. W moim odczuciu autor przekracza granice konwencji, zapuszczając się w dziwne, ciekawe obszary.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyadawnictwo: TOR&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: październik 2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 480&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 25,99$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3266800777820384909?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3266800777820384909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/10/half-made-world-felix-gilman.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3266800777820384909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3266800777820384909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/10/half-made-world-felix-gilman.html' title='The Half-Made World - Felix Gilman'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TMNfyhb-7rI/AAAAAAAAAZg/ms1-6XJNESs/s72-c/felixGilman.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3189193020001230546</id><published>2010-10-19T21:10:00.002-05:00</published><updated>2011-02-22T16:26:16.917-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula Awards'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kowal Mary Robinette'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Shades of Milk and Honey - Mary Robinette Kowal</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TLsOIWXzhZI/AAAAAAAAAY8/h5g6sKSwI70/s1600/Kowal.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-decoration: none;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TLsOIWXzhZI/AAAAAAAAAY8/h5g6sKSwI70/s320/Kowal.jpg" width="214" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; Shades of Milk and Honey &lt;/b&gt;to&amp;nbsp;wyprawą do dziewiętnastowiecznej Anglii czasów regencji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Historię Jane Ellsworth, panny na wydaniu, autorka skonstruowała na wzór powieści Jane Austen doprawiając utwór fantastycznymi elementami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właściwie zacznę od końca: urocza książka. Pomimo sceptycznego nastawienia, a może właśnie dlatego, ponieważ nie spodziewałem się zbyt wiele (tu odzywają się bezsensowne uprzedzenia, które za sprawą&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;Shades of Milk and Honey&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal;"&gt;wyrzucam do kosza)&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal;"&gt;, lektura sprawiła &amp;nbsp;wiele przyjemności.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kowal niezwykle sugestywnie przedstawia fragment życia młodej, inteligentnej, kobiety podporządkowanej obowiązującym wzorcom zachowań, z jasno określonym miejscem i rolą do odegrania w światku angielskiej prowincji. Bohaterka pomimo wewnętrznego buntu podporządkowuje się normom, wręcz jest strażniczką zasad w odniesieniu do siostry, zaś podstawowym celem/marzeniem jest zdobycie odpowiedniego mężczyzny.&amp;nbsp;Sprawę, w mniemaniu rodziny, pogarsza wiek, 28 lat, wciąż młoda, zbliża się jednak do niebezpiecznej granicy, koszmaru staropanieństwa.&amp;nbsp;Oczywiście jak na romans przystało uczucia odgrywają szalenie istotną rolę. Przekonana o niedoskonałości własnej urody, szczególnie w porównaniu do olśniewającej siostry, nie dostrzega zalet, które zdają się fascynować mężczyzn.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tu wypada wspomnieć o magii. &lt;i&gt;Glamour&lt;/i&gt;, iluzja doskonałości, jawi się jako sztuka, specyficzny talent, pożądany i rozwijany przez wyższe sfery. Panowanie nad iluzją, tworzenie trwałych obrazów, scen, udoskonalanie wnętrz, to umiejętności wpajane młodzieży, szczególnie panienkom od wczesnych lat. &lt;i&gt;Glamour&lt;/i&gt;&amp;nbsp;obok śpiewu, gry na instrumentach, prowadzenia konwersacji itp., jest elementem wychowania panien obdarzonych talentem. Jane wybija się pod tym względem ponad przeciętność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorka z dużą troską o szczegóły przedstawia życie, świat wyższych sfer. Malowniczy język i wartka akcja są niewątpliwie atutami niezbyt długiego utworu. Niezwykle przyjemna odmiana, oderwanie od fantastyki cięższego kalibru. Sposób nawiązania do twórczości J. Austen, autorka wspomina o tym wprost, w ujęciu Kowal zdecydowanie mi odpowiada w odróżnieniu od kwiatków takich jak&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 13px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Pride and Prejudice and Zombie.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-weight: bold;"&gt;Shades of Milk and Honey &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px;"&gt;to pierwsza powieść Mary Robinette Kowal.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Wydawnictwo: TOR&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Stron: 304&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Cena: 24.99$&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3189193020001230546?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3189193020001230546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/10/shades-of-milk-and-honey-mary-robinette.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3189193020001230546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3189193020001230546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/10/shades-of-milk-and-honey-mary-robinette.html' title='Shades of Milk and Honey - Mary Robinette Kowal'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TLsOIWXzhZI/AAAAAAAAAY8/h5g6sKSwI70/s72-c/Kowal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3871632993632865227</id><published>2010-09-26T17:23:00.000-05:00</published><updated>2010-09-26T17:28:48.793-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='steampunk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>Fantastyczna podróż muzyczna # 2 - Steampunk i mechaniczna muzyka</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TJ9VKGsjVrI/AAAAAAAAAYo/5io3YWSN6xM/s1600/Wurlitzer+Band+Organ.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TJ9VKGsjVrI/AAAAAAAAAYo/5io3YWSN6xM/s320/Wurlitzer+Band+Organ.jpg" width="183" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: x-small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; border-collapse: collapse; font-size: 10px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Wurlitzer Band Organ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mbsi.org/index.php"&gt;The Musical Box Society&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Steampunk obecnie jest nie tylko nurtem w literaturze lecz również ruchem skupiającym fanów. Fan jako zwierze uparte i zakręcone podejmuje działania często niewytłumaczalane dla przeciętnych pożeraczy chleba. Nie o tym jednak, przynajmniej nie do końca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gogle, pilotka, wysokie buty, lotnicza kurtka, szpicruta, ewentualnie cylinder, kamizelka, zegarek na łańcuszku, zaś w przypadku pań często powłóczysta suknia i wymyślne nakrycie głowy, jasno wyrażają upodobania właściciela przebrania. Bywa, że strój i muzyka wielu osobom wystarczają, zaś po książki sięgają niezbyt chętnie. Moda taka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niejedna kapela obrała steampunk jako główny punkt odniesienia w twórczości. Efekty końcowe bywają różne. Generalnie nie przepadam, chociaż kilka perełek można znaleźć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znacznie ciekawszym zjawiskiem jest muzyka wydobywana z przedziwnych mechanicznych konstrukcji powstałych na przełomie XIX i XX wieku. Katarynka - brzmi przecież znajomo.&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TJ9i-X7zmJI/AAAAAAAAAYs/L5sarh9BMFU/s1600/katarynka.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TJ9i-X7zmJI/AAAAAAAAAYs/L5sarh9BMFU/s320/katarynka.jpg" width="236" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; border-collapse: collapse;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Bacigalupo Flute Barrel Organ&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mbsi.org/index.php"&gt;The Musical Box Society&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sama koncepcja mechanicznej muzyki sięga kilkaset lat wstecz, niemniej rozkwit i najwymyślniejsze konstrukcje bez wątpienia powstały w epoce pary.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Największą popularnością, prócz widywanych na ulicach katarynek, cieszyły się pianole, czyli pianina z mechanicznymi przystawkami umożliwiającymi odtworzenie utworu zapisanego na perforowanym papierze nawiniętym na specjalnie przystosowaną rolkę. Budowano również samodzielne przystawki, kompatybilne z fortepianami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsze urządzenia powstały pod koniec dziewiętnastego wieku. &amp;nbsp;Wśród muzyków i kompozytorów "nagrywających" na papierowych rolkach nie brakuje nazwisk osób wybitnych.&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TJ-3NtAJsfI/AAAAAAAAAY0/h55TIV1D4OQ/s1600/historyjpgs_paderewski.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="258" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TJ-3NtAJsfI/AAAAAAAAAY0/h55TIV1D4OQ/s400/historyjpgs_paderewski.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Paderewski nagrywa. Lipsk 1906 r.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.pianola.org/index.cfm"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;The Pianola Institute&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Film poniżej w doskonały sposób obrazuje zasady działania pianoli. Muzyka wykorzystana w trakcie prezentacji &amp;nbsp;to jedna z kompozycji Chopina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: -webkit-monospace; font-size: 12px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2A6ZXZwl3nA?fs=1&amp;amp;hl=en_US"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2A6ZXZwl3nA?fs=1&amp;amp;hl=en_US" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: -webkit-monospace; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obecnie działa wiele firm specjalizujących się w renowacji mechanicznych instrumentów. Pasjonaci dokonują rzeczy niezwykłych. Doskonałym przykładem są zamieszczone powyżej fotografie. Jednak wyobraźnię pobudzają najbardziej urządzenia wprawione w ruch. Film poniżej to demonstracja odrestaurowanej "szafy grającej". Pierwszorzędne! No i mosiądz lśni...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: -webkit-monospace; font-size: 12px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mm2uvxqbUEc?fs=1&amp;amp;hl=en_US"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mm2uvxqbUEc?fs=1&amp;amp;hl=en_US" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: -webkit-monospace; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://www.mechanicalmusicpress.com/reblitz/index.html"&gt;Reblitz Restorations Inc.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: -webkit-monospace; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3871632993632865227?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3871632993632865227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/09/fantastyczna-podroz-muzyczna-2.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3871632993632865227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3871632993632865227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/09/fantastyczna-podroz-muzyczna-2.html' title='Fantastyczna podróż muzyczna # 2 - Steampunk i mechaniczna muzyka'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TJ9VKGsjVrI/AAAAAAAAAYo/5io3YWSN6xM/s72-c/Wurlitzer+Band+Organ.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-1112970221500866765</id><published>2010-09-12T09:07:00.000-05:00</published><updated>2010-11-19T21:36:55.170-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sanderson Brandon'/><title type='text'>Brandon Sanderson - Zawodowiec</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIrtKd2vLlI/AAAAAAAAAYQ/UgTBsm1KnC4/s1600/BSanderson+(356+x+600).jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIrtKd2vLlI/AAAAAAAAAYQ/UgTBsm1KnC4/s400/BSanderson+(356+x+600).jpg" width="236" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszą pozycję Sandersona, którą dołączyłem do zbioru znalazłem na półce w Half Price Books, czyli w księgarni sieci łączącej sprzedaż tanich książek z działalnością antykwaryczną. Po lekturze wybranych losowo stron, zdecydowałem &lt;b&gt;Z mgły zrodzonego &lt;/b&gt;(&lt;b&gt;The Final Empire&lt;/b&gt;&amp;nbsp;- rozpoczyna trylogię &lt;b&gt;Mistborn&lt;/b&gt;) kupić, a przede wszystkim umieścić na początku listy lektur. Tym samym zakończyłem stosunkowy długi odpoczynek od &lt;i&gt;fantasy. &lt;/i&gt;Podobało się, nawet bardzo, może z drobnymi wyjątkami. W każdym razie niby tom otwierający ale zgrabnie zakończony, jakby autor nie był do końca przekonany, czy nastąpi ciąg dalszy. Nastąpił. Niemal w tym samym czasie pojawiła się w księgarniach część druga:&amp;nbsp;&lt;b&gt;The Well of Ascension. &lt;/b&gt;Wydawca zarzucił przynętę i osiągnął zamierzony rezultat. Tym razem kasjer, w innej księgarni, bez zmrużenia oka wybił pełną cenę, przegapiłem bowiem pierwsze dni książki na rynku (zazwyczaj 20%-30% zniżki). Cóż, wierność klasycznym księgarniom, chociaż nie bez skoków w bok, to kosztowna słabość. Na&amp;nbsp;&lt;b&gt;The Hero of Ages &lt;/b&gt;czekałem rok. Generalnie lektura trylogii sprawiła mi dużo przyjemności. W ubiegłym roku sięgnąłem po kolejną pozycję. &lt;b&gt;Warbreaker &lt;/b&gt;(&lt;b&gt;Siewca wojny&lt;/b&gt;) którego chyba już zawsze będę kojarzyć z&amp;nbsp;&lt;b&gt;Best Served Cold &lt;/b&gt;J. Abercrombiego. Utwory ukazały się niemal równocześnie. Przeczytałem jeden po drugim i do dziś mam lekki mętlik w głowie. Mylę wątki i bohaterów. W każdym razie &lt;b&gt;Warbreaker &lt;/b&gt;sprawia wrażenie eksploatowania pomysłów niewykorzystanych w trylogii, ewentualnie próbę stworzenia świata w oparciu o podobny mechanizm. Niestety nieudaną. Wszystkie wspomniane utwory Sandersona charakteryzuje pewna rzemieślnicza systematyczność i konsekwencja przebijająca z opisów, uwypuklona w dodatkach zawierających precyzyjne reguły w oparciu o które światy skonstruowano. Rzetelna robota.&lt;br /&gt;Nie wzbudza zatem zdziwienia, że wydawnictwo TOR po śmierci Roberta Jordana powierzyło Sandersonowi dokończenie serii&amp;nbsp;&lt;b&gt;Koło czasu. &lt;/b&gt;Sądząc po życzliwym przyjęciu &lt;b&gt;The Gathering Storm&lt;/b&gt;&amp;nbsp;wydawnictwo dokonało dobrego wyboru. Już wkrótce, a mianowicie na początku listopada ukaże się kolejna część cyklu &lt;b&gt;Towers of Midnight. &lt;/b&gt;W przyszłym roku wydawca zamierza wypuścić na rynek &lt;b&gt;A Memory of Light.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIw6XCaaE3I/AAAAAAAAAYY/3Rjs0StSUvQ/s1600/cover.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIw6XCaaE3I/AAAAAAAAAYY/3Rjs0StSUvQ/s320/cover.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Sanderson oprócz kontynuacji dzieła Jordana oraz serii&amp;nbsp;&lt;b&gt;Alcatraz,&lt;/b&gt;&amp;nbsp;dla młodszych czytelników, rozpoczyna właśnie nowy cykl, tym razem sygnowany wyłącznie własnym nazwiskiem,&amp;nbsp;&lt;b&gt;The Stormlight Archive&lt;/b&gt;. Pierwsza część &lt;b&gt;The Way of Kings &lt;/b&gt;trafiła do sprzedaży ostatniego dnia sierpnia.&lt;br /&gt;W ramach promocji książki autor wyruszył w trasę. Miałem przyjemność uczestniczyć w jednym ze spotkań w księgarni należącej do sieci &lt;i&gt;Borders&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Wizyta Sandersona przyciągnęła wielu czytelników, a przede wszystkim fanów&amp;nbsp;&lt;b&gt;Koła czasu&lt;/b&gt;. Sprawnie poprowadzone spotkanie odbywało się w oparciu o schemat: przeczytanie wybranego fragmentu, pytania i odpowiedzi, podpisywanie książek.&lt;br /&gt;Nowy cykl ma składać się z dziesięciu odsłon. Przynajmniej autor przyjął takie założenie. Nie wyklucza jednak, że wydawca zechce podzielić jeden, czy więcej tomów na dwie części, ze względu na objętość. Kiedy patrzę na &lt;b&gt;The Way of Kings&lt;/b&gt;, tysiąc stronicowe tomisko, zabieg taki wydaje się wielce prawdopodobny. W każdym razie dziesięć to liczba szczególna w kreowanym świecie.&lt;br /&gt;Nie mam wątpliwości, że TOR wiąże z nową serią wiele planów. Jedno spojrzenie wystarczy by w sposobie wydania, szacie graficznej itd. odnaleźć punkty zbieżne z sagą Jordana. Nie każdej pozycji, a właściwie mało której, wydawnictwo zapewnia tak bogatą oprawę. Kolorowe ilustracja na wewnętrznych stronach okładek, kolorowe mapy, a wreszcie ilustracje rozpoczynające poszczególne rozdziały. Twarda oprawa, z eleganckim tłoczeniem, papier gatunkowo lepszy od zazwyczaj stosowanego (przynajmniej w dotyku), obwoluta z pobudzającą wyobraźnię ilustracją mają przekonać czytelnika, a przynajmniej nabywcę, że oto obcuje z dziełem wiekopomnym. Krótko rzecz ujmując seria na miarę &lt;b&gt;Koła czasu&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Współpraca z Sandersonem bez wątpienia przynosi pożądane rezultaty, zważywszy, że po kilku dniach sprzedaży &lt;b&gt;The Way of Kings &lt;/b&gt;zajmuje siódme miejsce na liście Best Sellers (kategoria Hardcover Fiction 09,09,2010)&amp;nbsp;&lt;b&gt;The New York Times.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wracając do spotkania. Profesjonalista to zdecydowanie najlepsze określenie.&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIxQuQzk-oI/AAAAAAAAAYg/XaP2dh_I4Pc/s1600/publiczno+(600+x+450).jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIxQuQzk-oI/AAAAAAAAAYg/XaP2dh_I4Pc/s400/publiczno+(600+x+450).jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Za chwilę zabraknie miejsc&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Jasno przedstawione reguły pozwoliły uniknąć zamieszenia. Żadnych spoilerów mogących zepsuć przyjemność innym, głośne powtarzanie pytań zadawanych przez uczestników spotkania, tak by wszyscy wiedzieli o czym mówi itd. Przyjazna atmosfera, życzliwe zainteresowanie autora, żarty i rzeczowe odpowiedzi.&lt;br /&gt;W trakcie podpisywania książek dedykacja dla każdego, uśmiech, krótka rozmowa, uścisk dłoni, podziękowanie. Autor chętnie występował w roli niedźwiedzia pozując do zdjęć, przykładem jest fotografia na początku wpisu.&lt;br /&gt;Osobny rozdział to zgromadzeni czytelnicy. Obserwując paradę ciekawych postaci wracałem do opisów fanów w książce&amp;nbsp;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/07/he-walked-among-us-norman-spinrad.html"&gt;Normana Spinrada&lt;/a&gt;. Przyznam, że niektóre osoby prezentowały doprawdy imponującą,&amp;nbsp;graniczącą z obsesją,&amp;nbsp;znajomość &amp;nbsp;&lt;b&gt;Koła czasu&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Nie wiem czy pierwszy tom&amp;nbsp;&lt;b&gt;The Sthormlight Archive&lt;/b&gt;&amp;nbsp;będzie na tyle interesujący bym sięgnął po kolejne części. Przygodę z &lt;b&gt;Kołem czasu&lt;/b&gt;&amp;nbsp;zakończyłem po lekturze &lt;b&gt;Oka świata&lt;/b&gt;. Nie mam jednak wątpliwości, że jeżeli Sanderson opublikuje kolejną powieść niezwiązaną z żadną serią, ewentualnie nową trylogię, to chętnie przeczytam.&lt;br /&gt;Spotkanie było niezwykle ciekawym doświadczeniem. Mam tylko jedno zastrzeżenie: czułem się jak konsument, nie czytelnik.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-1112970221500866765?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/1112970221500866765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/09/brandon-sanderson-zawodowiec.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1112970221500866765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/1112970221500866765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/09/brandon-sanderson-zawodowiec.html' title='Brandon Sanderson - Zawodowiec'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIrtKd2vLlI/AAAAAAAAAYQ/UgTBsm1KnC4/s72-c/BSanderson+(356+x+600).jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-5341158482510862122</id><published>2010-09-05T00:15:00.000-05:00</published><updated>2010-09-05T00:23:24.963-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kollin Dani i Eytan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>The Unincorporated Man - Dani Kollin i Eytan Kollin</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIMfTWF3lQI/AAAAAAAAAYI/RoehFHbYhB4/s1600/unincorporated.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIMfTWF3lQI/AAAAAAAAAYI/RoehFHbYhB4/s400/unincorporated.jpg" width="272" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;The Unincorporated Man&lt;/b&gt; to klasyczna dystopia. Utwór przedstawia zakorzenioną w czasach współczesnych czytelnikowi spójną, logicznie uzasadnioną, niepokojącą wizję przyszłości. Justin Cord, tytułowy bohater, multimilioner zostaje wybudzony po 300 latach hibernacji. Świat w tak zwanym międzyczasie uległ totalnemu przeobrażeniu. Degeneracja konsumpcyjnie nastawionego społeczeństwa, skupionego przede wszystkim na zaspakajaniu własnych potrzeb, uzależnionego od wirtualnej rzeczywistości, prowadzi do Wielkiego Upadku. W wyniku długiego, bolesnego procesu cywilizacja zachodu powstaje niczym feniks i przybiera oblicze społeczności korporacyjnej. Każdy człowiek zostaje włączony do systemu i funkcjonuje na zasadzie korporacji. Otrzymuje portfel 100 tyś. akcji, z czego 5% przechodzi automatycznie na rzecz rządu, co zastępuje konstytucyjnie zakazane podatki, a 20% trafia do rąk rodziców. Obywatele za edukację płacą akcjami w wyniku czego schodzą poniżej 50%. Marzeniem jest wykupienie pakietu kontrolnego i odzyskanie prawa do samodzielnego podejmowania decyzji. Pracownik otrzymuje wyłącznie część wynagrodzenia odpowiadającą procentowi posiadanych aktywów. Akcjonariuszom przypada pozostała część. Każdy ma prawo zakupić walory innego człowieka. System gwarantuje zatrudnienie, dach nad głową i komfortowe życie. Czytelnik poznaje podstawowe założenia świata wraz z bohaterem ostrożnie wprowadzonym w nowy, przynajmniej teoretycznie wspaniały, zaawansowany technologicznie świat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bracia Kollin wiele miejsca poświęcili na logiczne uzasadnienie mechanizmów rządzących światem, a nawet przygotowali precyzyjny, kompletny system prawny, stanowiący istotny element utworu. Trudno doszukać się błędów. Prezentacja zasad wielokrotnie przypomina wykład, choć niestety dosyć często łopatologiczny i nudnawy. Panowie skupili się na trzech aspektach: prawnym, ekonomicznym i społecznym, a jednocześnie nie zapomnieli o futurystycznej wizji wspieranej nanotechnologią. To kompletny, przemyślany świat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Justin Cord funkcjonuje na marginesie społeczeństwa, bowiem nie został włączony do systemu. Desperacko walczy o zachowanie takiego stanu, a jednocześnie stara się przybliżyć ideę wolności, nieznaną z założenia, innym. Właśnie w oparciu o batalię związaną z zachowaniem pełnej niezależności skonstruowano&amp;nbsp;linię fabularną. W moim odczuciu fabuła stanowi najsłabszy element utworu. Często wieje nudą. Nawet jeżeli poczynania bohaterów są należycie uzasadnione, to trudno nazwać je porywającymi. Autorzy włączają elementy dramatu sądowego i powieści sensacyjnej lecz brakuje pewnej dynamiki sprawiającej, że przejęty czytelnik we właściwych momentach, wstrzymując oddech &amp;nbsp; &amp;nbsp;pochłania stronę po stronie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Walka z systemem przybiera momentami groteskowe formy. Nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że oto Justin Cord niczym Mel Gibson, wcielający się w rolę szkockiego rebelianta, na okazałym rumaku zagrzewa do boju niechętnych współtowarzyszy, tudzież w finałowych scenach z przejęciem &amp;nbsp;wykrzykuje freedom. Wierność ideałom głównego bohatera przedstawiono w naiwnie infantylny sposób. Muszę przyznać, że znacznie więcej emocji wywołuje dyżurny czarny charakter, zły do szpiku kości korporacyjny aparatczyk, bezwarunkowo wierzący w słuszność idei stojących u podstaw obowiązującego systemu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozczarowuje zakończenie. Akcja toczy się stosunkowo powoli niemal przez całą powieść. Pod koniec nie przyspiesza lecz wydarzenia zostają opisane w wyjątkowo skrótowej formie, jakby autorom zależało na dobrnięciu do końca. Niezwykle irytujący zabieg. Dodatkowo finałowe wydarzenia &amp;nbsp;bez problemu można przewidzieć. Powieść skonstruowano jako samodzielną całość, niemniej na rynku dostępny jest już tom drugi &lt;b&gt;The Unincorporated War&lt;/b&gt;, którego zapowiedzieć można odczytać z ostatnich stron części pierwszej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomimo licznych wad nie jest to utwór zły. Wielki plus dla autorów za sposób opisania wirtualnej rzeczywistości, nie tyle oryginalny co przejmujący. Odpowiada mi również prezentacja racjonalnych argumentów przytaczanych by uzasadnić funkcjonowanie systemu opartego na wykluczeniu pełnej wolności jednostki. Za równie ciekawą uznaje koncepcję funkcjonowania człowieka na zasadach rynkowych jako notowanej na giełdzie korporacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W powieści takiej jak &lt;b&gt;The Unincorporated Man&lt;/b&gt; śmiało można poszukiwać nawiązań, odwołań czy podobieństw do innych utworów, chociażby Heinleina lub filmów, tu niezłym przykładem jest &lt;b&gt;Śpioch&lt;/b&gt; Allena. Oczywiście jeżeli kogoś to bawi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto jeszcze dodać, że powieść uhonorowano w tym roku Prometheus Award przyznawaną przez Libertarian Futurist Society&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: TOR&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: 2010 (pierwsze wydanie 2009)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: miękka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 496&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 15,99$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-5341158482510862122?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/5341158482510862122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/09/unincorporated-man-dani-kollin-i-eyatan.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5341158482510862122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5341158482510862122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/09/unincorporated-man-dani-kollin-i-eyatan.html' title='The Unincorporated Man - Dani Kollin i Eytan Kollin'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TIMfTWF3lQI/AAAAAAAAAYI/RoehFHbYhB4/s72-c/unincorporated.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-8654342362963290981</id><published>2010-08-17T22:31:00.002-05:00</published><updated>2011-02-22T16:27:38.092-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula Awards'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Okorafor Nnedi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Who Fears Death - Nnedi Okorafor</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TGtRweQZCFI/AAAAAAAAAX8/hRZG6NkrUwA/s1600/NOkorafor.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TGtRweQZCFI/AAAAAAAAAX8/hRZG6NkrUwA/s400/NOkorafor.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nnedi Okorafor znana jest na amerykańskim rynku za sprawą utworów skierowanych do młodszych czytelników. Jako główny temat twórczości obrała Afrykę. &lt;b&gt;Who Fears Death&lt;/b&gt;, pierwsza powieść przeznaczona dla dojrzałego odbiorcy, mam tu na myśli raczej wiek aniżeli stan emocjonalny, to przejmująca historia rozgrywająca się prawdopodobnie w niezbyt odległej przyszłości na obszarze obecnego Sudanu. Dokładne określenie miejsca akcji w odniesieniu do współczesnego &amp;nbsp;podziału administracyjnego nie jest możliwe, chociażby ze względu na nazewnictwo regionów stworzone z myślą o utworze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwotną inspiracją był jeden z artykułów Emily Wax opublikowany w 2004 roku dotyczący bestialstwa w czasie walk plemiennych w Sudanie, a szczególnie wykorzystania gwałtu jako niezwykle skutecznej broni w konflikcie etnicznym. Powieść Okorafor to spojrzenie na starcie plemion Okeke i Nuru oczyma młodej kobiety. Główna bohaterka została poczęta w wyniku gwałtu, urodziła się jako mieszaniec. &lt;i&gt;Ewu&lt;/i&gt; - dzieci zrodzone z gwałtów stanowią przekleństwo dla obu plemion. Nigdzie nie są w pełni akceptowane, natomiast często uznawane za przejaw zła, źródło agresji i nieszczęść. Czytelnik obserwuje zarówno brutalny akt jak i następstwa którym matka z córką stawiają czoła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okorafor zręcznie wykorzystuje wędrówkę bohatera, raczej bohaterki, by przedstawić egzotykę (z mojego punktu widzenia) świata przedstawionego. Afryka w ujęciu autorki jest krainą w której technika i magia są naturalnymi elementami, przy czym zaawansowane technologie stanowią spuściznę minionej epoki, wciąż jednak znajdują zastosowanie w codziennym życiu. Znacznie istotniejszym wydaje się być element magiczny. Czarownicy i zmiennokształtni przemierzają krainy Afryki. Autorka czerpie z bogatej tradycji kontynentu wykorzystując jednocześnie elementy charakterystyczne dla realizmu magicznego rezygnując tym samym z ujęcia charakterystycznego dla klasycznych utworów fantasy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście &lt;b&gt;Who Fears Death&lt;/b&gt; to przede wszystkim opowieść o ludziach. Okorafor dużo miejsca poświęca relacjom pomiędzy bohaterami. Większe wrażenie sprawia przede wszystkim znajomość kultury i mentalności. Człowiek funkcjonujący w ramach pewnej społeczności, mocno związany z kulturą, &amp;nbsp;przekraczający, lub niezdolny przekroczyć, granicę wyznaczoną przez tradycję jest kluczowym elementem utworu. Wszystko to opisane z punktu widzenia dziewczyny borykającej się z ograniczeniami wypływającymi z tradycyjnego postrzegania miejsca kobiety w grupie. Zapewne określenie fantastyka feministyczna, podobno dziwo takie funkcjonuje, jest nadużyciem, nie można jednak zaprzeczyć że Okorafor prezentuje kobiecy punkt widzenia. Chwilami wręcz w nadmiarze, że wspomną tylko rozważania na temat znaczenia łechtaczki, regularne wzmianki o miesiączkowaniu czy wreszcie opisy erotycznych uniesień (z łechtaczką ściśle związanych).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że utwór w pewien niedopowiedziany sposób stanowi specyficzną manifestację znaczenia poszanowania korzeni i kultury. Mogę jedynie domniemywać (podkreślam domniemywać) świadomą, odpowiedzialną postawę rodziców autorki, imigrantów z Nigerii, zdolnych przekazać córce głęboki szacunek, a nawet więcej, dla tradycji, kultury i miejsca pochodzenia. Potwierdzeniem przypuszczenia w zasadzie jest cała powieść. Chociaż niektóre rozwiązania fabularne wydają się nieporadne, zaś sposób prowadzenia opowieści pod koniec powieści nuży, to ładunek emocjonalny związany z Afryką zawarty na kartach utworu nie może być przypadkowy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin: 0px;"&gt;Wydawnictwo: DAW&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin: 0px;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin: 0px;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin: 0px;"&gt;Stron: 304&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin: 0px;"&gt;Cena: 24.95$&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-8654342362963290981?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/8654342362963290981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/08/who-fears-death-nnedi-okorafor.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8654342362963290981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8654342362963290981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/08/who-fears-death-nnedi-okorafor.html' title='Who Fears Death - Nnedi Okorafor'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TGtRweQZCFI/AAAAAAAAAX8/hRZG6NkrUwA/s72-c/NOkorafor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-3140206996716310482</id><published>2010-08-08T08:05:00.000-05:00</published><updated>2010-08-08T08:05:18.715-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miéville China'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Kraken - China Miéville</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TF6ny_MOwVI/AAAAAAAAAXo/pB3izBQCxis/s1600/Kraken.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TF6ny_MOwVI/AAAAAAAAAXo/pB3izBQCxis/s320/Kraken.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Rozważenia tyczące motywu miasta w twórczości Miéville'a niemal za każdym razem trącić będą banałem. Przyjmijmy zatem jako pewnik, że rola to niebagatelna i kluczowa dla konstrukcji oraz przebiegu wydarzeń, bez względu na formę opowieści. Podobnie rzecz wygląda w&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="p_title" style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Krakenie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;, w którym autor powraca do Londynu, odstawiając na boczny tor fikcyjne Nowe Crobuzon, Besźel czy Ul Qoma.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue'; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Helvetica Neue'; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Z Natural History Museum znika w tajemniczych okolicznościach olbrzymich rozmiarów eksponat - potężny słój z doskonale zakonserwowaną kałamarnicą. Tak rozpoczyna się gonitwa ulicami Londynu, a zarazem przewodnik po religiach, kultach i wierzeniach miasta. Czytelnik obserwuje przebieg wydarzeń z perspektywy pracownika muzeum, kuratora odpowiedzialnego za właśnie zaginionego przedstawiciela rodzaju&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-style: italic; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Architeuthis&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;, gwałtownie wciągniętego w wir akcji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Bohater wkracza w świat niedostrzegany dla przeciętnych londyńczyków. Przemierza ulice i zakątki tworzące specyficzny rodzaj organizmu, z jasno wyznaczonym punktem centralnym, wyposażonego w swego rodzaju system immunologiczny, wytwarzający nietypowe przeciwciała w chwilach zagrożenia. Prawdziwe oblicze Londynu jawi się jako wielkie religijne targowisko. Tylko wybierać: wiarę, apokalipsę, proroka, formę obrzędu. To rynek dostosowany do indywidualnych upodobań, obsesji czy lęków nabywcy. Każda potrzeba zostanie zaspokojona, bez względu na poziom absurdu. Poszukiwacze prawdziwej wiary mile widziani, kolekcjonerzy wyznań również.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Założenia świata wymagają zestawu stosownych bohaterów. Przez&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="p_title" style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Krakena&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&amp;nbsp;przetacza się zatem parada nietypowych a dziwnych postaci. Na czele maszerują przedstawiciele policji, a konkretnie specjalnego wydziału do spraw fundamentalistów i sekt, z czarownicą w pierwszym szeregu; zaraz obok wyznawcy Krakena, doszukujący się cech boskich w zaginionej kałamarnicy. Jest i zabójczo niebezpieczne podziemie kryminalne, kierowane przez gadający tatuaż na plecach przypadkowego śmiertelnika, a na wyróżnienie zasługuje wzbudzająca paniczny strach demoniczna para o nieokreślonej przeszłości: Goss i Subby - mężczyzna w towarzystwie chłopca, bezlitośni zabójcy. Oczywiście nie brakuje także przedstawicieli przeróżnych kultów. Miéville miesza w londyńskim kotle, zmuszając bohaterów do wyboru strony konfliktu - zagłada lub ocalenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Oczywiście wątek przewodni stanowi poszukiwanie tytułowego Krakena, z apokalipsą w tle. Prócz tego autor prowadzi kilka równorzędnych linii, tak że każda z frakcji skupiających grona niezwykłych postaci otrzymuje pięć minut, by zaprezentować swoje cele i motywy. Autor całkiem sprawnie panował nad ciągiem wydarzeń i bohaterami przez zdecydowaną większość opowieści. Niestety ostatnie mniej więcej sto stron rozczarowuje. Wkrada się nieład, utrudniający rozeznanie, w jakim kierunku zmierza twórca. Zachwianiu ulega relacja pomiędzy przyczyną a skutkiem, kolejne warstwy tajemnicy, gwałtowne zawirowania i zwroty w ramach poszukiwań rozwiązania zagadki wbrew pozorom nie są atutami, wręcz przeciwnie - poszarpana akcja irytuje nieznośnie, a autor zdaje się ofiarą własnej, chwilami niepohamowanej wyobraźni. Sytuacji nie poprawia specyficzne poczucie humoru: elementy pomyślane jako zabawne, chociażby związek zawodowy chowańców, wypadają raczej blado. Wszystko to sprawiło, że z rosnącym zniechęceniem oczekiwałem zakończenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Nieporozumieniem jednak byłoby stwierdzenie, że Miéville popełnił książkę złą. W moim odczuciu zabrakło nieco samokontroli nad zakończeniem. Choć&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="p_title" style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Krakena&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&amp;nbsp;umiejscowiłbym nieco poniżej&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="p_title" style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;The City &amp;amp; The City&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&amp;nbsp;(którym to utworem autor trafia niemal idealnie w moje upodobania), to najnowsza książka zapewnia solidną dawkę pozytywnych doznań. Zapewne miłośnicy mitologii Cthulhu błyskawicznie odnajdą nawiązania do twórczości Lovcrafta: parafrazując Miéville'a, za oczywiste można przyjąć, że przy pisaniu o krakenie w odpowiednim kontekście Samotnik z Providence zagląda przez ramię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="p_title" style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="p_title" style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span class="p_title" style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Krakena&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&amp;nbsp;odbierać można również jako wypowiedź na temat wiary i religii w ujęciu szerszym, niż tylko warstwa fabularna utworu. Absurdalne, dziwaczne kulty ukazują, jak idiotyczne formy przyjąć może religia. Negatywny stosunek do zjawiska zdaje się wyrażać autor słowami jednej z bohaterek niemal na początku książki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Wzmianka o niepohamowanej wyobraźni wyłącznie w negatywnym kontekście stanowi jednak nadużycie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="p_title" style="-webkit-background-clip: initial; -webkit-background-origin: initial; background-attachment: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-repeat: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Kraken&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&amp;nbsp;to popis czystej inwencji twórczej. Ładunek pomysłów jest doprawdy imponujący, a niektóre z nich z powodzeniem można rozwinąć w odrębnych utworach, przy czym mam na myśli formy dłuższe, bowiem gotowych opowiadań wyodrębnić można przynajmniej kilka. Miasto jako centrum wydarzeń, a nawet świata, w połączeniu z sugestywnymi opisami, zaludnione odpowiednimi mieszkancami, z pewnością zadowoli osoby gustujące w miejskich legendach oraz amatorów dziwnych tworów i bytów. Pomimo irytujących niedociągnięć z pewnością warto poznać tę raczej absurdalną aniżeli niepokojącą wizję Londynu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia;"&gt;Recenzja dla&amp;nbsp;&lt;a href="http://polter.pl/"&gt;Poltergeist&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; line-height: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; line-height: normal;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Wydawnictwo: Del Rey&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Stron: 528&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Cena: 26.00$&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-3140206996716310482?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/3140206996716310482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/08/kraken-china-mieville.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3140206996716310482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/3140206996716310482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/08/kraken-china-mieville.html' title='Kraken - China Miéville'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TF6ny_MOwVI/AAAAAAAAAXo/pB3izBQCxis/s72-c/Kraken.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-2912863779092856435</id><published>2010-07-31T20:38:00.000-05:00</published><updated>2010-07-31T21:31:27.818-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='antologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pohl Frederik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hull Elizabeth Anne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Gateways - Elizabeth Anne Hull</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TFTJ910O1lI/AAAAAAAAAXg/ZtWTQQWKzFw/s1600/gateways.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TFTJ910O1lI/AAAAAAAAAXg/ZtWTQQWKzFw/s320/gateways.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybór dostępnych w księgarniach antologii zadowoli zapewne niemal każdego amatora opowiadań. Buszując pośród książek łatwo zauważyć przede wszystkim dwa rodzaje zbiorów, a mianowicie tematyczne (wojownicy, koty, smoki, apokalipsa, czego dusza zapragnie) i coroczne. Wyjątkową zatem jest chwila gdy na rynku pojawia się pozycja zawierająca prace twórców będące wyrazami uznania dla wybitnego pisarza, choć w omawianym przypadku stosowniejszym wydaje się określenie osobistość fantastyki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Elizabeth Ann Hull postanowiła w jednym tomie zebrać opowieści napisane by oddać hołd Frederikowi Pohlowi. Na zaproszenie odpowiedziało wielu cenionych autorów znających prywatnie lub zawodowo, co często idzie w parze, autora „Gateway – brama do gwiazd”. Efektem końcowym jest niezwykły zbiór „Gateways”.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niezwykły z trzech powodów:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powód pierwszy i najważniejszy to Frederik Pohl, człowiek legenda. Nie trzeba zapewne opisywać znaczenia wielokrotnie nagradzanej twórczości, &amp;nbsp;pracy jako redaktora czy prezydenta SFWA.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Osoby zainteresowane historią fantastyki z pewnością powinny odwiedzić blog: &lt;a href="http://www.thewaythefutureblogs.com/"&gt;http://www.thewaythefutureblogs.com/&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;wystarczy, że opisuje życie i pracę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drugie ze względu na dobór autorów. Wypada wymienić, w kolejności alfabetycznej, przynajmniej wybranych: Greag Bear; Gregory Benford; David Brin; Cory Docrtorow; Neil Gaiman; James Gunn; Joe Haldeman; Larry Niven; Mike Resnick Vernon Vinge; Gene Wolfe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;We wszystkich pracach widoczne są odniesienia do twórczości F. Pohla.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawe informacje zawarto w notach tyczących bezpośrednich kontaktów z F. Pohlem. To trzeci powód skłaniający do zakupu. Nie brakuje scen z życia zabarwionych licznymi anegdotami. We wstępie E.A.Hull w uroczy sposób opowiada o mężu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie będę omawiać poszczególnych opowiadań. Prezentują różny poziom, nie ma to jednak znaczenia. Twórczość Frederika Pohla wywarła na mnie duży wpływ, szczególnie kiedy byłem nastolatkiem. Dołączam „Gateways” do kolekcji, stanie na honorowym miejscu obok „Platinum Pohl”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wydawnictwo: Tor&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Stron: 416&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Cena: 25.99$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-2912863779092856435?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/2912863779092856435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/07/gateways-elizabeth-anne-hull.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2912863779092856435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2912863779092856435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/07/gateways-elizabeth-anne-hull.html' title='Gateways - Elizabeth Anne Hull'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TFTJ910O1lI/AAAAAAAAAXg/ZtWTQQWKzFw/s72-c/gateways.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6497894021817980252</id><published>2010-07-10T12:43:00.000-05:00</published><updated>2010-07-24T09:50:13.704-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Newton Mark Charan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Nights of Villjamur - Mark Charan Newton</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TDisZ_ZS1XI/AAAAAAAAAXE/XVC0ZCpbdKs/s1600/Nights.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-decoration: none;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TDisZ_ZS1XI/AAAAAAAAAXE/XVC0ZCpbdKs/s320/Nights.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po raz kolejny dostałem nauczkę, by nie zwracać uwagi na oceny innych dotyczące książek których &amp;nbsp;przeczytanie rozważam. Tym razem dałem się zwieść pochlebnym opiniom wyszperanym w sieci na temat powieściowego debiutu Newtona. Generalnie oczekiwałem mrocznego fantasy z rozmachem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teoretycznie wszystkie elementy występują: wyspiarskie imperium, mroczna stolica, kultyści, artefakty, konflikty, spisek, przejawy okrucieństwa, dziwne rasy, ożywieni, jest nawet wątek kryminalny no i seks w różnych konfiguracjach też. Dużo wszystkiego, ... zbyt dużo. W tle nadchodzące zlodowacenie, które potrwa około pięćdziesiąt lat, zatem otoczenie nieprzyjazne, by nie napisać wrogie. Plebs ochłodzenie przypłaci życiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bohaterowie wzorcowo wpisani w archetypy realizują konsekwentnie zadania. Dziwka jest dziwką, detektyw detektywem, zły złym, wszyscy na swoich miejscach. &amp;nbsp;Rozczulił mnie wojownik albinos o homoseksualnych upodobaniach, a to dlatego, że orientacja ma się nijak do fabuły. Wiele postaci &amp;nbsp;gości na kartach utworu ledwie chwilę, zapewne by wystąpić w kolejnych tomach, bowiem „Nights of Villjamur” to początek trylogii. Tak też powieść skonstruowano pod względem fabularnym. Autor inicjuje liczne wątki których rozwiązania można będzie poznać dopiero w przyszłych odsłonach historii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W trakcie lektury niemal przez cały czas byłem lekko zirytowany. Szczerze chciałem zagłębić się w świat, pozwolić ponieść niezwykle wartkiej, pełnej zwrotów akcji. Niestety zabrakło iskry, tego specyficznego czegoś, co sprawia, że trudno przerwać lekturę. &amp;nbsp;To niezbyt dobrze opowiedziana historia. Raczej &amp;nbsp;nie sięgnę po kolejne tomy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i mrok mało mroczny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wydawnictwo: Spectra&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Stron: 448&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Cena: 26.00$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-6497894021817980252?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/6497894021817980252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/07/nights-of-villjamur-mark-charan-newton.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6497894021817980252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6497894021817980252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/07/nights-of-villjamur-mark-charan-newton.html' title='Nights of Villjamur - Mark Charan Newton'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TDisZ_ZS1XI/AAAAAAAAAXE/XVC0ZCpbdKs/s72-c/Nights.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-2115452452125016826</id><published>2010-07-05T14:03:00.000-05:00</published><updated>2010-07-23T18:59:51.987-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Spinrad Norman'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>He Walked Among Us - Norman Spinrad</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TDFZJPxsTCI/AAAAAAAAAWs/e_eOZMB3ceQ/s1600/Spinrad.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TDFZJPxsTCI/AAAAAAAAAWs/e_eOZMB3ceQ/s320/Spinrad.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spinrad należy do autorów o których gdzieś się słyszało, coś tam wiadomo, ktoś wspominał. Znacznie słabiej wypada znajomość, bogatej przecież, twórczości. Trudno znaleźć pozycje opublikowane w języku polskim. W latach osiemdziesiątych utwory Spinrada gościły na łamach &lt;i&gt;Fantastyki&lt;/i&gt;, zaś w ramach słynnej serii zeszytów &lt;i&gt;Iskier&lt;/i&gt; wydano &lt;i&gt;Wszystkie dźwięki tęczy&lt;/i&gt;. Wytrwały poszukiwacz odnajdzie zapewne jeszcze tekst w jednej ze stosunkowo nowych antologii. &lt;br /&gt;W kwietniu 2010 na amerykański rynek trafił tytuł &lt;i&gt;He Walked Among Us&lt;/i&gt;. Trudno książkę określić mianem nowej, wziąwszy pod uwagę perypetie autora z wydawcami. Po raz pierwszy pojawiła się w 2002 roku w formie elektronicznej, zaś w wydaniu klasycznym w Niemczech i Francji (2009r.). W każdym razie po ośmiu latach rodacy autora znaleźli pozycję na księgarskich półkach. Dlaczego trzeba było czekać tak długo?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spinrad prezentuje historię człowieka podającego się za komika z przyszłości, który objawia się&amp;nbsp; w czasach współczesnych czytelnikowi. Trafia pod skrzydła drugorzędnego agenta/łowcy talentów, na tyle jednak obrotnego by zapewnić podopiecznemu kontrakt gwarantujący stały program w telewizji. Do ekipy dołącza uznany pisarz sf,&amp;nbsp; autor tekstów, oraz zafascynowana New Age trenerka pracująca nad osobowością komika.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszczególne postacie autor traktuje jako punkt wyjściowy do prezentacji różnych środowisk. Jest to zatem powieść o show biznesie, z wykładnią niepisanych reguł i prezentacją mechanizmów przygotowywania programu od doboru publiczności na wskaźnikach oglądalności skończywszy, zaś po drodze strona finansowa i problemy z produkcją.&lt;br /&gt;Nie brakuje spostrzeżeń tyczących problemów&amp;nbsp; autora związanych z napisaniem, wydaniem i otrzymaniem wynegocjowanego wynagrodzenia za powieść. Prawdziwą gratką dla zainteresowanych będą szczegóły „techniczne” związanych z pracą twórcy (wysokość wynagrodzeń, objętość utworów itd., itp.)&lt;br /&gt;W końcu ruch New Age.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spinrad bez wahania, kolokwialnie rzecz ujmując, wali między oczy. Nie szczędzi gorzkich, a jakże trafnych słów pod adresem światka związanego z produkcją telewizyjną. Obrywają równo wszyscy.&lt;br /&gt;Przedstawia niezwykle interesujące i celne uwagi dotyczące fandomu w Stanach Zjednoczonych. Autor wielokrotnie szydzi z tępoty, naiwności, wręcz głupoty fanów. Prezentuje środowisko jako zbiór bezmyślnych, otyłych baranów (chociaż o IQ często powyżej przeciętnej), idealną masę nabywców tandetnych gadżetów, akcesoriów czy kiczowatych książek, a przede wszystkim podatną na wpływy i manipulacje. Wiele scen z konwentów zdaje się odzwierciedlać niezbyt przyjemne doświadczenia autora. Jeden z bohaterów, pisarz, przywołuje niekiedy słowa Spinarda „zasłyszane” na konwentach. &lt;br /&gt;Przynajmniej kilkakrotnie zastanawiałem się na ile uwagi zawarte w utworze odnoszą się do mnie. W jakim stopniu upodobniam się do bezmyślnej masy wydającej pieniądze, z przeproszeniem szanownych czytelników,&amp;nbsp; na bezużyteczne pierdoły i papierową chałę. O, brawo autor! To lubię, bez ogródek, celnie, boleśnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;He Walked Among Us&lt;/i&gt; to utwór mocno osadzony w tradycji fantastycznej. Liczne odniesienia, często wprost, z podaniem autora i/lub tytułu utworu, jasno wskazują, że Spinrad pomimo niechęci do środowiska, sam stanowi jego nieodłączną część.&amp;nbsp; Książka jest częstokroć odbiciem innych utworów, polemiką, a nawet próbą nowego ujęcia tematów już wcześniej poruszanych. Najbliżej zdaje się do &lt;i&gt;Obcego w obcym kraju.&lt;/i&gt; To próba trzeźwego spojrzenia na wybrany fragment rzeczywistości w sposób charakterystyczny dla Nowej Fali, do której twórca chętnie się odwołuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spinrad porusza się w dwóch obszarach: socjologicznych obserwacji i metafizycznych podróży. &lt;br /&gt;Pierwsza sfera, socjologiczna stanowi najsilniejszy atut powieści. Metafizyczne odloty w kierunku Zen i New Age zdecydowanie do mnie nie przemawiają. Przejścia, drzwi, obcowanie z nadrzędnym bytem znajdują wprawdzie solidne umocowanie w fabule, niemniej nie potrafię zdobyć się na poważne traktowanie New Age, szczególnie w posthipisowskim duchu. Z tej perspektywy autorowi bliżej do bełkotliwych rojeń aniżeli rozważań filozoficznych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypada wspomnieć jeszcze o jednej kwestii przeszkadzającej w odbiorze. Spinrad wykazuje specyficzną obsesję na punkcie tzw. &lt;i&gt;Polish jokes&lt;/i&gt;. Na pierwszych stu stronach można odnaleźć ponad dziesięć&amp;nbsp; odniesień do tego typu żartów. Oczywiście nie przytacza prymitywnych dowcipów wprost (poza jednym przypadkiem). Trudno też postawić zarzut by drwił z Polaków, absolutnie nie (chociaż o życzliwości na podstawie tekstu mówić nie można) To raczej odnotowanie, wygasającego na szczęście, zjawiska. Problem (dla mnie) po stu stronach zanika, chociaż w serduchu pozostaje nieprzyjemne mrowienie. Trudno oprzeć się wrażeniu, na podstawie obserwacji, że rodacy w Stanach Zjednoczonych zapracowali na ordynarne dowcipy, co nie znaczy że można je tolerować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak wspomniałem wcześniej najsilniejszą stroną powieści jest warstwa socjologiczna, obraz współczesnych Stanów Zjednoczonych obdarty ze złudzeń. Wprawdzie książka jest niezwykle nierówna, często miałem ochotę porzucić lekturę, szczególnie gdy autor zapuszcza się w rejony New Age, to ze względu na bezkompromisowy zapis rzeczywistości zdecydowanie warto przeczytać.&lt;br /&gt;Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wydawca nie mógł zdecydować się na publikację ze względu na możliwe negatywne przyjęcie ze strony czytelników, o których &lt;i&gt;He Walked Among Us&lt;/i&gt; w znacznej mierze opowiada. Cóż, ścieżkę przetarł w delikatniejszej formie Cory Doctorow. W &lt;i&gt;Makers&lt;/i&gt; porusza w pewnym stopniu podobne tematy, a książka została stosunkowo dobrze przyjęta. Powieść Spinrada czytana po &lt;i&gt;Makers &lt;/i&gt;wydaje się tracić nieco na sile. Tym samym maleje prawdopodobieństwo wydawniczej klapy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;He Walked Among Us&lt;/i&gt; trudno określić jako fantastykę. Odbiór utworu zależy od indywidualnego nastawienia czytelnika, który sam musi odpowiedzieć na pytanie, czy Ralf komik z przyszłości, rzeczywiście z przyszłości przybywa? Szaleniec, czy emisariusz?&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wydawnictwo: TOR&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Oprawa: twarda&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Stron: 544&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Cena: 27.99$&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-2115452452125016826?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/2115452452125016826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/07/he-walked-among-us-norman-spinrad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2115452452125016826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2115452452125016826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/07/he-walked-among-us-norman-spinrad.html' title='He Walked Among Us - Norman Spinrad'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TDFZJPxsTCI/AAAAAAAAAWs/e_eOZMB3ceQ/s72-c/Spinrad.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-8203565006115690576</id><published>2010-05-31T18:24:00.000-05:00</published><updated>2010-07-23T18:59:51.988-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='steampunk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mann George'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Ghosts of Manhattan - George Mann</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TARAOFWeNlI/AAAAAAAAAWk/7ydNncepoyk/s1600/Ghosts.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TARAOFWeNlI/AAAAAAAAAWk/7ydNncepoyk/s320/Ghosts.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do zakupu &lt;i&gt;Ghosts of Manhattan&lt;/i&gt; zachęca stylizowana na lata dwudzieste okładka. Wprawdzie poprzednia powieść Manna nie pozostawiła zbyt dobrych wspomnień, niemniej dałem się uwieść. Pierwszy steampunkowy superbohater – brzmi o tyle idiotycznie co intrygująco. Czytelny druk, duże litery, przynajmniej oczy odpoczną. W sam raz na weekend.&lt;br /&gt;Poszukiwacze nowych rozwiązań będą rozczarowani. Autor w moim odczuciu w pełni świadomie wykorzystuje dobrze znane schematy, konstruując utwór nieodparcie przywodzący na myśl komiksy. Wyjątkowy i tajemniczy bohater, bajecznie bogaty rzecz jasna,&amp;nbsp; walczy z dyżurnym złym, wspierany przez upartego gliniarza. W tle wielka miłość, czyli urodziwa wokalistka występująca na deskach klubu prowadzonego przez gangstera. Brzmi znajomo? Oczywiście! Tak ma być.&amp;nbsp; Do tego w zawrotnym, iście komiksowym, tempie poprowadzona akcja. Pościgi, mordobicia, krew, strzelaniny. &lt;br /&gt;W zasadzie mam tylko jedno zastrzeżenie. Nie rozumiem dlaczego autor wybrał taką, a nie inną konwencję.&amp;nbsp; Myślę, że książka zyskałaby nawet, gdyby zrezygnował z budowania alternatywnego świata. Epoka w której osadził fabułę broni się doskonale sama. Samochody spalające węgiel, zimna wojna pomiędzy USA a Wielką Brytanią, udziwnione telefony i inne urządzenia, przeszkadzają. Podświadomie przenosiłem co kilka chwil akcję do świata znanego z powieści kryminalnych i filmów gangsterskich. &lt;br /&gt;Mann zdaje się poszukiwać pomysłu na serię którą czytelnicy przyjmą życzliwie. &lt;i&gt;The Affinity Bridge&lt;/i&gt; sprawia wrażenie pierwszego tomu cyklu &lt;i&gt;Newbury &amp;amp; Hobbes. Ghosts of Manhattan&lt;/i&gt; również wyczerpuje znamiona pierwszego tomu. Obie książki można też uznać za osadzone w tym samym świecie, a oddalone w czasie. Jestem przekonany, że w przypadku Ducha (tak się bowiem zwie superhero) kontynuacja nastąpi...&lt;br /&gt;Ilustracja pierwszorzędnie oddaje klimat utworu. Rzut oka i wiem co zastanę pomiędzy okładkami. Ot, takie pulp fiction, doskonałe na leniwe sobotnie popołudnie pomiędzy piwem, a grillowaną karkówką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Palatino; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Wydawnictwo: Pyr&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Oprawa: &amp;nbsp;miękka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Stron: 237&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Cena: 16$&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-8203565006115690576?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/8203565006115690576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/ghosts-of-manhattan-george-mann.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8203565006115690576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8203565006115690576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/ghosts-of-manhattan-george-mann.html' title='Ghosts of Manhattan - George Mann'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/TARAOFWeNlI/AAAAAAAAAWk/7ydNncepoyk/s72-c/Ghosts.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-8262154820459764716</id><published>2010-05-22T08:04:00.000-05:00</published><updated>2010-11-15T21:15:55.341-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='McAuley Paul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Gardens of the Sun - Paul McAuley</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S_fQir-zLII/AAAAAAAAAWc/MHH-hgN9Aco/s1600/gardens.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S_fQir-zLII/AAAAAAAAAWc/MHH-hgN9Aco/s320/gardens.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przestrzeń, galaktyki, niezmierzone obszary kosmosu, zatrzęsienie cywilizacji, ras, skupisk i czego dusza jeszcze zapragnie, to chleb powszedni wielu tworów literackich, zaskakujących czytelnika, w mniemaniu autorów, nietuzinkową wyobraźnią. Paul McAuley dokonał w moim odczuciu rzeczy niezwykle interesującej. Zamknął bogactwo space opery w Układzie Słonecznym. Pokazał jak wiele można zmieścić w warstwie fabularnej i kreacji świata wykorzystując „zaledwie” jeden system planetarny. Więcej, &lt;i&gt;Gardens of the Sun&lt;/i&gt;, kontynuacja&amp;nbsp;&lt;i&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/02/quiet-war-paul-mcauley.html"&gt;The Quiet War&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, wykracza poza ramy konwencji. Otrzymujemy mieszankę z fantastyką naukową we wspólnym mianowniku, z dużym naciskiem na naukową. Powieść McAuleya wolna jest od naiwności, wypływającej ze stanu wiedzy, utworów sprzed kilkudziesięciu lat, w których autorzy snuli rozważania tyczące cywilizacji zamieszkujących poszczególne planety. Serwowany obraz znajduje mocne podstawy w badaniach naukowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy tom przybliża, między innymi, zasady rządzące światem we wszystkich aspektach, od układu planetarnego w którym rzec cała się rozgrywa po stosunki społeczne. W &lt;i&gt;Gardens of the Sun&lt;/i&gt; autor wykorzystuje wcześniejszą konstrukcję umiejętnie wprowadzając kolejne elementy, powstrzymując się jednak od rewolucyjnych zmian. Dzięki temu w większym stopniu rozbudowuje warstwę fabularną, choć rzecz jasna nie brakuje barwnych opisów świata stanowiących jeden z kluczowych elementów utworu. Czytelnik poniekąd wie czego się spodziewać w tym względzie. To logiczne rozwinięcie koncepcji tomu pierwszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak na kontynuację przystało spotykamy bohaterów znanych z &lt;i&gt;The Quiet War&lt;/i&gt;. Poznajemy dalsze&amp;nbsp; przypadki kluczowych aktorów przedstawienia w powiązaniu z losami społeczności w jakich przyszło im funkcjonować. McAuley prezentuje zatem niewielkie grupy,&amp;nbsp; chociażby uciekinierów poszukujących spokojnej przystani w Układzie Słonecznym, zbiorowiska większe wzorowane na greckich polis czy wreszcie mocarstwa umocowane na Ziemi. Nie brakuje&amp;nbsp; też outsiderów, grupy stanowiącej skrzyżowanie awangardy ewolucyjnej z fanatyzmem sekty, wyznającej koncepcję ekspansji gatunku i idei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor przeprowadza swego rodzaju symulację wprowadzenia w życie utopijnych, lecz nienowych koncepcji. Czy możliwe jest zastąpienie statusu majątkowego przez pozycję wynikającą z kompetencji i użyteczności jednostki dla większej grupy? Jak stworzyć idealną społeczność w której wszyscy dzielić będą ideały, marzenia i cele? Podoba mi się realne podejście do tego typu kwestii. McAuley nie daje prostych odpowiedzi. Tu nic nie musi się udać ponieważ autor tak postanowił i z uporem maniaka wprowadza założenia w życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednostka, grupa, społeczność, wreszcie gatunek. To uproszczona struktura w oparciu o którą autor snuje wszelkiego rodzaju rozważania i buduje fabułę. Podobnie rzecz wygląda w przypadku eksploracji kosmosu: Ziemia, Układ Słoneczny, dopiero na końcu perspektywa przekroczenia kolejnej granicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;McAuley, jak zaznaczył w informacji na końcu książki, wykorzystał elementy i postacie pojawiające się w innych, krótszych formach. Trzeba przyznać, że do pewnego stopnia jest to widoczne. Poszczególne wątki biegną niejako obok siebie. Mają oczywiście zbieżne punkty, gdy losy bohaterów przecinają się lecz stanowią raczej zbiór historii osadzonych w tym samym świecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcowych partiach&amp;nbsp; powieści wydłużeniu ulegają odstępy czasu pomiędzy kolejnymi odsłonami. To już nie dni i miesiące lecz lata. McAuley wykańcza i zamyka wątki jasno dając do zrozumienia, iż tom drugi jest ostatnią odsłoną przygód wielu postaci. Być może autor powróci jeszcze do świata utworu lecz będzie to zupełnie inna historia prawdopodobnie z nowymi aktorami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Georgia; font-size: 13px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span style="color: #666666; font-family: Palatino; font-size: 14px; line-height: 18px;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Wydawnictwo: Pyr&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Data wydania: 2010&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Oprawa: &amp;nbsp;miękka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Stron: 411&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px;"&gt;Cena: 16$&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-8262154820459764716?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/8262154820459764716/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/gardens-of-sun-paul-mcauley.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8262154820459764716'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8262154820459764716'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/gardens-of-sun-paul-mcauley.html' title='Gardens of the Sun - Paul McAuley'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S_fQir-zLII/AAAAAAAAAWc/MHH-hgN9Aco/s72-c/gardens.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-8089042160926831826</id><published>2010-05-16T17:58:00.000-05:00</published><updated>2010-05-16T18:32:30.620-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nebula Awards'/><title type='text'>Nagrody Nebula rozdane</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S_B0AVoAdsI/AAAAAAAAAV0/n19Bj-YolLA/s1600/Windup_Girl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S_B0AVoAdsI/AAAAAAAAAV0/n19Bj-YolLA/s200/Windup_Girl.jpg" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;"The Windup Girl" najlepszą powieścią. Wprawdzie myślałem, że nagroda trafi do VanderMeera, niemniej powieściowy debiut Bacigalupiego jak najbardziej zasługuje na wyróżnienie.&lt;br /&gt;Lista laureatów w poszczególnych kategoriach dostępna jest na stronie&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.sfwa.org/2010/05/sfwa-announces-2010-nebula-awards-winners/"&gt;SFWA&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/search/label/Nebula%20Awards"&gt;Projekt Nebula&lt;/a&gt; zatem zakończony.&lt;br /&gt;Zastanawiam się w jakiej części mój dobór lektur w tym roku pokryje się z przyszłorocznymi nominacjami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-8089042160926831826?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/8089042160926831826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/nagrody-nebula-rozdane.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8089042160926831826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/8089042160926831826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/nagrody-nebula-rozdane.html' title='Nagrody Nebula rozdane'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S_B0AVoAdsI/AAAAAAAAAV0/n19Bj-YolLA/s72-c/Windup_Girl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6857123752552025571</id><published>2010-05-04T19:25:00.000-05:00</published><updated>2010-12-12T09:51:51.808-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tim Akers'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Akers Tim'/><title type='text'>Tim Akers</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S-CvyH9doMI/AAAAAAAAAVI/Q0HNdnrPxE0/s1600/heartofveridon.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S-CvyH9doMI/AAAAAAAAAVI/Q0HNdnrPxE0/s320/heartofveridon.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Heart of Veridon&lt;/i&gt;&amp;nbsp;to debiut powieściowy Tima Akersa. Sprawnie napisana opowieść z pogranicza steampunk. Miasto, sterowce, mechaniczne istoty, wątek kryminalny, dynamiczna akcja. Doprawdy niezła lektura, chociaż nie byłem początkow pewien czy tomik kupić. No i nie kupiłem. Książkę w formacie kieszonkowym wydało wydawnictwo Solaris należące wówczas do BL Publishing (czyli świat Warhammera). Przyznaję, że nie darzę estymą produktów BL Publishing, zatem nie dałem uwieść się atrakcyjnej okładce &lt;i&gt;Heart of Veridon&lt;/i&gt;&amp;nbsp;i notce zamieszczonej na ostatniej stronie. Do tego debiut w formacie kieszonkowym... Zaszufladkowałem Akersa przed przeczytaniem powieści. Nieładnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdanie zmieniłem dopiero w trakcie konwentu, który odbył się pod koniec minionego roku, nieco po premierze książki. &amp;nbsp;Młody autor, a właściwie jego słowa, sprawiły, iż zapałałem chęcią przeczytania &lt;i&gt;Heart of Veridon. &amp;nbsp;&lt;/i&gt;Jak na złość w konwentowych księgarniach tomiku nie znalazłem, a i wieczorny wypad po megaksięgarniach nie przyniósł pożądanego rezultatu. Przeczytałem zatem nieco później, tym razem pozytywnie nastawiony. Nie zawiodłem się. Nie jest to utwór wybitny, niemniej interesujący. Niezły debiut autor strzelił.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S-C2FK8MG2I/AAAAAAAAAVY/yuUtuL_tR_g/s1600/Akers.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S-C2FK8MG2I/AAAAAAAAAVY/yuUtuL_tR_g/s320/Akers.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tego czasu przyglądam się poczynaniom&amp;nbsp;&lt;a href="http://shadoth.blogspot.com/"&gt;Tima Akersa&lt;/a&gt;, oczekując na kolejną powieść. Z przyjemnością odnotowałem fakt, że nowa książka &lt;i&gt;The Horns of Ruin&lt;/i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;zostanie wydana przez PYR. Normalny format, miękka oprawa (PYR wszystkie tytuły wydaje w ten sposób). W zapowiedziach wydawniczych opublikowanych na&amp;nbsp;&lt;a href="http://pyrsf.blogspot.com/2010/05/fall-winter-2010-2011-season.html"&gt;blogu&lt;/a&gt;, stoi jak wół: listopad 2010. Do tego okładka już gotowa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym razem kupię z pewnością.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-6857123752552025571?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/6857123752552025571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/tim-akers.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6857123752552025571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6857123752552025571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/tim-akers.html' title='Tim Akers'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S-CvyH9doMI/AAAAAAAAAVI/Q0HNdnrPxE0/s72-c/heartofveridon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6032814587298158413</id><published>2010-05-03T21:00:00.000-05:00</published><updated>2010-09-17T22:46:42.231-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czasami człowiek musi'/><title type='text'>Wpis okołofantastyczny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przydarzyła mi się rzecz niezwykle przyjemna, mianowicie ktoś zaproponował mi bilet na zbliżający się wielkimi krokami koncert grupy, której muzykę cenię. Upominek okazał się być pakietem w skład którego prócz biletu wchodzi wejściówka za kulisy po koncercie. Tu nastąpił drobny zgrzyt, bowiem za kulisy po koncertach nie chadzam. Rzecz jasna darowanemu koniowi... i tak dalej. Bywało niegdyś, że zażywałem tej wątpliwej atrakcji, niestety nie znajduję sensownego powodu by sport taki czynnie uprawiać. Nie wiem co mógłbym artyście powiedzieć, zakładając, że miałby ochotę ze mną rozmawiać. Wyraz uznania daję przychodząc na koncert. Przebywanie w towarzystwie obcych ludzi, w tym wypadku muzyków, kompletnie mnie nie kręci. O czym niby miałbym z nimi rozmawiać? Z miną twardziela twardszego od skały poklepać po ramieniu zapewniając że jest super? Oczywiście gdybym zdołał przepchać się przez grono pozornie niezainteresowanych twardych twardzieli czy panienek z kisielem w majtkach. Rzecz jasna w przypadku niektórych wykonawców wejściówki można kupić wraz z biletem za grubszą kasę, tyle, że wówczas muzyk wciąż jest w pracy, a ta część przedstawienia nie interesuje mnie kompletnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do czego zmierzam. Sobotnie wydarzenie przywołało wspomnienia z kilku konwentów, gdzie zachodziło zjawisko orbitowania wokół autora. Fan wchodzi na orbitę okołoautorską i dąży do kontaktu. Tu sytuacja pozornie tylko odmienna jest w istocie bardzo podobna do imprez za kulisami. Oczywiście zapewne fajnie jest walnąć browara z kimś kogo twórczość się ceni, tyle że co? To nadal jest obcy człowiek, którego, poza twórczością, kompletnie nie znam. Jeżeli chce zadać pytanie, robię to w trakcie spotkania autorskiego, gdy chcę zdobyć autograf idę i proszę o podpis. Autor/autorka jest w pracy, przynajmniej tak to odbieram, mniej lub bardziej przyjemnej, to już zależy zapewne od osobistych upodobań. Mogę w knajpie wkręcić się do stolika, czy przejąć stołek przy barze obok osoby obranej na celownik i mamrolić banały. Mam poklepać po ramieniu i powiedzieć jest super? Idiotyzm, szczególnie gdy książkę kupiłem, autograf mam, a na panelu zadałem pytania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znam baranów, którzy potrafią po kilku słodkich zdaniach zmieszać rozmówcę z błotem w sposób niezwykle wulgarny. Oczywiście muzyk/autor może dać w mordę, czego raz byłem świadkiem, niemniej nadal nie rozumiem czemu takie zachowanie ma służyć? Wypływa z chęci pochwalenia się, dowartościowania?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czym innym jest, przynajmniej w moim odczuciu, poznanie artysty w okolicznościach które nie mają związku z działalnością zawodową. Takie niezobowiązujące sytuacje mogą prowadzić do niezwykle sympatycznych następstw towarzyskich.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i to by było na tyle&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;czasami człowiek musi...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-6032814587298158413?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/6032814587298158413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/wpis-okoofantastyczny.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6032814587298158413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/6032814587298158413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/05/wpis-okoofantastyczny.html' title='Wpis okołofantastyczny'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-5699751800623699866</id><published>2010-04-25T19:33:00.000-05:00</published><updated>2010-04-25T20:07:48.443-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jacek Dukaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czas Fantastyki'/><title type='text'>Czas Fantastyki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S9TWXu-egzI/AAAAAAAAAU4/xkEw_J6NBGY/s1600/czas.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S9TWXu-egzI/AAAAAAAAAU4/xkEw_J6NBGY/s320/czas.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Świeżo ściągnięty, wciąż niestety jestem zmuszony do korzystania z e-kiosku, nie o tym jednak.&lt;br /&gt;Felieton Jacka Dukaja przeczytałem w pierwszej kolejności. Pierwszorzędny! Autor odnosi się do "The Windup Girl". W zasadzie miało być mnóstwo ochów i achów ale nie będzie. Najlepiej przeczytać i tyle. Dodam tylko, że zdecydowanie podzielam zdanie autora. Szkoda, że tak niewiele tego typu tekstów się pojawia. Niestety w Wirtualnej Polsce w tym roku felietonów J.D. jak na razie nie zauważyłem.&lt;br /&gt;Wracam do lektury. Spis treści sugeruje interesującą zawartość. Teraz rozmowa z R. Kosikiem.&lt;br /&gt;Czasami człowiek musi... i taki to właśnie wpis.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-5699751800623699866?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/5699751800623699866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/04/czas-fantastyki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5699751800623699866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/5699751800623699866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/04/czas-fantastyki.html' title='Czas Fantastyki'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S9TWXu-egzI/AAAAAAAAAU4/xkEw_J6NBGY/s72-c/czas.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-2392774407445005784</id><published>2010-04-22T20:25:00.000-05:00</published><updated>2010-07-23T18:59:51.990-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pat Frank'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Alas, Babylon - Pat Frank</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S9DNm9RebFI/AAAAAAAAAUw/EWMUNSrOKpM/s1600/alas_babylon.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S9DNm9RebFI/AAAAAAAAAUw/EWMUNSrOKpM/s320/alas_babylon.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść ukazała się po raz pierwszy w 1959 roku, czyli w czasach zimnowojennych, a przede wszystkim realnego, przynajmniej w świadomości ludzi, zagrożenia nuklearnego. W szkołach nauczano podstawowych zachowań w przypadku atomowego uderzenia, zachęcając dzieci, by chowały się pod ławkami, co jak wiadoma miało za zadanie nie tyle uchronić przed anihilacją lecz wpoić społeczeństwu złudne przeświadczenia, że coś można zrobić by przeżyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pat Frank należał do osób świadomych realnego zagrożenia oraz następstw użycia broni masowej zagłady. Po zakończeniu drugiej wojny światowej zagadnienie to stanowiło jeden z podstawowych tematów jego publikacji w prasie, a przede wszystkim powieści, z których &lt;i&gt;Alas, Babylon &lt;/i&gt;cieszył się największym uznaniem. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Utwór ukazuje społeczność Fort Repose, niewielkiej amerykańskiej miejscowości, w obliczu konfliktu. Frank przedstawia mieszkańców przed, w trakcie i po uderzeniu nuklearnym. Prezentuje wachlarz postaw i zachowań, kreśląc interesujący obraz prowincji końca lat pięćdziesiątych. Czytelnik obserwuje zatem niemalże sielankę dnia powszedniego przed uderzeniem. Poznaje mieszkańców, ich namiętności, zalety, wady, życie codzienne,  czy wreszcie stosunki społeczne i obyczajowe. Ciekawe spostrzeżenia dotyczą Murzynów, czy miejsca i zadań przewidzianych dla kobiet. Obecnie relacje ukazane w powieści uznawane są za mocno niepoprawne politycznie. Warto jednak podkreślić, że nie odzwierciedlają poglądów autora lecz stanowią niemalże kronikarski zapis rzeczywistości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor spokojnie przygotowuje grunt pod nadchodzące wydarzenia, wysyła, wydawać by się mogło oczywiste sygnały o nadchodzącym zagrożeniu. Oczywiste dla czytelnika, nie zaś dla bohaterów osadzonych w prozie dnia codziennego, w pewien sposób przyzwyczajonych do niepokojących informacji związanych z nieustającymi utarczkami mocarstw. W końcu dochodzi do uderzenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W &lt;i&gt;Alas, Babylon&lt;/i&gt; występują niemal wszystkie elementy uznawane obecnie za klasyczne w powieściach poruszających podobne tematy. Można uznać, że utwory zbliżone w klimacie do powieści Franka, publikowane w tym okresie, stanowią źródło późniejszych postapokaliptycznych filmów, książek i opowiadań. Przykładowo w fazie bezpośrednio poprzedzającej uderzenie obserwujemy histeryczne wręcz gromadzenie zapasów. Autor niejako tworzy specyficzny przewodnik, sugerując jakie kroki należy przedsięwziąć, które dobra mogą okazać się użytecznymi. Po uderzeniu, bohaterowie muszą zadbać o podstawowe produkty, po wyczerpaniu zapasów, by dalej funkcjonować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niezwykle ciekawie wypadają próby wykorzystanie dostępnych urządzeń technicznych oraz leczenia dostępnymi środkami.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W utworze nie brakuje również przemocy, band grasujących w okolicy. Stanowi to niejako pretekst zmuszający mieszkańców do podjęcia próby odbudowy szczątkowych chociażby struktur zapewniających względne bezpieczeństwo. Z powieści przebija jednocześnie wiara w ludzi, zdolność zaadaptowania się do nowych warunków, podjęcia wysiłku celem przywrócenia względnej normalności, działania w imię wspólnego dobra.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przemoc w &lt;i&gt;Alas, Babylon&lt;/i&gt;, podobnie jak cała powieść jest stonowana, niejako mniej krwawa. Znacznie częściej autor ukazuje następstwa, nie zaś sam moment agresji czy napadu. Amatorzy krwawych jatek, czy gnijących ciał będą zapewne rozczarowani, to nie ten rodzaj książki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie bez przyczyny wspominam, że elementy pojawiające się w powieści stały się punktem wyjściowym innych utworów. Lektura przypomniała mi film &lt;i&gt;Nazajutrz (The Day After)&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: black; font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;z 1983 roku, który zdaje się wręcz stanowić rozwinięcie &lt;i&gt;Alas, Babylon&lt;/i&gt;. Wprawdzie w filmie miasteczko położone w pobliżu bazy rakietowej jest celem ataku, zaś Fort Repose leży w sercu nieskażonej enklawy, to oba utwory prezentują to samo zagadnienie. Wspominam o &lt;i&gt;Nazajutrz&lt;/i&gt; bowiem w filmie tym, podobnie jak Frank w książce, twórcy zadbali niezwykle o realizm wydarzeń. W pierwszych sekwencjach filmu występują przykładowo prawdziwi żołnierze postępujący zgodnie z obowiązującymi w armii procedurami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając &lt;i&gt;Alas, Babylon&lt;/i&gt; często wspominałem właśnie film, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Po lekturze obejrzałem &lt;i&gt;Nazajutrz &lt;/i&gt;kolejny raz. Dla mnie film z książką stanowią pewną całość. Przedstawiają te same zagrożenie z różnych perspektyw czasowych. Ponad dwadzieścia lat różnicy i dwa niezwykle podobne obrazy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydanie którym dysponuję opatrzono słowem wstępnym Davida Brina. Jak znaczący wpływ Frank wywarł na autora &lt;i&gt;Listonosza&lt;/i&gt; najłatwiej ocenić porównując obie książki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Alas, Babylon&lt;/i&gt; nie jest dziełem wybitnym, niezaprzeczalnie jednak znaczącym. Książkę cenie przede wszystkim za wierne oddanie realiów świata współczesnego autorowi. Amatorzy wyłącznie utworów klasyfikowanych obecnie jako typowa postapokalipsa nie będą raczej zadowoleni. Książkę Franka trudno nawet określić jako fantastykę, bardziej sensowne wydaję się uznanie za fikcję. Przedstawiał przecież wydarzenia nie tylko realne lecz dodatkowo osadzone współcześnie, w odróżnieniu np. od &lt;i&gt;Kantyczki dla Leibowitza&lt;/i&gt;, opublikowanej po raz pierwszy w tym samym roku, co książka Franka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Alas, Babylon&lt;/i&gt; zdecydowanie zasługuje na uwagę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: Harper Perennial Modern Classics&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Data wydania: 2005 (wydanie pierwsze 1959)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprawa: miękka&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stron: 323&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena: 12,95$&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/92103618367213864-2392774407445005784?l=mechanicznyczlowiek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/feeds/2392774407445005784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/04/alas-babylon-pat-frank.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2392774407445005784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/92103618367213864/posts/default/2392774407445005784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mechanicznyczlowiek.blogspot.com/2010/04/alas-babylon-pat-frank.html' title='Alas, Babylon - Pat Frank'/><author><name>Katatonia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02863102132988887501</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/SyFA4WiBR0I/AAAAAAAAAFk/hfxCnJUMmVU/S220/Katatonia2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S9DNm9RebFI/AAAAAAAAAUw/EWMUNSrOKpM/s72-c/alas_babylon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-92103618367213864.post-6799029332765613896</id><published>2010-04-20T21:59:00.000-05:00</published><updated>2011-01-26T21:10:16.203-06:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Milcząca gwiazda / First Spaceship on Venus</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S80N5D9NKxI/AAAAAAAAAT0/o5f1_FAmkqE/s1600/Scifiassics-50-Movie-Pack.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S80N5D9NKxI/AAAAAAAAAT0/o5f1_FAmkqE/s320/Scifiassics-50-Movie-Pack.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Czasami miewam hardcorowe napady. Ostatnio wzięło mnie na stare, bardzo stare filmy science fiction. Nadszedł czas by zmęczyć zawartość pudełka zawierającego pięćdziesiąt filmów. Pierwsze próby zakończone niepowodzeniem podjąłem kilka miesięcy temu, gdy jeden z kumpli uszczęśliwił mnie zestawem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Tytuły filmów rozczulają za każdym razem gdy spojrzę na spis:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: 13px;"&gt;"Zontar, The Thing From Venus"&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;"The Atomic Brain"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;"The Wasp Women"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;"Robot Monster"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;"White Pongo"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;"The Wild Women of Wongo"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: 13px;"&gt;To tylko niewinna próbka. Zastanawiam się jakie reakcje za lat kilkadziesiąt wywoływać będą tytuły obecnych produkcji. W każdym razie pomimo radosnego nastawienia nie dałem rady przebrnąć przez wytwory filmowe z minionych lat, aż do wczoraj. Ponownie sięgnąłem po czerwone pudełko. Żonglując dyskami nie mogłem zdecydować od czego zacząć. Lakoniczne opisy przyprawiają o ból zębów, niemniej gdy czytałem kilka zdań na temat &lt;i&gt;First Spaceship on Venus&lt;/i&gt;&amp;nbsp;coś delikatnie zakołatało w głowie. Ja to gdzieś chyba widziałem. Niezastąpiony wujek Google natychmiast wyświetlił odpowiedź. Oczywiście że widziałem, wszak to &lt;i&gt;Milcząca Gwiazda&lt;/i&gt;&amp;nbsp;na podstawie powieści Stanisława Lema &lt;i&gt;Astronauci.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;O, w takim razie film idzie na pierwszy ogień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Od pierwszych minut coś nie pasowało. Czołówka bez polskich nazwisk, koszmarna jakość, rycząca muzyka, to nie tak było. Z zapałem badacza drążyłem temat, aż wydrążyłem pokaźne dziursko. Z masochistycznym samozaparciem obejrzałem: &amp;nbsp;&lt;i&gt;Milcząca gwiazda (&lt;/i&gt;93 minuty) oraz&amp;nbsp;&lt;i&gt;First Spaceship on Venus (&lt;/i&gt;79 minut).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Film jest efektem bratniej współpracy NRD i Polski. Premiera odbyła się w 1960, te informacje można znaleźć bez problemu w Wikipedii. &amp;nbsp;Zastanowiła mnie jednak różnica czasów projekcji. Zdawkowe informacje na temat znaczących zmian wprowadzonych w wersji amerykańskiej uznałem za niewystarczające. Zatem naprzód, dwa ekrany i scena po scenie start:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px; white-space: pre;"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5noD2Fy-8W8&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5noD2Fy-8W8&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; white-space: pre;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; white-space: pre;"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/fdMcrwGnpZs&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/fdMcrwGnpZs&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; white-space: pre;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; white-space: pre;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: 13px; white-space: normal;"&gt;Poniżej będę odnosić się do poszczególnych scen, nie zabraknie cytatów, zatem droga/i Czytelniczko/Czytelniku jeżeli dzieła kinematografii socjalistycznej nie oglądałaś/oglądałeś zastanów się dobrze, czy chcesz poznać błyskotliwe uwagi autora niniejszego tekstu, bowiem lektura może zepsuć przyjemność oglądania filmu (spoilery będą).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Różnice biją z ekranów od pierwszych scen. Przede wszystkim wersja polska, prawdopodobnie podrasowana technicznie, to tylko moje domniemanie, wizualnie prezentuje się znacznie lepiej od wersji amerykańskiej w której brutalnie wycentrowano i obcięto obraz. Kolejna rzecz to muzyka. Amerykanie obdarzyli film podkładem, który w oryginale nie występuje, nieznośnie natomiast irytuje. Tu kolejny plus dla wersji internacjonalistycznej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S85h-EPg4_I/AAAAAAAAAUM/4hvVe4AimCU/s1600/ZAMWmilczgwiazda.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="141" src="http://1.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S85h-EPg4_I/AAAAAAAAAUM/4hvVe4AimCU/s400/ZAMWmilczgwiazda.jpeg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Czym cenzura w PRL była wiedzą zapewne wszyscy, jednak warto zwrócić uwagę również na mistrzów nożyczek i poprawności ideologicznej po drugiej stronie oceanu. &lt;i&gt;&amp;nbsp;First Spaceship on Venus&lt;/i&gt;&amp;nbsp;to modelowy wręcz przejaw cenzury w wydaniu amerykańskim. Wystarczy pierwszych kilkanaście minut, pomijając kwestie techniczne (muzyka i jakość obrazu), by zorientować się jak głęboko wcięły się w taśmę filmową nożyce.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Usunięto sceny sugerujące wyższość nauki krajów demokracji ludowej nad wykwitami imperialistycznych umysłów. W sumie nic dziwnego, tyle, że z filmu wyłączono uczonych socjalistycznych, bądź pozmieniano nazwiska. Naczelny inżynier ekspedycji, Polak, Sołtyk okazuje się być Francuzem, o nazwisku Durand. To jednak małe piwo. Z filmu znika profesor Arseniew, radziecki badacz, przemianowany na amerykańskiego uczonego. Zmodyfikowano zatem scenę w której Arseniew stwierdza, że rząd radziecki postanowił przekazać statek kosmiczny &amp;nbsp;do dyspozycji &amp;nbsp;Międzynarodowej Federacji Do Badań Kosmicznych. Wycięto pytanie reportera: "Dlaczego nie chcieliście lecieć załogą radziecką, przecież to wasza rakieta?" &amp;nbsp;Zabrakło &amp;nbsp;powalającej odpowiedzi: " Lądowanie na Wenus nie może być sprawą tylko jednego narodu. My jesteśmy internacjonalistami. W atmosferze pokoju nie taimy naszych osiągnięć." Dalej jeszcze o kolektywie ... Urocze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Szczere zdziwienie wzbudza przemiana amerykańskiego profesora Hawlinga w Orloffa. Może dlatego, że w wyciętych scenach Hawlingowi bliższe są ideały socjalistycznych uczonych aniżeli interesy imperialistycznych korporacji. Brakuje zatem kapitalistów z cygarami w ustach. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Oczywiście pojawiają się pomniejsze kwiatki jak przemianowanie ekspedycji radzieckiej na międzynarodową itp.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Imperialistyczni rasiści pokroili jeszcze sceny z kolegą Murzynem, czy &amp;nbsp;Japonką z Hiriszimy, choć tu &amp;nbsp;przyczyną względy rasowe nie były.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S85hrGflLEI/AAAAAAAAAT8/Zprg2Se-Ljw/s1600/milczaca.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_td_onSkitYs/S85hrGflLEI/AAAAAAAAAT8/Zprg2Se-Ljw/s320/milczaca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;W amerykańskiej wersji zdecydowanie lepiej wypada dubbing, niemniej profesjonalnie wypowiadane kwestie pozbawione są niezaprzeczalnego uroku wersji polskiej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Rozczula chiński uczestnik ekspedycji. Wracają wspomnienia seriali dla młodzieży z NRD emitowane w niedzielne poranki po &lt;i&gt;Teleranku, &lt;/i&gt;ewentualnie akademie pierwszomajowe kiedy przedstawiciel ZSMP z przejęciem deklamuje internacjonalistyczne (czepiłam się słowa) frazy. W wyciętej scenie towarzysz z Chin wygłasza jedną z ciekawszych kwestii: "Wszystkie kobiety cię kochają i cieszą się, że kontynuujesz jego (męża który zginął w Hiroszimie) pracę." Odpowiedź: "Któż mnie może znać w Chinach?" i dalej: "Cała młodzież Chin cię zna".&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Jeszcze zdanie, które właczam do swojego repertuaru: "Płynne pożywienie smakuje wybornie".&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Trudno oczekiwać by film po pięćdziesięciu latach wywoływał emocje zamierzone przez twórców. &lt;i&gt;&amp;nbsp;Milczącą gwiazdę&lt;/i&gt;&amp;nbsp;potraktowałem jako ciekawostkę sprzed lat. Łatwo gapić się w ekran &amp;nbsp;podśmiewając, niemniej z pewnością warto poświęcić kilka chwil, by &amp;nbsp;przekonać się &amp;nbsp;jak to niegdyś robiono. &amp;nbsp;Zdecydowanie preferuję polską wersję, nawet z ideologicznymi wstawkami, a właściwie dlatego, że właśnie tam są.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Próbę czasu wytrzymuje moim zdaniem wyłącznie plakat autorstwa Wojciecha Zamecznika promujący film w Polsce. Doskonały.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;26.01.2011&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Zauważyłem, że wpis na temat &lt;b&gt;Milczącej gwiazdy&lt;/b&gt; wciąż wzbudza zainteresowanie. Przeczytałem po kilku miesiącach notkę raz jeszcze, czysty chaos. Zebrane wiosną informacje wykorzystałem w tekście opublikowanym w szóstym numerze kwartalnika Qfant. Wklejam poniżej. Myślę, że jest ciekawszy, a przynajmniej uporządkowany.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Pozdrawiam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia; font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;W 1960 roku Elvis Presley kończy służbę wojskową&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;w randze sierżanta, The Beatles grają pierwszy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;koncert w jednym z klubów Hamburga, zaś John&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;F. Kennedy zwycięża w wyborach prezydenckich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Ludowa Polska zmierza ku świetlanej przyszłości&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;pod kierownictwem miłościwie nam panującego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;I sekretarza Władysława Gomułki, depcząc po drodze&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;wszelkiej maści wichrzycieli. Czerwono-Czarni&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;wkraczają na krajową scenę muzyczną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Na gruncie fantastycznym dzieje się naprawdę&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;wiele. Nagrodę Hugo otrzymują: Robert A. Heinlein&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;za „Żołnierzy kosmosu” („Starship Troopers”) oraz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Daniel Keyes za „Kwiaty dla Algernona”. W blokach&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;startowych staje Nowa Fala (New Wave), a umysły&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;rozpala literatura postapokaliptyczna za sprawą&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;sztandarowych utworów Millera („Kantyczka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;dla Leibowitza” Hugo 1961 ) i Franka („Alas, Babylon”).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Za żelazną kurtyną widzowie mają okazję&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;podziwiać „Wehikuł czasu” – filmową adaptację&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;powieści Wellsa, a tymczasem w Polsce, w ramach&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Ap
